Weksel jest papierem cennym. Ustanawia zobowiązanie bezwarunkowe, niezależne od jakiegokolwiek zdarzenia. Ustala dług pieniężny, ściśle określony co do sumy. Zawiera abstrakcyjną obietnicę zapłaty. Obietnicę jednostronną w której wierzyciel ma jedynie prawa, a nie obowiązki. Jest przeważnie papierem obiegowym na zlecenie. Musi zadość czynić pewnym warunkom formalnym, a przede wszystkim zawierać wzmiankę, iż jest wekslem. Zobowiązuje ‘wekslowo’ wszystkie osoby, które się na nim podpiszą.

Kogo i za co aresztowano w sprawie „kieleckich weksli”

We wtorkowe popołudnie jeden z moich stałych czytelników „zaatakował” mnie mailem o temacie „Windykatora aresztowano?”, w którym podał mi link do ostatnich wiadomości w sprawie tak zwanych kieleckich weksli:

http://www.strefabiznesu.echodnia.eu/artykul/wekslowe-oszustwa-zza-krat-kielczanka-moze-stracic-dom.

Sprawa była niejednokrotnie opisywana na blogu, a znam ją również z bezpośrednich rozmów z kieleckim detektywem, będącym nabywcą tychże weksli. Dlatego zanim jeszcze kliknąłem w link, przemyślałem w kilka sekund, jakież to przesłanki mogły by doprowadzić do jego aresztowania. Albo – wbrew temu, czego się dowiedziałem, nie było on li tylko i wyłącznie poszkodowanym nabywcą weksli, ale też i dopuszczał się ich przeróbek i fałszerstw. Albo – sąd stwierdził, że nawet samo nabywanie wierzytelności wekslowych uzasadnia zastosowanie aresztu.

Ponieważ z powyższego artykułu nie bardzo było wiadomo kto został aresztowany, musiałem posiłkować się googlem:

http://www.strefabiznesu.echodnia.eu/artykul/ludzie-od-weksli-trafili-za-kraty-koniec-jednej-z-najwiekszych-afer-w-swietokrzyskiem

W rzeczywistości kielecki nabywca nie został aresztowany, aresztowano natomiast Pawła K. – remitenta, który weksle prawdopodobnie na siebie wypełnił i sprzedał, oraz „drugiego windykatora”.

Osoba „drugiego windykatora” jest mi w tej sprawie nieznana, pozostawię ją zatem bez dalszego omówienia.

Cieszy natomiast mnie, jeśli można o tej sytuacji mówić w tych kategoriach, aresztowanie remitenta. No, może nie tyle aresztowanie, bo żadnej osobistej urazy do niego nie żywię, co właśnie prawidłowe skierowanie działań prokuratury wobec odpowiedniej osoby. Wiele bowiem było zarzutów wobec nabywcy kieleckich weksli, że to on jest winowajcą całego zamieszania. W rzeczywistości jednak – i to będę powtarzał z uporem dopóty, dopóki nie znajdą się dowody temu przeczące – jest on również łącznie z wystawcami osobą poszkodowaną. Przez kogo? Wygląda na to, że przez remitenta, który skądś blankiety weksli pozyskał, uzupełnił i sprzedał.

Warto odnieść się również do słów pani adwokat reprezentujących poszkodowanych:

Sprawę kilkunastu poszkodowanych prowadzi kielecka adwokat Ewelina Słowakiewicz. Jej zdaniem aresztowanie dwóch podejrzanych osób daje nadzieję poszkodowanym, którzy dostali wezwania do wykupu weksli. Zgodnie z prawem, jeżeli udowodnione zostanie, że pochodzą one z przestępstwa wszystkie wezwania utracą ważność – mówiła adwokat Słowakiewicz.

Jak zwykle mamy tutaj pomieszanie z poplątaniem. Po pierwsze – to nie „wezwania” miały by utracić ważność, tylko weksle. A tu sprawa nie jest prosta. Przede wszystkim należy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy wystawcy świadomie zaciągnęli zobowiązanie wekslowe przez podpisanie blankietu weksla. Jeśli tak (to znaczy że są to ich podpisy, nie złożone pod przymusem lub w innych okolicznościach niweczących ich skuteczne zobowiązanie się, a tekst weksla nie był przerabiany w inny sposób niż dopisanie obowiązkowych dla weksla klauzul), to fakt, że blankiety te zostały później wypełnione nawet wbrew woli wystawcy, ale dostały się w ręce nabywcy w dobrej wierze, nie powoduje ich nieważności. Jest to elementarz, a zagadnienia takie („co, jeśli weksel zostanie skradziony i puszczony w obieg?”, „co, jeśli weksel ,,wywieje” z szuflady biurka wystawcy i znajdzie się u posiadacza w dobrej wierze?”) były już rozstrząsane prawie 100 lat temu, na korzyść posiadacza w dobrej wierze.

