Weksel jest papierem cennym. Ustanawia zobowiązanie bezwarunkowe, niezależne od jakiegokolwiek zdarzenia. Ustala dług pieniężny, ściśle określony co do sumy. Zawiera abstrakcyjną obietnicę zapłaty. Obietnicę jednostronną w której wierzyciel ma jedynie prawa, a nie obowiązki. Jest przeważnie papierem obiegowym na zlecenie. Musi zadość czynić pewnym warunkom formalnym, a przede wszystkim zawierać wzmiankę, iż jest wekslem. Zobowiązuje ‘wekslowo’ wszystkie osoby, które się na nim podpiszą.

Kredyt konsumencki a weksle

Temat działalności firm pożyczkowych jest ostatnio modny, zwłaszcza w kontekście przyszłorocznych zmian w prawie (ustawa o kredycie konsumenckim, ustawa prawo bankowe, ustawa o nadzorze nad rynkiem finansowym), zobowiązujących „instytucje pożyczkowe” (to taki nowy byt prawny) do działania pod ściśle określonymi rygorami – między innymi wyłącznie w formie spółki z kapitałem nie mniejszym niż 200 000 zł. Jak się to ma do „pożyczek na weksel”? Dogłębne opisanie tego zagadnienia to na pewno zadanie na sążnistą opinię prawną, niemniej jednak niech do zaczątku dyskusji na ten temat będzie poniższy felieton autorstwa Błażeja Sarzalskiego.

Wraz ze zmianami ustaw regulujących działalność wielu firm pożyczkowych zajmujących się tzw. chwilówkami, ich działalność stanie się prawdopodobnie nieopłacalna. Pożyczkodawcy prowadzący na niewielką skalę swoje biznesy wskazują, że ustawa faworyzuje dużych graczy rynkowych z obcym kapitałem i odpowiednią skalą biznesu. Chociaż nowe regulacje uderzą we wszystkich to właśnie duzi gracze tak czy siak spiją śmietankę. Małe firmy padną, a duże parabanki sobie poradzą, odbijając sobie limity kosztów pozaosetkowych zwiększeniem ilości klientów, przejętych po małych biurach.

Abstrahując od tego jak oceniamy samą działalność pożyczkową, jak i proponowane zmiany, faktem jest, że przedsiębiorcy szukają alternatyw. Chcą uciec od kredytu konsumenckiego i szukają opcji. Czy opcją jest wykorzystanie weksli?

Przyjrzyjmy się problemowi z bliska. Umową o kredyt konsumencki jest umowa o kredyt w wysokości nie większej niż 255 550 zł albo równowartość tej kwoty w walucie innej niż waluta polska, który kredytodawca w zakresie swojej działalności udziela lub daje przyrzeczenie udzielenia konsumentowi, czyli osobie fizycznej, która nie działa w ramach swojej działalności gospodarczej. Czy więc jeżeli konsument przyjdzie do firmy pożyczkowej i wystawi weksel, który ta firma wykupi zapewniając odpowiednie dyskonto, podpadać będzie pod „umowę o kredyt konsumencki”?

Wszystko pozostaje kwestią tego w jakim rozumieniu w przepisach ustawy o kredycie konsumenckim występuje słowo „kredyt”. Możliwe warianty są dwa: wariant wąski – a więc kredyt w rozumienniu przepisów prawa bankowego, bądź szerokim, który nie ma nic wspólnego z umową kredytową zawartą w prawie bankowym. Sama ustawa podpowiada, że mamy do czynienia z kredytem w rozumieniu szerszym, gdyż wprost do kategorii czynności kredytowych ustawodawca zalicza np. umowę pożyczki, czy odroczenie spełnienia świadczenia pieniężnego za wynagrodzeniem.

To szerokie pojęcie kredytu obejmuje, według znaczeń przypisywanych temu słowu w języku polskim nie tylko więc formę pożyczania pieniędzy, na określony czas, z zastrzeżeniem ich zwrotu wraz z odsetkami, ale także kupno lub sprzedaż towarów bez pieniędzy z odroczonym terminem płatności. Czy więc kupno weksla, papieru wartościowego osoby trzeciej jest kredytem w rozumieniu tej ustawy?

Tego typu kupno z dyskontem niewątpliwie ma funkcję kredytową. Sprzedający dostaje pieniądze, zobowiązuje się wcześniej, choć pod innym tytułem prawnym, że te pieniądze odda. Finansuje swoje potrzeby kreując papier wartościowy. Czy jest to więc udzielenie kredytu? Niewątpliwie w tym najszerszym rozumieniu, rozumieniu ekonomicznym, mamy do czynienia z kredytem. Weksel pozwala przecież uzyskać świadczenie niepieniężne od kontrahenta bez natychmiastowej zapłaty, albo środki pieniężne, które później będą podlegać zwrotowi.

