Weksel jest papierem cennym. Ustanawia zobowiązanie bezwarunkowe, niezależne od jakiegokolwiek zdarzenia. Ustala dług pieniężny, ściśle określony co do sumy. Zawiera abstrakcyjną obietnicę zapłaty. Obietnicę jednostronną w której wierzyciel ma jedynie prawa, a nie obowiązki. Jest przeważnie papierem obiegowym na zlecenie. Musi zadość czynić pewnym warunkom formalnym, a przede wszystkim zawierać wzmiankę, iż jest wekslem. Zobowiązuje ‘wekslowo’ wszystkie osoby, które się na nim podpiszą.

Konferencja o (nie)świadomości prawnej Polaków

Już w ten poniedziałek w gmachu Sądu Najwyższego zorganizowana będzie konferencja pt. „(Nie)świadomość prawna Polaków. Chciałem iść, niestety nie było już dla mnie miejsc :(.

Temat główny bardzo ciekawy.

Co do tematów samych wystąpień:

– Diagnoza świadomości prawnej Polaków 2016

– Rozłam polityczny a autorytet sądów

– O potrzebie edukacji prawnej i jej wpływie na funkcjonowanie państwa,
gospodarki i życia społecznego

– Projekt edukacji prawnej [czegośtam i kogośtam], jako odpowiedź sędziów na głód wiedzy prawnej

– Debata z udziałem zaproszonych gości

…no… są one, jakby tu rzec, bardzo „bezpłciowe”, co dziwne przy tak ciekawym temacie całej konferencji.

Nie wiem co z tego wyjdzie (może ktoś będzie i opowie:), sam temat zagadnienia świadomości i nieświadomości prawnej i związanych z tym konsekwencji jest wdzięcznym tematem na dyskusje na tematy cywilizacyjne, czy nawet filozoficzne.

Z jednej strony można uznać, że społeczeństwo to zbiór wolnych ludzi. W takim przypadku prawo będzie stanowione głównie przez nich samych, w formie dobrowolnie zawieranych umów pomiędzy różnymi uczestnikami tegoż społeczeństwa (jak wiadomo, umowy są też źródłem prawa).

Rola ustaw państwowych ograniczałaby się wówczas po pierwsze do kodowania co ważniejszych zwyczajów w ustawy (tak jak to było na przykład z prawem wekslowym, które jest odbiciem już wcześniej istniejących niekodowanych prawnie zwyczajów), po drugie do eliminowania tak zwanych sytuacji dylematu więźnia (kiedy to jednostkowe racjonalne decyzje wszystkich uczestników danej czynności prawnej dają w efekcie efekt niekorzystny i niepożądany przez ich samych).

Nieodzownym elementem wolności jest odpowiedzialność. Nie ma wolności bez odpowiedzialności. Wolność w kreowaniu stosunków prawnych powoduje, że niektóre decyzje podejmowane przez ludzi, będą błędne, albo będą przynosiły negatywne konsekwencje. Absolutnie nie można wówczas ograniczać tych konsekwencji, krzywdząc innych uczestników.

Na drugim krańcu mamy uznanie, że społeczeństwo to niewolnicy, niezdolni do podejmowania samodzielnych decyzji. Ponieważ aktualnie niewolnictwo nie ma dobrej prasy, ograniczenie w tym zakresie wprowadza się stopniowo. Zaczyna się niewinnie, na przykład od uznania, że czynność prawna niezgodna z zasadami współżycia społecznego jest nieważna. Któż by przeciwko temu zaprotestował, prawda? ;) Ale to jest klin. Potem idziemy dalej. Zróbmy 5000 klauzul niedozwolonych, które nam się nie podobają. Na przykład „w sprawach nieuregulowanych mają zastosowanie przepisy kodeksu cywilnego” ;) Żyjemy w czasach, kiedy nikt nigdy nie wie, czy umowa, którą zawarł, będzie skuteczna, ponieważ państwo może ją unieważnić w całości lub w części post factum. Przykład? BTE. Przez tyle lat istniał, i był zgodny z konstytucją (co potwierdzały odpowiednie organy!), aż nagle przestał być, choć ani konstytucja, ani przepisy o BTE się nie zmieniły.

