Weksel jest papierem cennym. Ustanawia zobowiązanie bezwarunkowe, niezależne od jakiegokolwiek zdarzenia. Ustala dług pieniężny, ściśle określony co do sumy. Zawiera abstrakcyjną obietnicę zapłaty. Obietnicę jednostronną w której wierzyciel ma jedynie prawa, a nie obowiązki. Jest przeważnie papierem obiegowym na zlecenie. Musi zadość czynić pewnym warunkom formalnym, a przede wszystkim zawierać wzmiankę, iż jest wekslem. Zobowiązuje ‘wekslowo’ wszystkie osoby, które się na nim podpiszą.

Co lubią, a czego się boją w wekslu przedsiębiorcy (wyniki badań focusowych)

Miałem przyjemność spotkać się dzisiaj na tradycyjnym warszawskim kebabie z Grzegorzem Wierzbickim, którego można nazwać twórcą polskiego e-weksla. Spotkanie było bardzo udane, a mi udało się dowiedzieć kilku nowych i ciekawych rzeczy.

Przede wszystkim żałuję, że uczestnikiem systemu elektronicznego weksla mogą być tylko firmy (w przypadku osób fizycznych, muszą one prowadzić działalność gospodarczą). Jest to spowodowane dość pragmatycznymi powodami – obowiązki wobec konsumentów, zwłaszcza dotyczące świadczenia usług drogą elektroniczną – są na tyle wyśrubowane, że (przynajmniej na tym etapie) wdrażanie niemalże oddzielnego systemu dla konsumentów, byłoby zbyt skomplikowane. Ewidentnie widać tutaj efekt działania zasady, że za duża ochrona też może być szkodliwa. Szkoda, ponieważ na przykład ja, jako osoba osobiście nie prowadząca działalności gospodarczej, nie mogę skorzystać z systemu. Wychodząc też poza czubek własnego nosa, grupą docelową e-weksla mogli by być także tzw. freelancerzy, zwłaszcza ci działający „w internecie”, którzy nierzadko działają na innej podstawie niż własna firma.

W toku pracy nad przedsięwzięciem, przeprowadzono ciekawe badania mające na celu danie odpowiedzi na pytanie: co przedsiębiorcy sądzą o wekslu i e-wekslu? Według mnie, wyniki są interesujące.

Jako wadę tradycyjnych weksli wskazano, że nie wiadomo, kto się zgłosi po zapłatę. Okazało się, że przedsiębiorca lubi wiedzieć, komu ma zapłacić, co daje mu spokój psychiczny związany z faktem, że w każdej chwili może skontaktować się ze swoim wierzycielem i wynegocjować przedłużenie terminu płatności. Dlatego każdy uczestnik obrotu konkretnego e-weksla ma wgląd w to, kto jest aktualnym jego posiadaczem. Zasada taka nie występuje w przypadku weksli w formie papierowej.

Pozew to ostateczność. W ostatnim tutejszym wpisie dotyczącym e-weksla w komentarzach rozgorzała dyskusja, czy sądy powszechne będą nadawać klauzule wyrokom sądu arbitrażowego. Typowy przedsiębiorca nie myśli aż tak daleko, celem wystawienia weksla ma być sfomralizowanie i zapisanie ustalonych warunków zapłaty; zabezpieczenie się na wypadek sprawy sądowej ma drugorzędną ważność. Wiąże się to zapewne z kolejnym wynikiem badań, iż…

…przedsiębiorcy chętniej zastosują weksle do kontrahentów, z którymi już są w relacjach, niż dla nowych podmiotów. Czyli kredyt dajemy zaufanym firmom, co do których przewidujemy, że zapłata zostanie dokonana. Firmy nieznane, niezaufane, kredytu nie dostają w ogóle. Podstawowym sensem zastosowania weksla nie jest zatem perspektywa konieczności prowadzenia egzekucji komorniczej, a cywilizowany i profesjonalny sposób na zawarcie umowy pomiędzy mającymi do siebie zaufanie stronami.

Firmy chętnie sprzedadzą wystawione na swoją rzecz weksle – czyli możliwość wykorzystania (e-)weksla w faktoringu. Co ciekawe, istnieją przedstawiciele firm faktoringowych, którzy nie znają zalet indosu i nie wiedzą czym się różni od cesji wierzytelności.

Jako ciekawostkę dodam, że postępowanie w sądzie powszechnym o nadanie klauzuli wykonalności wyrokowi sądu arbitrażowego wydanego na podstawie e-weksla już się toczy :)

Napisz komentarz

*