O ile wątpliwości moje budzi sytuacja, w której ktoś jest prawnym posiadaczem weksla osoby trzeciej i chce go zbyć, bądź nawet zbywa swój własny weksel, który wystawił wcześniej, niekoniecznie z zamiarem uzyskania kredytu od konkretnej osoby (np. zbycie weksla który jest wekslem in blanco w zakresie oznaczenia remitenta) to absolutnie nie budzi mojej wątpliwości sytuacja, w której ktoś dokonuje czynności wekslowych z pobudki uzyskania kredytu na konkretnych warunkach od konkretnego pożyczkodawcy – przedsiębiorcy. Taki przypadek to modelowy przykład kredytu konsumenckiego, do którego stosujemy ustawę z całym jej dobrodziejstwem.

Inną sprawą jest kwestia tego, czy w procesie sądowym będzie w stanie wykazać, że weksel został wręczony z takich, a nie innych pobudek… albo kwestia tego czy organy nadzoru finansowego będą widziały w działalności przedsiębiorców trudniących się skupem weksli działalność pożyczkową.

Komentarze

  1. To są rozważania spóźnione o jakieś 10 lat.

  2. Do Bydgoszczy będę jeździł skomentował:

    Od kiedy to obrót papierami wartościowymi traktujemy jako kredytowanie?
    Ustawa w ogóle nie wspomina o wekslach, więc to tylko gadanina. Jeśli chce sprzedać swój weksel o wartości miliona złotych za złotówkę to kto mi zabroni?

  3. Błażej Sarzalski skomentował:

    Może i temat aktualny i 10 lat temu, ale jak widać na czasie, bo dostaję bardzo dużo zapytań w tej sprawie :)

  4. To że temat stary to nie znaczy że nie warto się nim zająć.

  5. Temat faktycznie stary ale na pewno trzeba się temu głęboko przyjrzeć. Szkoda że dopiero teraz.

  6. Dobrze, że napisałeś, warto sobie niektóre rzeczy na nowo przypomnieć.

  7. Marek skomentował:

    Z tego co mi wiadomo to weksel jest papierem wartościowym a najnowsza Ustawa o nadzorze finansowym nie wspominając nic o wekslach daje pożyczkodawcom furtkę zastąpienia umowy pożyczki właśnie wekslem. Ten „Pożyczkodawca”, który udzielał tzw.pożyczek-chwilówek może po prostu zająć się obrotem papierami wartościowymi, czyli skupem weksli a ktoś kto chciałby uzyskać gotówkę-„pożyczkobiorca” taki weksel mu sprzeda. I kto tego zabroni? Jaka Ustawa?
    Faktem jest, że w/w Ustawa spowoduje wyrzucenie do szarej strefy sporego grona pożyczkobiorców, którzy nie posiadają odpowiedniej zdolności kredytowej a chcą jakkolwiek związać koniec z końcem i jednocześnie powiększy konkurencje bankom, gdyż większość firm zacznie udzielać pożyczek ratalnych weryfikując wszelkie bazy takie jak BIK, BIG itd.

  8. Panie Marku,

    wyrzucenie do szarej strefy sporego grona pożyczkobiorców, którzy nie posiadają odpowiedniej zdolności kredytowej a chcą jakkolwiek związać koniec z końcem

    Wzięcie kredytu czy pożyczki chyba jeszcze żadnemu klientowi instytucji, o których mówimy, nie pomogło związać końca z końcem ani w ogóle poprawić swojej sytuacji finansowej. Zazwyczaj przeciwnie.

  9. @Andrzej – twierdzenia w stylu „lepiej być pięknym niż brzydkim” ;) Jak ktoś nie dostanie pożyczki w banku, to weźmie w „parabanku”. Jak nie będzie mógł dostać w parabanku, to nie stanie się wzorowym obywatelem żyjącym tylko za swoje, tylko będzie szukał pieniędzy w jeszcze większym „podziemiu”.

  10. Są i tacy „nałogowi dłużnicy” (można by tu nawet wysnuć analogię z zakazywaniem sprzedaży określonych substancji). Optymistyczny punkt widzenia: może ktoś mając wziąć pożyczkę nie w sterylnym wnętrzu punktu obsługi klienta a w zadymionym zapleczu lombardu, u grupy umięśnionych ludzi z więziennymi tatuażami, za 1000% dziennie i z zastawem na dwojgu dzieci i psie, zastanowi się odrobinę?
    Czy jest na sali socjolog? :-)

Napisz komentarz

*