Idąc dalej w regulacji w efekcie końcowym dojdziemy do sytuacji, kiedy obywatel będzie miał do wyboru nie tyle możliwość skonstruowania swojej umowy, bacząc oczywiście na klauzule niedozwolone, ale wybór będzie polegał tylko na wyborze treści umów spośród kilku państwowo zatwierdzonych. A potem z tych kilku zrobi się tylko jedna (przecież jak jest kilka umów, to na pewno można wybrać jedną, najlepszą). Powodem, dla którego nie dochodzi do takiego stanu jest tylko to, że wraz z postępem wyzucia społeczeństwa z wolnej woli jest ono podatne na podbój (militarny lub ekonomiczny), co powoduje przyjęcie praw najeźdźców, zwykle lepszych i bardziej prowolnościowych. Jedną z nielicznych zalet wojen jest właśnie to, że zeruje „ustawodawczą sraczkę”, bo na wojnie, i po niej, zwykle nikomu się nie chce kodować prawnie na przykład tego, w co mam ubrać psa, jak chcę z nim wyjść na spacer. Zostają tylko te przepisy, które muszą być.

Odnośnie „edukacji prawniczej” – nie przeceniałbym raczej żadnych form szkolnych przekazywania tej wiedzy. To nic nie da. Są tylko dwie drogi do rozwiązania tego problemu: proste prawo, oraz wolność, czyli odpowiedzialność. Nie ma lepszej formy nauki, jak groźba finansowa. Im więcej zdejmujemy odpowiedzialności, tym gorzej prawnie mamy wyedukowane społeczeństwo, bez względu na to, ile godzin lekcyjnych przeznaczymy na to w szkole.

Komentarze

  1. Kamil skomentował:

    Moim zdaniem świadomość prawna w społeczeństwie znacznie wzrosła porównując do lat 90-tych, z tym że wynika to przede wszytskim z tego że ludzie uczą się na błędach, i za swoją nieświadomość już ponieśli „karę”. Moim zdaniem edukacja nie spełnia swej roli, mnóstwo osób po maturze a nawet po wyższych studiach wykazuje bardzo często ogromne braki w przystosowaniu do funkcjonowania w społeczeństwie. Ponadto ciągle mnie zastanawia, dlaczego ludzie przy tak masowym i tanim dostępie do całej masy prawników (lepszych lub gorszych), instytujach zwalniania od kosztów, pełnomocników z urzędu, nadal prowadzą bardzo często swoje sprawy sami bez konsultacji z kimś kto choć troche poznał temat… a potem czasem jest płacz a sąd czy urząd ten „zły”.

  2. Grzegorz skomentował:

    Nasuwa się pomysł stopniowania zdolności do czynności prawnych i publikowania stopnia.

  3. Lech skomentował:

    @Grzegorz – myślałem o tym, nawet miałoby to już precedensy w przeszłości, więc nie jest takie bezsensowne. Z tego co pamiętam (to znaczy z opowieści i literatury, bo nie z autopsji;) było już tak, że w pewnych okresach szlachta, tudzież księża zdolności do wystawiania weksli nie mieli (jeśli już mamy obracać się w temacie weksli :)

    Na początek można by pomyśleć, aby zdolność do czynności prawnych nie następowała po ukończeniu 18 lat, tylko po ukończeniu 18 lat i jej „włączeniu” przez zainteresowaną osobę. Włączenie wiązałoby się ze złożeniem oświadczenia, że rozumie się, że złożenie podpisu wiąże się z konsekwencjami, że nieznajomość prawa szkodzi, oraz że chcącemu nie dzieje się krzywda. I że państwo nie będzie brało w obronę przed skutkami dobrowolnych oświadczeń woli. Nastąpiłby wówczas podział społeczeństwa – z jednej strony arystokracja – ludzie wolni, ale i odpowiedzialni, z drugiej strony plebs, nie odpowiadający za swoje czyny, ale i nie mogący o sobie decydować, zatem nie mogący też sobie wyrządzić szkody. Dla umożliwienia podstawowego obrotu, oraz aby wykluczyć śmierć głodową ;) plebs miałby możliwość dokonywania czynności prawnych na zasadach obecnego art. 14 kc, czyli chodzi o umowy powszechnie zawierane w drobnych bieżących sprawach życia codziennego, które byłyby ważne z chwilą ich wykonania.

    To tak de lege ferenda ;)

  4. rewt skomentował:

    Bardzo dobra propozycja.

    A wraz z oświadczeniem że chce mieć zdolność prawną wskazywał by też adres do skutecznych doręczeń.

Napisz komentarz

*