Weksel jest papierem cennym. Ustanawia zobowiązanie bezwarunkowe, niezależne od jakiegokolwiek zdarzenia. Ustala dług pieniężny, ściśle określony co do sumy. Zawiera abstrakcyjną obietnicę zapłaty. Obietnicę jednostronną w której wierzyciel ma jedynie prawa, a nie obowiązki. Jest przeważnie papierem obiegowym na zlecenie. Musi zadość czynić pewnym warunkom formalnym, a przede wszystkim zawierać wzmiankę, iż jest wekslem. Zobowiązuje ‘wekslowo’ wszystkie osoby, które się na nim podpiszą.

Jak kupić od komornika na licytacji telewizor (lub inną ruchomość)

Za 150zł kupiłem telewizor, który używany jest wart kilkukrotnie więcej, a chcąc kupić coś podobnego nowego, musiałbym wydać grubo ponad 1000zł. W dodatku moje pieniądze wspomogły wierzyciela, a dłużnik stawał na głowie, aby dług spłacić samodzielnie w całości, mimo że egzekucja toczy się już wiele miesięcy. Dzisiaj opowiem o moich wrażeniach z licytacji ruchomości zajętych przez komornika – z punktu widzenia licytanta.

Przeglądając stronę internetową komornika, z usług którego korzystam czasem jako wierzyciel, natknąłem się na ogłoszenie o licytacji telewizora. Jako że co do zasady nie oglądam telewizji, moja styczność z tymi urządzeniami skończyła się gdzieś na etapie telewizorów kineskopowych. Czasem jednak dobrze jest obejrzeć coś na czymś większym niż monitor komputera.
ogloszenie o licytacji telewizora 150zł lub 200zł to nie jest wielki pieniądz, jest to jeszcze kwota, którą mogę wydać na zbędny w normalnym mieszkaniu mebel ;)

Jeśli zatem szukasz czegoś do kupienia na licytacjach komorniczych, powinieneś w miarę regularnie odwiedzać strony internetowe swoich okolicznych komorników (okolicznych, aby potem nie musieć jeździć przez pół Polski na licytację) i czytać ogłoszenia. Są strony, na przykład ekomornik.pl, gdzie obwieszczenia takie próbuje się agregować w jednym miejscu, zauważyłem jednak że nie ma tam wszystkiego.

Niestety opisy zajętych ruchomości są często bardzo lakoniczne, a nieraz błędne. W moim przypadku opis wyglądał tak jak wyżej pokazuję, a pomimo mojego dopytania komornik nie wiedział nawet, czy jest to telewizor kineskopowy, czy LCD. Ponadto licytacja miała dotyczyć telewizora 32-calowego, w rzeczywistości był to jednak telewizor 37-calowy. Akurat o ten błąd nie mam do komornika pretensji ;) Sama cena oszacowania też była ustawiona bardzo… liberalnie (to znaczy nie była za wysoka), co jest moim zdaniem koniecznością, jeśli komornicy chcą skutecznie konkurować z innymi formami sprzedaży używanych rzeczy (o czym niżej).

Sama sprzedaż przebiegła modelowo. W obwieszczonej godzinie przybyłem do mieszkania dłużnika, w którym miała odbywać się licytacja. Zostałem wpuszczony przez mamę dłużnika (dla uproszczenia dalej będę ją błędnie nazywał dłużniczką). Wiedziała co prawda o długu syna, ale nie za bardzo chyba była świadoma co się zaraz wydarzy. Syna nie było. Mieszkanie to mała kawalerka, widać że biednie, choć czysto. Jedyną wartościową rzeczą w całym mieszkaniu był rzeczywiście tenże zajęty telewizor. Punktualnie o pełnej godzinie przybył aplikant komorniczy i przystąpił do przygotowania dokumentacji związanej z licytacją. Dłużniczka twierdziła, ze nic nie wie o licytacji, komornik jednak pokazał jej zwrotkę odebranego przez nią listu sprzed 7 miesięcy, kiedy była o niej informowana. Komornik obecny, licytant obecny, należy rozpocząć licytację. Jedynie spłata całości zadłużenia do chwili licytacji może nie dopuścić do jej rozpoczęcia. A długu było niewiele, 670zł. Jeszcze dajemy dłużniczce 10 minut na przyniesienie pieniędzy. Niestety wykonane na szybko telefony nie przynoszą potrzebnego rezultatu – dłużniczka mówi, że może mieć pieniądze za kilka godzin. Za późno…

Wpłacam 20zł jako wadium i przystępujemy do licytacji. Jako że jestem jedynym licytantem, po chwili jest już koniec. Dopłacam 130zł, podpisuję się na protokole sprzedaży, biorę telewizor pod pachę i wychodzę. Ostatnie co słyszę, to zapewnienia dłużniczki, że jeszcze dziś spłaci całość długu.

Na kanwie powyższej przygody doszedłem do kilku przemyśleń.

