Weksel jest papierem cennym. Ustanawia zobowiązanie bezwarunkowe, niezależne od jakiegokolwiek zdarzenia. Ustala dług pieniężny, ściśle określony co do sumy. Zawiera abstrakcyjną obietnicę zapłaty. Obietnicę jednostronną w której wierzyciel ma jedynie prawa, a nie obowiązki. Jest przeważnie papierem obiegowym na zlecenie. Musi zadość czynić pewnym warunkom formalnym, a przede wszystkim zawierać wzmiankę, iż jest wekslem. Zobowiązuje ‘wekslowo’ wszystkie osoby, które się na nim podpiszą.

Dziewiąta rozprawa w sprawie kieleckich weksli

W sądzie już wakacje. Część świadków nie poprzychodziła. Dlatego rozprawa zamiast trwać tyle co zwykle, czyli przynajmniej pół dnia, trwała niecałe dwie godziny. Dobrze, że oskarżeni powpłacali już kaucje i nie siedzą w areszcie, bo to byłby kolejny termin, na którym niewiele się działo.

Jeśli nie powiedzieć, że nic konkretnego.
Przesłuchano kasjerkę ze Wschodniego Banku Cukrownictwa, która mogła mieć informacje na temat weksli z tego banku. Ale nie miała, bo już nic nie pamiętała.
Zeznawał także jeden z poszkodowanych, który nadzwyczaj dobrze, jak na osobę poszkodowaną w tej sprawie, orientował się o co chodzi. Wiedział, że sprawa dotyczy weksli, pamiętał, że taki weksel mu okazywano, potwierdzał, że znajdowały się na nim jego dane i podpis, nawet pamiętał dość konkretnie gdzie taki weksel mógł podpisać. Mimo to nadal podtrzymuję swoje zdanie, że te wszystkie zeznania poszkodowanych co do zasady nie mają istotnego związku ze sprawą. Wiemy już, z jakiego banku wypłynęły weksle, to dobrze, tyle że nie zanosi się, aby w tej sprawie próbowano wyjaśnić jak dostały się w ręce oskarżonych. A jeśli tak, to fakt, jak i z którego banku wypłynęły jest mało ważny. Ważnym jest to, kto i kiedy weksle przerabiał, ucinał, czy wypełniał – czyli czynności niejako niezależne od zgubienia weksli przez bank. A na te przerabianie, ucinanie, czy wypełnianie – jakoś dowodów w sprawie póki co nie widać. To znaczy co do zasady czynności były wykonane, przynajmniej w przypadku niektórych weksli, ale przez kogo konkretnie? Akt oskarżenia opiera się na działaniu „wspólnie i w porozumieniu” wszystkich trzech sprawców i nie dzieli ich sprawstwa na poszczególne „czynoosoby”. Co z jednej strony stawia oskarżonych niejako w roli udowadniania nie bycia wielbłądem („jak nie ma dowodów, że ktoś konkretny przerabiał dany weksel, to oskarży się wszystkich trzech”). Z drugiej strony jest słabością aktu oskarżenia, bowiem oprócz bardzo ogólnych zarzutów dotyczących kilkudziesięciu weksli, jednostkowy oskarżony mógłby zadać pytanie – panie prokuratorze, o co właściwie jestem oskarżony? Proszę wskazać 1/3/5 weksli, w które *ja* miałbym wypełniać/przerabiać/ucinać. A już straszne jest, jak próbuje się czynić komuś zarzut karalny tylko z tego powodu, że należności wekslowej próbował dochodzić na drodze sądowej, tak jakby obowiązkiem wierzyciela było skulenie ogona i oddalenie się bezczynnie w przypadku każdej informacji od dłużnika negującej istnienie jego długu.

Jako ostatni zeznawał funkcjonariusz CBŚ, który w firmie zewnętrznej wykonującej usługi dla banku (firma pana Trojanowskiego, o którym pisałem w poprzednich relacjach) dokonywał zajęcia dokumentów w związku z prowadzoną sprawą o oszustwo. W dokumentach były weksle, które wraz ze wszystkim były pakowane do zaplombowanych worków. Po kilku dniach worki były inwentaryzowane, a zawartość w postaci weksli była deponowana w NBP. Tyle z zeznań, w rzeczywistości mogło być zupełnie inaczej.

Kolejna rozprawa we wrześniu.

Komentarze

  1. /zarzut karalny tylko z tego powodu, że należności wekslowej próbował dochodzić na drodze sądowej/

    Przecież nie za to, tylko za to że wiedząc o fraudzie na indos finalizował go w procesie.

  2. Lech skomentował:

    Jeśli dowiedział się po indosie, to nie widzę przeciwwskazań. Poza tym z zeznań poszkodowanych wynika, że większość z nich twierdziła, że to nie ich podpisy, co tym bardziej uzasadnia pchanie spraw do sądu, aby to biegły ocenił (jak potem się okazało, wszystkie podpisy były prawdziwe).

  3. /Jeśli dowiedział się po indosie/

    *wink wink*

  4. rewt skomentował:

    A jaka tam jest kwalifikacja prawna? 286 kk w zw. z 270 par. 2 kk?

  5. O kwalifikacji prawnej pisałem w relacji z pierwszej rozprawy, jak był odczytywany akt oskarżenia.

Napisz komentarz

*