Weksel jest papierem cennym. Ustanawia zobowiązanie bezwarunkowe, niezależne od jakiegokolwiek zdarzenia. Ustala dług pieniężny, ściśle określony co do sumy. Zawiera abstrakcyjną obietnicę zapłaty. Obietnicę jednostronną w której wierzyciel ma jedynie prawa, a nie obowiązki. Jest przeważnie papierem obiegowym na zlecenie. Musi zadość czynić pewnym warunkom formalnym, a przede wszystkim zawierać wzmiankę, iż jest wekslem. Zobowiązuje ‘wekslowo’ wszystkie osoby, które się na nim podpiszą.

Jak nie kupiłem przez internet weksla na 100 tys. zł

Sprzedam weksel na 100 tysięcy za 10 tysięcy zł. Takie ogłoszenie „odnalazło” dla mnie Google Alerts któregoś ranka. Zazwyczaj oznacza to, że dłużnik jest zupełnie niewypłacalny, z zawodowej ciekawości postanowiłem wgłębić się w ten temat. Nie można było również wykluczyć, że dłużnik może i jest wypłacalny, natomiast w sytuacji „noża na gardle” znajduje się sam wierzyciel. Okazało się jednak, że sprawa jest dziwniejsza, niż mogłem sobie wcześniej wyobrazić.

Ale po kolei. Oto ogłoszenie:

Najważniejsze – proszę o podanie treści weksla

W tego typu ogłoszeniach warto zaczynać rozmowę od samej treści weksla. Po pierwsze, dowiemy się, kto jest dłużnikiem, po drugie sprawdzimy, czy sam weksel jest poprawny.

Wierzyciel niestety nie mógł przesłać skanu weksla, ponieważ… nie miał maila (pierwsza oznaka w tej sprawie, że jest to oszustwo). Już ten fakt spowodował, że przestałem zupełnie traktować kontrahenta poważnie. Przesłał jednak SMSem treść weksla. Oto ona (dane osobowe zmienione):

Knurów, dnia 15 maja 2011r. Ja Jan Iksiński nr pesel 88XXXXXXXXX zamieszkały w Knurowie, ul. Nieznana 15 za ten weksel zapłacę 100 000zł słownie sto tysięcy zł do dnia 20 czerwca 2011r.

Nie czekając na odpowiedź, sprzedawca zmniejszył cenę do 8000zł. A po chwili dopisał, że pilnie potrzebuje gotówkę i cena to 7000zł. Potem do mnie zadzwonił i zszedł do 5000zł. Cóż z tego, skoro weksel posiadał poważne błędy. Po pierwsze: zastosowanie klauzuli „do dnia”, zamiast „dnia”. Czy to błąd, to jest dyskusyjne, niemniej jednak nie wydałbym kilku tysięcy zł za weksel z takim zapisem.

Po drugie i najważniejsze: weksel nie posiada… remitenta.

Ojciec źle mi przedyktował treść, oto jest poprawna, odpisał sprzedawca, i podał „aktualną” treść weksla (druga przesłanka, że jest to oszustwo):

Knurów, dnia 15 maja 2011r. Ja Jan Iksiński nr pesel 88XXXXXXXXX zamieszkały w Knurowie, ul. Nieznana 15 za ten weksel zapłacę 100 000zł słownie sto tysięcy zł dnia 20 czerwca 2011r. Michałowi Igrekowskiemu

Składnia okropna, choć treść poprawna. Bardzo mu zależało na sprzedaży, aż opuścił cenę do 1500zł.

A na końcu stwierdził w rozmowie telefonicznej, że odda go za… 200zł.

Nie było żadnego weksla

Po kolejnych pytaniach i wytknięciu jego „kłamstewek” okazało się, że sprzedawca nie był w posiadaniu żadnego weksla… Chciał jedynie samemu wystawić weksel, a w dalszych kontaktach dla „uatrakcyjnienia” oferty, zwiększył kwotę weksla do 150 tysięcy zł.