Po pierwsze – zakupy u komornika to nie jest niedzielna wycieczka do supermarketu. Trzeba być odpornym psychicznie. Zamiast relaksującej muzyki możesz podczas zakupów słuchać płaczów, żali, smutnych życiowych historii. Musisz być na nie nieczuły, tak jak komornik musi być nieczuły na kolejne obietnice wpłaty i prośby o kolejne godziny czasu.

Po drugie – musisz być cierpliwy i wyrozumiały. Licytacje są ogłaszane z wielotygodniowym wyprzedzeniem i mogą być odwołane bez podania przyczyny. Faktyczną przyczyną może być przede wszystkim spłata dłużnika, która może być dokonana nawet w ostatniej chwili, ale również jego nieobecność (i związana z tym niemożność dostania się do lokalu, gdzie znajdują się fanty), czy też „nieobecność” przedmiotu licytacji. Od komornika możesz nie uzyskać pełnej informacji o przedmiotach, przez co czasem idziesz „w ciemno”. Same licytacje są zazwyczaj ogłaszane na dni powszednie w czasie, kiedy zwykle ludzie pracują.

Po trzecie – w związku z „po pierwsze” i „po drugie” oczywistym jest, że kupującemu wygodniej jest kupić używane ruchomości w inny sposób – w internecie, czy choćby w lombardzie. Z tego względu aby mieć szanse na realną sprzedaż, oszacowana przez komornika wartość zajętych rzeczy musi być rzeczywiście atrakcyjna. W tym miejscu należy zauważyć, że sprzedaż zaczyna się od 75% oszacowanej wartości rzeczy – na pierwszej licytacji – i od 50% oszacowanej wartości rzeczy – na drugiej licytacji. Z dobrym szacowaniem jest często problem u komorników – wielokrotnie widziałem oszacowania różnych rzeczy o wartości wyższej niż te, które można było znaleźć w 20 sekund, przeszukując Allegro.

Po czwarte – chyba najważniejsze – sama egzekucja może się toczyć bezskutecznie miesiącami, ale jak dłużnik zobaczy, że zaraz mogą mu wynieść z domu ulubiony telewizor lub lodówkę, to naprawdę zrobi dużo, aby do tego nie dopuścić. Jeśli jesteś wierzycielem, zlecaj komornikowi zajęcie rzeczy dłużnika, a następnie przychodź na licytację z kolegą i każ mu kupować. Nawet jakbyście mieli potem wyrzucić graty do najbliższego śmietnika, działanie takie często przyniesie nadzwyczaj dobre efekty w zakresie spłaty pozostałej części długu.

Ten artykuł znaleziono w wyszukiwarce google między innymi poprzez poniższe frazy kluczowe:

  • gdzie mozna jechac na aukcje
  • jak kupic komornicze
  • kto kupuje na licytacjach komorniczych
  • kupowanie na licytacjach komorniczych
  • licytacja komornicza rzeczy w domu dłużnika
  • protokół zajęcia ruchomości
  • ruchomosci komornicze
  • telefony od komornika
  • telewizory z licytacji

Komentarze

  1. Kamil skomentował:

    Z tego co wiem trwają prace nad wdrożeniem e-licytacji, jeżeli to się uda to skuteczność licytacji ruchomości może radykalnie podskoczyć. Oczywiście będzie to wymagało rzetelnych opisów sprzedawanych przedmiotów. Dziś najważniejsze są oczywiście licytacje nieruchomości, które blokowane są w zasadzie przez możliwość wpadnięcia na minę w postaci trudności w ewentualnej eksmisji lokatorów.

  2. adt skomentował:

    Po skończeniu studiów poszedłem do pracy w dużej firmie jak tzw. prawnik. Kiedyś przypadkiem w „sąsiedniej” firmie (salon meblowy) była licytacja zajętych mebli. Zainteresowanych było wielu pracowników okolicznych firm, z ciekawości poszedłem i ja. Także okazało się, że z komornikiem przyjechało kilku „zainteresowanych”. Komornik zarządził sporządzenie listy chętnych na poszczególne przedmioty. No to się chcieli wpisać, a komornik na to, że to już sprzedane, a na tamto jest chętny już ktoś inny. Żadnej aukcji, podbijania cen nie było :( Niemniej jednak i tak za bezcen można było nabyć dość ciekawe meble, co też i ja uczyniłem. Stoi po dziś dzień.
    Nigdy więcej już nie byłem na licytacji.

  3. @Kamil – e-licytacje to rzeczywiście byłby strzał w dziesiątkę.

    @Adt – ale jak to nie było licytacji? Co to za szwindel był? :)

  4. adt skomentował:

    Tak to było.
    Tych mebli to było coś koło setki i ok. 30 potencjalnych licytantów. Komornik zarządził sporządzenie listy chętnych na konkretny mebel. Każdy mebel miał naklejony numer. Zainteresowani podchodzili i pytali ile za np. nr 35, padała odpowiedź, że 30zł, ale jest już chętny, ktoś się zgłosił, więc odchodzili. Ten kto pierwszy się zgłosił po prostu wpłacał cenę i otrzymywał kwit, że kupił. Nie było ani jednej licytacji.
    Wierzyciela ani dłużnika przy tym nie było.

