Weksel jest papierem cennym. Ustanawia zobowiązanie bezwarunkowe, niezależne od jakiegokolwiek zdarzenia. Ustala dług pieniężny, ściśle określony co do sumy. Zawiera abstrakcyjną obietnicę zapłaty. Obietnicę jednostronną w której wierzyciel ma jedynie prawa, a nie obowiązki. Jest przeważnie papierem obiegowym na zlecenie. Musi zadość czynić pewnym warunkom formalnym, a przede wszystkim zawierać wzmiankę, iż jest wekslem. Zobowiązuje ‘wekslowo’ wszystkie osoby, które się na nim podpiszą.

O co najczęściej pytacie przez telefon?

Podczas dni/godzin bezpłatnych porad wekslowych, organizowanych tu od czasu do czasu? Pytania są różnorakie, ale dość często pojawia się pytanie o zwrot od wierzyciela podpisanego kiedyś weksla in blanco. Co ciekawe – problem nie polega na tym, że wierzyciel nie chce oddać weksla. Takie żądanie nie zostało nawet jeszcze do niego wystosowane. Po prostu czytelnicy zanim jeszcze z kimkolwiek od wierzyciela się skontaktują, dzwonią do mnie, zapewne trochę przestraszeni opisywanymi na blogu historiami „weksli-widm”, przypominają sobie, że kiedyś-lata temu komuś jakiś weksel in blanco podpisali.

Oczywiście prawidłowym adresatem prośby o zwrot weksla jest osoba/podmiot, której weksel wręczaliśmy. A najlepiej jak prośba będzie „spersonalizowana” – czyli nie wysłana do firmy w ogólności, tylko do konkretnej osoby lub działu, który tego typu sprawami się zajmuje. Czasem jest tak, że osoby, z którymi lata temu rozmawialiśmy przy zawieraniu umowy już nie pracują, wówczas trzeba poszukać ich następców.

Na początek lepiej takie prośby przekazywać telefonicznie lub mailem, potem się przypominać o sprawie („czy już znalazł się mój weksel?”) – takie „wymęczenie” zwykle przyniesie lepsze rezultaty niż „listy polecone”, które wcale nie muszą motywować adresata do zajęcia się sprawą.

Czasem weksla nie uda się znaleźć – przykra sprawa, ale pozostaje chyba tylko powiedzieć „trudno”. I liczyć na to, że z prawdopodobieństwem większym niż 99% nic się złego nie stanie – bo weksel rzeczywiście już nie istnieje, zmielony lata temu przez niszczarkę. Sprawy „wypłyniętych” gdzieś weksli są rzeczywiście medialne, ale w sumie rzadkie w porównaniu do ilości faktycznie wystawionych weksli.

W ostateczności pozostaje powództwo o zwrot weksla, ma ono jednak swoje uzasadnienie tylko wówczas, jeśli wiemy, że weksel istnieje, wiemy w czyim jest posiadaniu, a posiadacz (złośliwie:) nie chce nam go oddać.

Komentarze

  1. Ten blog to jeden z bardziej eksperckich blogów w naszej przestrzeni sieciowej. Gratulacje dla autora za trzymanie wysokiego poziomu.

  2. @Walczak – to dobrze, że moje pisanie komuś się przydaje ;)

  3. Karolina skomentował:

    Witam,
    zwracam się do Pana z następującym zapytaniem. Od jakiegoś czasu prześladuje mnie myśl, że skoro dla istnienia weksla wystarczy zachowanie odpowiedniej formy (wpisanie „weksel” i kilku innych elementów), a także podpis, to teoretycznie istnieje szansa „spreparowania” takiego weksla przy uzyciu czyjegoś prawdziwego podpisu. W życiu codziennym stawiamy swój podpis setki razy, teoretycznie jest możliwość, że ktoś z kartki papieru wytnie nasz podpis wraz z jakąś niewielką powierzchnią do wpisania niezbędnych elementów. Czy Pan się kiedykolwiek z czymś takim spotkał? Wiem, że były sytuacje, gdy od ludzi wyłudzano podpis na czystej kartce papieru, a później dorabiano inne elementy weksla, ale ja mówię o sytuacji gdy ktoś z kartki o formacie A4 wyciąłby np 1/8 powierzchni wraz z podpisem, a potem dopisał treść weksla.
    Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam.

  4. @Karolina – myślę, że ten wpis może posłużyć za odpowiedź na powyższe pytanie.

Napisz komentarz

*