Weksel jest papierem cennym. Ustanawia zobowiązanie bezwarunkowe, niezależne od jakiegokolwiek zdarzenia. Ustala dług pieniężny, ściśle określony co do sumy. Zawiera abstrakcyjną obietnicę zapłaty. Obietnicę jednostronną w której wierzyciel ma jedynie prawa, a nie obowiązki. Jest przeważnie papierem obiegowym na zlecenie. Musi zadość czynić pewnym warunkom formalnym, a przede wszystkim zawierać wzmiankę, iż jest wekslem. Zobowiązuje ‘wekslowo’ wszystkie osoby, które się na nim podpiszą.

Dlaczego przedsiębiorcy nie używają weksli (5) – staromodna terminologia

Czytelnik Ryszard napisał w swoim komentarzu, że jedną z przyczyn niekorzystania przez przedsiębiorców z weksli jest staromodna, skomplikowana terminologia.

Co do terminologii – zgoda. Weźmy bowiem pod uwagę całkiem prosty przypadek weksla własnego – dłużnik, zwany trasantem, wystawia weksel na rzecz remitenta. Dobrze jest, jeśli za wystawcę poręczy jego żona, będąca wówczas awalistką, ręczącą za swojego męża, czyli awalata. Wystawca chce, aby płatność weksla była dokonana w banku, ustanawia zatem domicyliata. Samemu remitentowi nie uśmiecha się czekać z wekslem aż do terminu płatności, sprzedaje więc weksel przez indos, przez co remitent staje się indosantem, a nabywca weksla – indosatariuszem. W terminie płatności wystawca („oczywiście”:) weksla nie wykupuje, ale nie martwmy się, posiadacz weksla nie jest w ciemię bity, żąda zapłaty od indosanta, a ten z kolei staje się regredientem, dochodzącym należności od wystawcy.

Uf, wygląda skomplikowanie.

Tylko że… Czy posiadacze mieszkań chcący je wynająć, naprawdę wiedzą (wszyscy) kto to jest wynajmujący, a kto najemca? Gdyby każdy z nich miałby odpowiedzieć na pytanie (a odpowiedź błędna byłaby karana finansowo, aby wyeliminować „strzelanie”), to okazałoby się, że większość z nich nie rozróżnia prawidłowo tych pojęć. Sam miałem z tym długo kłopot, i dopiero system „wynajmujący to ten, co ma więcej, bo ma mieszkanie, więc ma też więcej liter niż najemca” pozwala mi jako tako normalnie funkcjonować ;) Do tej pory jak biorę udział w przelewie wierzytelności, to bardzo ostrożnie podchodzę do używania sformułowań cedent i cesjonariusz, aby ich przypadkiem nie pomylić.

A chodzi przede wszystkim o to, że jeśli jakieś narzędzie (umowa najmu, weksel itp.) będzie potrzebne do wykorzystania, to zainteresowane osoby będą używały tych instytucji nawet jeśli ich wiedza na ten temat będzie nikła. „Skomplikowana terminologia” to tylko pretekst osoby, która – co do zasady – w ogóle nie czuje potrzeby użycia weksla (pomijając już fakt, czy brak potrzeby jest rzeczywiście racjonalny).

Jest jeszcze druga sprawa – można wystawić weksel, poręczyć go, indosować, i dochodzić roszczenia i nie spotkać się z koniecznością użycia jakiegokolwiek z tych trudnych słów.

Żadne z tych słów nie wystąpi ani na wekslu, ani w indosach, ani w pozwie o zapłatę. Wszystko można zastąpić polskimi odpowiednikami, lub po prostu wyjaśnieniem „jak krowie na rowie”. Nie trzeba nawet wiedzieć, że istnieje trasant i remitent, wystarczy powiedzieć, że dłużnik zobowiązał się do zapłaty określonej w wekslu sumy na rzecz wierzyciela.

Natomiast słownictwo to może być wdzięcznym sposobem na gnębienie studentów na wszelakich egzaminach. Z tego potem powstają poglądy jakoby „weksel był trudny”, wygłaszane zazwyczaj właśnie przez prawników, którym zrozumienie tej materii nie zawsze było dane ;)

Komentarze

  1. Po analizie tych wszystkich przyczyn opisanych w artykułach, wychodzi na to że kluczową i rzeczywistą przyczyną nie stosowania weksli przez przedsiębiorców, jest po prostu ogólny brak wiedzy o tym, że weksle mogą im być pomocne.
    Wszystkie inne przyczyny to drugorzędne, albo nawet trzeciorzędne przy kwestii braku wiedzy, że umiejętnie zastosowany weksel to coś pożytecznego.
    Jak przedsiębiorca by to wiedział, to poruszyłby niebo i ziemię żeby wykorzystywać weksle, i żadne przeszkody by go nie zraziły. Na tym przecież polega przedsiębiorczość :) Znaczy na radzeniu sobie z przeszkodami i szukaniu ułatwień :)

  2. Lech skomentował:

    @Marek – często przyczyna jest nawet głębsza – brak znajomości weksla w ogóle. To znaczy słowo jest znane, ale zupełnie nieznana jest funkcja i zasada działania (a dopiero po zapoznaniu się z nią można dalej dywagować, czy ktoś potrafi, czy nie potrafi znaleźć dla weksla odpowiednie zastosowanie).

  3. Cóż, najważniejsza przyczyna chyba nie padła i nie będzie ona jednak spodziewana.. ;)

  4. „weksel był trudny” – święte słowa. Wyraz indos jest może znany jednemu promilowi spoleczeństwa (wyłączając prawników).

  5. Lech skomentował:

    @Michał – czy znajomość tego słowa jest niezbędna do zbycia weksla?

  6. Spotkałem się z takimi głosami, że ludzie boją się podpisywać weksle in blanco. Raczej to wynika w ogóle z nieznajomości tej instytucji. Często weksle podpisywali pracownicy. Rozmawiałem ostatnio z klientem, że przecież to doskonały sposób zabezpieczenia umowy najmu lokalu użytkowego. Odparł, a kto się zgodzi na podpisanie weksla?

  7. Lech skomentował:

    @Padjas – nie dziwię się, weksel in blanco to nie jest „doskonały sposób”, a raczej pewne „wynaturzenie”. Weksel powinno się stosować tam, gdzie fakt zapłaty i jej termin jest bezsporny już w momencie wystawiania weksla.

Napisz komentarz

*