Czy planował żyć w szarej strefie do końca życia? A może planem było po prostu obrabowanie kupującego z tych 200zł bez podpisywania żadnego weksla? Zwabianie ofiary w ten sposób świadczyłoby jednak o dużym wysublimowaniu sprawcy.

Na co zwracać uwagę przy kupnie weksla?

Oczywiście nie wszystkie transakcje sprzedaży wierzytelności wyglądają w ten sposób. Jednak kupując weksel, należy zwrócić uwagę na kilka istotnych spraw. Napiszę o nich następnym razem (wpis jest tutaj).

Komentarze

  1. Biorąc pod uwagę Twoje detektywistyczne zacięcie, przypominam o społecznym obowiązku zawiadomienia organów ścigania o usiłowaniu popełnienia przestępstwa oszustwa :)

  2. Łukasz skomentował:

    Niestety nie sądze aby Lech miał pewnośc dot. tego iż „sprzedawca” chce go oszukac, wiec zgłaszanie sprawy na policje może byc nad wyrost i dodawanie i tak już przepracowanym policjatom pracy mija się z celem.
    Bardzo interesująca prowokacja.

  3. @up: co prawda oszustwo jest przestępstwem bez względu na kwotę, ale w tym przypadku to raczej nie oszust, a jakiś desperat-samobójca. Zbyt grubymi nićmi szyta intryga, aby dać się nabrać, choć gdyby było tak, że „oszust” mieszkałby w moim mieście, a nie gdzieś pół Polski dalej, to może podjąłbym wyzwanie, w końcu 200zł to żaden pieniądz, przy czym jakbym został wyprowadzony w pole uczciwą metodą (niewypłacalny wystawca), a nie w inny sposób (fałszywe dane osobowe, rabunek), to pretensje miałbym tylko do siebie :)

    Już prędzej widzę sens w zgłaszaniu na policję, czy nawet w informowaniu wystawcy, sytuacji, kiedy ktoś próbuje sprzedać weksel in blanco, zwłaszcza jak deklaruje, że kwota, którą może wpisać, jest „dowolna” (http://www.remitent.pl/zobacz-co-moze-sie-stac-z-wystawionym-przez-ciebie-wekslem-in-blanco/1436).

  4. Ja to bym w ogóle zaczął od tego, że nie kupujmy weksla jak nie wiemy czy wystawca/trasat jest wypłacalny. Nawet najlepszy weksel bez pokrycia w majątku jest niczym innym tylko świstkiem papieru. A skoro mowa o papierze… przypominają mi się ćwiczenia z prawa cywilnego na III roku studiów, gdzie adiunkt radził, żeby kupować weksle nawet jak są napisane na papierze toaletowym, względnie wygarbowane w skórze… byle miały pokrycie :)

  5. @Błażeju, znalezienie obecnie weksla, w którym jest trasat (czyli po prostu weksla trasowanego) z uwagi na jego rzadkość, jest tak trudne, że zapłaciłbym za samą możliwość zdobycia takiego weksla pochodzącego z uczciwego obrotu handlowego :)

  6. Haha, szczerze – też nie widziałem nigdy takiego w obrocie, nie wykluczam jednak, że gdzieś jeszcze ktoś czymś takim może się posługiwać. Najlepsze jednak jest to, że nasze kochane prawo wekslowe zostało stworzone głównie na potrzeby weksli trasowanych, a do weksli własnych stosujemy odpowiednio przepisy z zakresu weksli trasowanych (oczywiście nie wszystkie – zakres w ustawie). Zresztą pamiętam jak na aplikacji r.pr. Bożena Cyrol dała najlepszy wykład dot. prawa wekslowego EVER! Opowiadała właśnie o tym skąd wziął się weksel, ale czyniła to tak barwnie… (opowieści o kupcach włoskich itp :))

Napisz komentarz

*