Pikanterii dodaje fakt, że jeden z sądów oddalił powództwo detektywa z uwagi na to, że „nie udowodnił on legalności pochodzenia weksli”. Wydaje mi się, że jeśli argumentacja taka pozostanie w uzasadnieniu pisemnym, będzie to wdzięczny temat na apelację. Wygraną, jeśli kreatywne sądzenie nie dotarło i do sądu odwoławczego.

Komentarze

  1. Że pani adwokat bredzi, to wcale by mnie nie zdziwiło, ale całkiem możliwe jest też, że dziennikarze jedno usłyszeli, a do tekstu wpisali co im pasowało.
    Natomiast – jak kiedyś już pisałem – w przyrodzie obecnie nie występują nabywcy weksli całkowicie w dobrej wierze, więc powoływanie się na odwieczne zasady prawa wekslowego to – cytując dowcip – rozpatrywanie konia o kształcie kuli.

  2. w przyrodzie obecnie nie występują nabywcy weksli całkowicie w dobrej wierze

    To by znaczyło również, że nie istnieją weksle na zasadne sumy:)

  3. Przyroda przyrodą, ale jednak są przepisy i zasady które obowiązują. Jak się ich nie będziemy trzymać, to będzie już katastrofa totalna.

  4. toster skomentował:

    @bartoszcze – z dobrą wiarą jest jak z ciążą – nie można być trochę w dobrej wierze. Albo pozwany wykaże złą wiarę powoda, albo ma problem. Oczywiście w praktyce może się zdarzyć, że za dowód złej wiary przyjęte bedą domniemania, oparta na przypuszczeniach, ale to inna inszość. Na nadmiernie swobodny sąd nie ma rady ;]

  5. To by znaczyło również, że nie istnieją weksle na zasadne sumy:)

    Bo tak de facto jest :)
    Obrót wekslowy w dawnych czasach miał o tyle większe znaczenie, że był jedyną formą obrotu bezgotówkowego. Dziś występuje jeszcze po trosze w obrocie gospodarczym (spróbuj podać w banku do dyskonta weksle bliżej nieznanych osób fizycznych), rozwinął się też potężnie obrót wierzytelnościami pozawekslowymi. W konsekwencji weksle wystawiane przez osoby fizyczne nie jako zabezpieczenie innej wierzytelności praktycznie nie występują, poza jednym wyjątkiem, którego prawo nie uznaje za godny ochrony.
    Jeżeli więc pan X kupuje od pana Y weksle kompletnie nieznanych osób fizycznych… to domniemanie dobrej wiary w zasadzie przestało istnieć. A w sytuacji opisanej w artykule udowodnienie że pan X nie współdziałał z panem Y jest możliwe prawie tylko teoretycznie (jestem ciekaw czy w ogóle będzie apelował, czując na karku oddech zasad współżycia społecznego).

  6. Łukasz skomentował:

    A co w przypadku gdy i w apelacji zamiast literą prawa sąd będzie się opierał na plebejskim podejściu do rzeczywistości i tak jak tu zaproponował jeden z czytelników bloga „współżyciem społecznym”. Czy wówczas posiadacz weksla ma jeszcze jakieś „europejskie” wyjście?

  7. Czyż regres do indosanta nie jest wyjściem jak najbardziej europejskim i zgodnym z duchem i literą prawa wekslowego?

  8. Łukasz skomentował:

    Regres jest rozwiązaniem nieskutecznym jeśli nie mamy odpowiedniego wpisu na wekslu i jeśli indosant wypełnił weksel „prawidłowo”.

  9. Regres jest rozwiązaniem nieskutecznym jeśli nie mamy odpowiedniego wpisu na wekslu i jeśli indosant wypełnił weksel „prawidłowo”.

    Zawsze lubię się dowiedzieć czegoś nowego. A tak bardziej szczegółowo?

  10. Zapewne chodzi o klauzulę „bez obliga”.
    Nie ma co jednak odwracać kota ogonem – za wystawiony weksel odpowiada (nomen omen) WYSTAWCA i nie można dopuszczać do tego, aby umywał od tego ręce (wszak on jest głównym winowajcą tego zamieszania:) i zbywał, że by sobie posiadacz z indosantem rozwiązali swój problem. To jest także (głównie) problem wystawcy (skoro nie szanuje swojego podpisu) a swoich roszczeń odszkodowawczych zawsze może dochodzić od tego, komu weksel wręczył.

  11. Łukasz skomentował:

    Odbiegliśmy nieco od mojego pytania : jakie kroki prawne może jeszcze podjąć aktualny posiadacz weksla w przypadku przegranej apelacji poza „oczywistą oczywistością”, którą proponuje Nam kolega Bartoszyce (piszę z dużej litery z szacunku dla tych pięknych okolic, choć ubogich w dobra materialne).

