Weksel jest papierem cennym. Ustanawia zobowiązanie bezwarunkowe, niezależne od jakiegokolwiek zdarzenia. Ustala dług pieniężny, ściśle określony co do sumy. Zawiera abstrakcyjną obietnicę zapłaty. Obietnicę jednostronną w której wierzyciel ma jedynie prawa, a nie obowiązki. Jest przeważnie papierem obiegowym na zlecenie. Musi zadość czynić pewnym warunkom formalnym, a przede wszystkim zawierać wzmiankę, iż jest wekslem. Zobowiązuje ‘wekslowo’ wszystkie osoby, które się na nim podpiszą.

Jeśli chcą od ciebie na wekslu poręczenia za współmałżonka, to wiedz, że coś się dzieje :)

Jeśli Twój współmałżonek ma wystawić weksel (zazwyczaj in blanco), i remitentem ma być jakaś „profesjonalna” firma (bank, zakład ubezpieczeń), to z pewnością będziesz poproszony o udzielenie poręczenia za swojego partnera (zakładając, oczywiście, że posiadasz z nim wspólnotę majątkową).

(O sposobie wystawiania weksla w małżeństwie pisałem wcześniej również tutaj).

Niestety, dla Ciebie, analogicznie jak w przypadku sprzedaży spółki, której byliśmy właścicielem i za którą poręczaliśmy, również i w przypadku małżeństwa istnieje ryzyko, że poręczenie będzie trwało na długo po ustaniu wspólnoty majątkowej, nawet po rozwodzie, czyli wówczas, jak już jakichkolwiek relacji z byłym małżonkiem nie będziesz chciał/a mieć, a zwłaszcza ręczyć za jego/jej długi.

W jakim celu remitenci żądają poręczenia małżonka?

Istnieją dwa powody. Pierwszy – oficjalny – poręczenie ma umożliwić prowadzenie egzekucji z majątku wspólnego małżonków. Powód jest oczywiście zasadny, ale jego realizacja poprzez wymaganie poręczenia małżonka jest absurdalna, bowiem małżonek, udzielając swojego poręczenia, zgadza się nie tylko na prowadzenie egzekucji z majątku wspólnego, ale również z jego majątku osobistego. Co ważniejsze, ryzyko egzekucji z majątku osobistego będzie istniała również i po rozpadzie małżeństwa, w czasie gdy istnienie wspólnoty majątkowej, jako potrzeby istnienia poręczenia już dawno ustało.

I to właśnie może być ten drugi powód, nieoficjalny, o którym się nie mówi – pod pretekstem umożliwienia zaspokojenia się z majątku wspólnego remitenci (tacy jak banki, zakłady ubezpieczeń) chcą „przy okazji” umożliwić sobie w przyszłości prowadzenie egzekucji również z majątku innej osoby, z majątku, który nigdy w żaden sposób do głównego dłużnika nie należał.

W rzeczywistości jeśli remitent chce mieć możliwość prowadzenia egzekucji z majątku wspólnego, nie potrzebuje do tego celu poręczenia współmałżonka. Wystarczy tylko wyrażona jego zgoda na zaciągnięcie zobowiązania przez swojego partnera. Zgoda taka umożliwia wówczas prowadzenie egzekucji wyłącznie z majątku wspólnego, a nie z majątku osobistego małżonka i po ustaniu wspólnoty majątkowej (na przykład po rozwodzie) małżonek nie będący wystawcą weksla nie odpowiada już żadnym składnikiem swojego majątku.