  5. tb. skomentował:

    Ja od siebie dorzucę stronę Krajowej Rady Komorniczej – licytacje.komornik.pl – chyba największe źródło ogłoszeń o licytacjach.

    Zainteresowanym tematem – warto też przeglądać ogłoszenia dotyczące samochodów, można trafić na perełki, choć zainteresowanie licytantów o wiele większe, aniżeli w przypadku sprzętów domowych.

  6. @Lech
    Nowelizacja o e-licytacjach już jest opublikowana w Dzienniku Ustaw, wchodzi w życie we wrześniu.

    @adt
    Szwindle się zdarzają, owszem. Ale nie kiedy strony się interesują.

  7. Problem polega właśnie na tym, że komornik to nie rzeczoznawca. Nie musi wiedzieć ile kosztuje każda zajęta przez niego rzecz i między innymi dlatego czasem możemy spotkać się z absurdalnymi ofertami

  8. @Paweł – niemniej jednak dłużnik może składać skargę na oszacowanie – więc nie jest zdany na łaskę/niełaskę komornika.

  9. Na aukcjach komorniczych można nabyć bardzo fajne rzeczy i w super cenie, pod warunkiem, że się o takich aukcjach wie :-)

  10. Witam Leszku, coś mi się nie zgadza w twoim wpisie ;) jak to na licytacji wpłaciłeś wadium ??? Wadium ma być wpłacone na dzień poprzedzający licytację, zgodnie z kpc ta licytacja mogła się wcale nie odbyć gdyby dłużnik wiedział że wadium ma być wpłacone dzień przed…. to pierwsza rzecz

    Kolejna zakupy na aukcjach komorniczych nie wyglądają tak słodko jeśli to takie okazje przejedź się na licytację atrakcyjnych przedmiotów typu auta osobowe z rocznika 2010 rok ;) często ceny sprzedaży są wyższe niż ceny na serwisach internetowych. To że Ty kupiłeś coś takiego to nie znaczy że to jest rutyną, to wyjątek , jak często bywa od żmudnej i nudnej reguły !!!
    Pozdrawiam

  11. @Adrian – masz jakieś nieprawdziwe informacje o zasadach wpłaty wadium. Na licytacje samochodów nie jeżdżę, bo się na nich nie znam. Faktem jest natomiast, że im więcej licytantów, tym mniejsza szansa na niską cenę. Jednakże patrząc choćby po ogłoszeniach o drugich terminach licytacji widać, że wiele przedmiotów w ogóle się nie sprzedaje podczas pierwszej licytacji.

  12. W gazecie wyborczej był we wrześniu artykuł o e-licytacjach komorniczych, które już za rok wejdą w życie. Polecam

  13. Dokładnie na takich licytacjach można fajnie zaoszczędzić, ale po pierwsze trzeba o nich wiedzieć, po drugie trzeba mieć szczęście żeby trafić na fajne przedmioty, a po trzecie musi to być w miarę blisko, aby nie jechać wiele kilometrów z niewiedzą czy się coś kupi. Ale tak jak mówię zawsze można znaleźć coś dla siebie.

  14. jurek kiedyś bywalec licytacji skomentował:

    niestety na licytacjach komorniczych jeżeli już są fajne rzeczy, to przyjeżdża tłum i winduje niesamowicie ceny do poziomu giełdowych (kompletnie nie znając faktycznego stanu technicznego auta!!). Doszło do tego, że moi koledzy dosłownie prowokują na siebie licytacje swoich baaardzo słabych i wyjeżdżonych technicznie aut. A potem zdziwienie, że silnik do remontu!!!!!!

  15. Lech skomentował:

    @jurek – rzeczywiście tak jest, że jak idę na licytację, która jest widoczna na stronie z licytacjami komorniczymi z całej Polski (licytacje.komornik.pl), to jest grupka kilku zainteresowanych osób. Na opisywanej tutaj przeze mnie licytacji byłem tylko ja sam, ponieważ informacji o niej nie było na tej stronie, a była wyłącznie na stronie danego komornika. Największym problemem jest to, że licytacja się po prostu nie odbędzie (bo nikogo nie będzie w domu, albo okaże się, że dłużnik postanowił spłacić). Często ludzie rzeczywiście licytują ponad ceny rynkowe. Dość dobrze się sprzedają telewizory. Ale też nawet na licytacji można zauważyć brak zainteresowania sprzętami, które ludzie po prostu już mają – na jednej z innych licytacji kupiłem za 25zł kuchenkę mikrofalową z wyższej półki funkcjonalnej. Za to gdzieś indziej miesiąc wcześniej o wiele, wiele gorsza mikrofala poszła za jakieś 80zł:). Widziałem też jak ludzie kupowali pralki, lodówki. Są chętni, płacą, to i dobrze, w końcu idzie to dla poszkodowanych wierzycieli. Jak ktoś szuka szczególnych okazji – to je znajdzie, ale wiadomo, że nie na każdej aukcji, tylko na zdecydowanej mniejszości.

Napisz komentarz

*