  12. Zapewne chodzi o klauzulę „bez obliga”

    Ale brak tej klauzuli na wekslu nie powoduje wykluczenia regresu, jak sugerował kolega Łukasz, tylko odwrotnie.

    jakie kroki prawne może jeszcze podjąć aktualny posiadacz weksla w przypadku przegranej apelacji

    Roszczenia odszkodowawcze do zbywcy.

    kolega Bartoszyce (piszę z dużej litery z szacunku dla tych pięknych okolic

    Polecam piękną sztukę uważnego czytania.

  13. Łukasz skomentował:

    Doskonałość istnieje tylko w niebiosach i w marmurze….

  14. Bardzo ciekawa sprawa, wiecie Panowie jak potoczyła się dalej? No i co stało się z Panem detektywem i remitentem?

  15. @Detektyw – 19 marca jest pierwszy termin rozprawy przed sądem okręgowym w Kielcach.

  16. @Lech dziękuje za informacje, trzeba śledzić poczynania sądu w tej sprawie.

  17. @Detektyw – będę śledził proces.

  18. dost skomentował:

    Lech: „Nie ma co jednak odwracać kota ogonem – za wystawiony weksel odpowiada (nomen omen) WYSTAWCA i nie można dopuszczać do tego, aby umywał od tego ręce (wszak on jest głównym winowajcą tego zamieszania:)”
    I prawda i nieprawda. Jeśli się nie mylę, to inkryminowane weksle zostały wręczone, jako niezupełne, przez wystawców bankowi na zabezpieczenie udzielonych tym wystawcom kredytów konsumpcyjnych. Każdy z weksli powinien zatem zawierać rekta klauzulę. Bankowi nie wolno było przyjmować weksli nieopatrzonych takimi klauzulami. Zatem to właśnie bank, jako profesjonalista, zobligowany nadto wyraźnym zakazem ustawowym, jest (no może nie głównym) winowajcą powstałego zamieszania. Tym bardzie, że wbrew ustawie nie zwrócił konsumentom weksli po spełnieniu przez nich obowiązków wynikających z umów kredytowych (co, jak pokrzywdzeni twierdzą, nastąpiło).
    Pani mecenas zamiast bezowocnie upraszczać sprawę powinna: zawiadomić bank o toczącym się postępowaniu w celu rozważenia zgłoszenia interwencji ubocznej; zgłosić zarzut złej wiary lub rażącego niedbalstwa i podjąć próbę przeprowadzenia dowodu na tę okoliczność; w końcu zażądać od banku naprawienia szkody (art 41 ust. 3 w zw. z ust. 2 ustawy z dnia 12 maja 2011 r. o kredycie konsumenckim).

  19. Patrząc na to, jakie praktyki wekslowe stosują banki, sugestia że to i bank powinien ponosić odpowiedzialność jest mi bardzo bliska, wierz mi. Jednakże jeszcze bliższa jest dla mnie sprawa traktowania człowieka jak człowieka (a nie na przykład jak zwierzę;) co się przekłada na to, że to człowiek ponosi konsekwencje swoich działań. A to sami wystawcy wystawili weksle „gołe”, bez klauzuli „nie zna zlecenie” itp. Dodatkowo sprawę komplikuje fakt, że ten bank, który miałby odpowiadać (popieram!, ale nie zdejmujmy odpowiedzialności z wystawców) podobno już nie istnieje.

  20. dost skomentował:

    Lech: „Jednakże jeszcze bliższa jest dla mnie sprawa traktowania człowieka jak człowieka (a nie na przykład jak zwierzę;)”
    Nie za „ostro panie Kostro”? Znajomość prawa wekslowego u kogoś, kto zaciąga kredyt na zakup lodówki, na ogół nie jest wysoka i można to zrozumieć. Odpowiedzialność odszkodowawcza banku w przedstawionej sytuacji nie jest abstrakcyjną sugestią, lecz realną możliwością prawną istniejącą cn. od 28 września 2003 r. Warto zauważyć, że przedstawiciel banku przyjmujący od kredytobiorcy weksel lub czek bez rekta klauzuli ponosi też odpowiedzialność karną (art 138c par. 3 k.w.). Też nie „rozgrzeszam” wystawcy – przecież to on odpowiada wekslowo, chyba że potrafi przeprowadzić trudny dowód złej wiary lu rażącego niedbalstwa posiadacza wypełnionego i indosowanego na niego weksla (art 10 pr. w.). Zauważam tylko, że może mu przysługiwać roszczenie odszkodowawcze wobec banku.

  21. Zauważam tylko, że może mu przysługiwać roszczenie odszkodowawcze wobec banku.

    Zgadzam się, np. http://www.remitent.pl/przegrany-proces-i-stracony-majatek-to-nie-koniec-swiata-czyli-jak-dopiec-remitentowi-ktory-puscil-cie-z-torbami/7050

Napisz komentarz

*