Jeśli zatem słyszysz od remitenta prośbę, że wymagane jest twoje poręczenie za swojego współmałżonka i powodem jest to, że macie wspólnotę majątkową, to możliwe są dwa powody takiego wymogu remitenta:

– chce on upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu, i oprócz możliwości egzekucji z majątku wspólnego, chce umożliwić sobie egzekucję również z Twojego osobistego majątku, również w przyszłości, nawet po Twoim ewentualnym rozwodzie – nie ma w tym nic złego, jeśli obydwie strony wiedzą o co chodzi i na to się godzą

– nie jest on zbyt biegły w stosowaniu weksli i nie zna innego sposobu na rozwiązanie problemu „wspólnoty majątkowej”, jak tylko poręczenie. Wręczanie weksla in blanco takiemu podmiotowi może okazać się ryzykowne ;)

Ten artykuł znaleziono w wyszukiwarce google między innymi poprzez poniższe frazy kluczowe:

  • podpis współmałżonka na wekslu
  • rozdzielność majatkowa a podpisanie weksla
  • weksel a rozdzielnosc majątkowa

Komentarze

  1. Ciekawa jestem Lechu jakiego rodzaju sposób masz na myśli pisząc w ostatnim zdaniu o rozwiązaniu problemu „wspólnoty majątkowej” z pominięciem poręczenia. Z pewnością rozwiąznaniem tego problemu nie jest uzyskanie zgody małżonka na zaciągnięcie zobowiązania. Wspólnotę majątkową bardzo łatwo znieść a wówczas mamy tylko majątki osobiste (odrębne) małżonków, które powstały właśnie głównie ze wspólnoty. W sytuacji gdy małżonek-dłużnik przeniesie swój majątek na drugiego małżonka, to wierzyciel nie ma możliwości egzekucji choćby miał weksel. Bez poręczenia nie sięgnie do tego majątku choć kiedyś ten majątek był majątkiem wspólnym.
    Istotą poręczenia jest możliwość sięgnięcia do majątku osobistego (odrębnego) małżonka, co zabezpiecza przed „uciekaniem” z majątkiem. Bo o to właśnie chodzi i jest to jedno z lepszych zabezpieczeń ( http://www.intercyza-blog.pl/2012/04/26/poreczenie-malzonka-sposobem-na-skuteczna-egzekucje/ ). Takie jest moje zdanie 8).

  2. Lech skomentował:

    Witaj, Anno ;)

    Z pewnością rozwiąznaniem tego problemu nie jest uzyskanie zgody małżonka na zaciągnięcie zobowiązania.

    Jak nie, jak tak? :)

    Wspólnotę majątkową bardzo łatwo znieść a wówczas mamy tylko majątki osobiste (odrębne) małżonków, które powstały właśnie głównie ze wspólnoty.

    To chyba nie problem, wówczas mając klauzulę za jednego z małżonków można prowadzić wobec niego egzekucję, oczywiście z jego części majątku.

    W sytuacji gdy małżonek-dłużnik przeniesie swój majątek na drugiego małżonka, to wierzyciel nie ma możliwości egzekucji choćby miał weksel. Bez poręczenia nie sięgnie do tego majątku choć kiedyś ten majątek był majątkiem wspólnym.

    I to właśnie – czyli „przepisywanie majątku na żonę/męża” jest tym, co przemawia za poręczeniem. ALE – jak już pisałem u Ciebie w komentarzu na Twoim blogu – GDYBY wymóg poręczenia wierzyciel uzasadniał obawą przed przepisaniem majątku na „żonę” (będąc konsekwentny – powinien też żądać co najmniej poręczenia dzieci, rodziców, rodzeństwa, konkubin, kochanek itp.:), to żądałby poręczenia również przez żonę, z którą mąż ma intercyzę znoszącą wspólnotę. Skoro jednak (a piszę o konkretnych przypadkach żądania poręczeń przez banki i zakłady ubezpieczeń) remitenci w takiej sytuacji poręczenia nie żądają, oznacza to, że nie obawiają się oni przepisywania majątku na „żony” i nie to jest powodem żądania poręczenia, a jedynie to, aby móc w przyszłości prowadzić egzekucję z majątku wspólnego (PRZY OKAZJI jedynie otwierając sobie drogę do egzekucji z majątku osobistego nieszczęsnego poręczyciela).

    Istotą poręczenia jest możliwość sięgnięcia do majątku osobistego (odrębnego) małżonka, co zabezpiecza przed „uciekaniem” z majątkiem.

    IMHO jedno z drugim („co zabezpiecza”) niewiele musi mieć wspólnego. Małżeństwo też może przecież „ucieknąć” z majątkiem choćby na dzieci itp.

  3. Lechu, poręczenie przy rozdzielności majątkowej jest jeszcze ważniejsze niż przy wspólności. To, że jakieś instytucje nie żądają poręczeń, to nie zmniejsza faktu, że takie zabezpieczenie jest bardzo skuteczne. Dla firm ubezpieczeniowych i banków obrót jest ważniejszy niż mocne zabezpieczenia, których uzyskanie może „odstraszać” potencjalnych klientów. Zresztą banki tego typu zabezpieczenie stosują. I uwierz mi, zgoda małżonka to tylko FIKCJA, zabezpieczenia wierzyciela. Wiem co mówię. Zgoda jest tylko po to by otrzymać klauzule wykonalności na małżonka. A dziecinnie proste są działania, które mogą podjąć małżonkowie by wierzyciel nigdy klauzuli nie uzyskał. Tak to widzę, ale oczywiście możesz mieć inne zdanie :) .

  4. Lech skomentował:

    Lechu, poręczenie przy rozdzielności majątkowej jest jeszcze ważniejsze niż przy wspólności.
    […]
    Tak to widzę, ale oczywiście możesz mieć inne zdanie :)

    Zgadzam się, że poręczenie to dobre zabezpieczenie, i nawet nie sądzę, abyśmy mieli w tej całej wymianie zdań inne poglądy.

    Zwracam tylko uwagę na pewną niekonsekwencję tychże „banków” (a właściwie zakładów ubezpieczeń, bo w takich kręgach się obracam i widzę jak jest):

    1. Przychodzi klient i ma rozdzielność majątkową – ubezpieczyciel zadowala się tylko jego zobowiązaniem

    2. Przychodzi klient i ma wspólnotę – wymaga się aż poręczenia współmałżonka.

    Gdzieś tu jest niekonsekwencja.

    Jeśli jest tak jak mówisz i ubezpieczyciele zauważyli genialną siłę poręczenia, to powinni je żądać również od tych „z intercyzą”. Czemu jednak tego nie robią? Nawet miałem w zeszłym tygodniu taki przypadek – ubezpieczyciel chciał wystawienia weksla z poręczeniem małżonki, a jak się dowiedział, że jest intercyza, to „oczywiście” już tylko sam wystawca mu odpowiada.

    Zatem ich żądanie nie jest podyktowane chęcią prowadzenia egzekucji z majątku osobistego małżonka (przynajmniej nie oficjalnie), tylko z majątku wspólnego. Tym samym można to sobie zagwarantować przez samą zgodę małżonka, bez konieczności udzielania poręczenia.

    I jedynie na to zwracam uwagę. Nie neguję, że lepiej mieć poręczenie, niż zgodę. Nie odbieram prawa wierzycielowi do żądania poręczenia. Ważne jest jednak, aby obydwie strony, a zwłaszcza strona zobowiązana, wiedziały co się wiąże z wystawieniem/poręczeniem weksla i czy przypadkiem, to co wierzyciel oficjalnie twierdzi, że chce osiągnąć, wymaga takich, a nie może innych czynności.

  5. Anna Tarczyńska | Intercyza Blog skomentował:

    Skoro tak jest jak piszesz, to rzeczywiście jest tu niekonsekwencja. Ciekawe dlaczego. Może po prostu z niewiedzy, choć trudno to sobie wyobrazić. Ale w takim razie widzę tu zaletę rozdzielnosci majątkowej, której wcześniej nie brałam pod uwagę. :)

  6. Lech skomentował:

    Ja tam w ogóle nie widzę zalet wspólnoty majątkowej (zalet obiektywnych, bo na pewno niejeden z drugim sobie myśli „uf, jak dobrze, że mam wspólnotę, to ten głupi wierzyciel nic ze mnie nie ściągnie” :)

  7. Borys skomentował:

    @Anna: piszesz „dziecinnie proste są działania, które mogą podjąć małżonkowie”, ale zapominasz, że czytelnikami są również osoby niekoniecznie biegłe w takich działaniach :) Czy możesz przybliżyć temat?

Napisz komentarz

*