Weksel jest papierem cennym. Ustanawia zobowiązanie bezwarunkowe, niezależne od jakiegokolwiek zdarzenia. Ustala dług pieniężny, ściśle określony co do sumy. Zawiera abstrakcyjną obietnicę zapłaty. Obietnicę jednostronną w której wierzyciel ma jedynie prawa, a nie obowiązki. Jest przeważnie papierem obiegowym na zlecenie. Musi zadość czynić pewnym warunkom formalnym, a przede wszystkim zawierać wzmiankę, iż jest wekslem. Zobowiązuje ‘wekslowo’ wszystkie osoby, które się na nim podpiszą.

Szkoda słów

Ludzie lubią sobie życie komplikować. Opiszę tutaj przypadek pewnej znajomej firmy, która – najwyraźniej – weksli nie zna. To częste wśród przedsiębiorców, ale i niezbyt optymistyczne. Cóż, może i moja twórczość na tym blogu pozwoli otworzyć komuś oczy i wskaże drogę do prostszych rozwiązań codziennych problemów przedsiębiorcy.

Historia dotyczy długu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Jak wiadomo, spółka taka jest trochę podobna do samochodu. Logicznie patrząc, każdy samochód ulegnie wypadkowi, a jeśli jednak uda mu się zakończyć życie w inny sposób, oznacza to wyłącznie to, że za mało jeździł.

Analogicznie jest ze spółkami – każda spółka wcześniej czy później będzie bankrutem, chyba że przerwiemy jej żywot w sposób sztuczny.

Warto mieć to na uwadze, przy udzielaniu wszelkiego rodzaju kredytów i „kredytów”.

Znajoma firma była wierzycielem spółki z o.o. aż do momentu, gdy dłużnik ten zaprzestał faktycznego wykonywania działalności gospodarczej. To bardzo popularna metoda – po co składać wniosek o upadłość (w sytuacji, kiedy spółka i tak nie ma już żadnego majątku), skoro można przedsiębiorstwo „porzucić” jak psa.

Tak się jednak szczęśliwie złożyło, iż w naszym przypadku prezes zadłużonej spółki zgodził się zobowiązać do spłaty długu ze swoich prywatnych środków.

Na tę okoliczność należało spisać odpowiednią umowę.

Firma-wierzyciel rozwiązała to w ten sposób, iż przelała swoje prawa do wierzytelności wobec dłużnika na rzecz pana prezesa Iksińskiego, a za przelane prawo prezes Iksiński zobowiązał się do zapłaty cedentowi określoną kwotę.

Doszło zatem do faktycznej zmiany dłużnika ze spółki na jej prezesa.

Powyższa umowa przelewu wierzytelności jest oczywiście poprawna. Składa się aż z 2 stron i zawiera wszystko, co powinna. Dokładne oznaczenie stron, oświadczenie cedenta o istnieniu wierzytelności, szczegółowe wyliczenie wysokości wierzytelności, dokonanie przelewu wierzytelności na rzecz prezesa Iksińskiego, zobowiązanie się prezesa Iksińskiego do zapłaty na rzecz cedenta za wierzytelność określoną kwotę w określonym terminie, oraz inne, bardzo ważne informacje, takie jak informacja o dwóch egzemplarzach umowy, czy o stosowaniu kodeksu cywilnego w sprawach „nieuregulowanych” (uwielbiam takie „wodolejskie” zapisy :) )

Jak widać, sam powyższy opis jest już dość skomplikowany dla niewprawnego w tym temacie czytelnika.

Niewątpliwie jakiś prawnik spędził nad tą umową godzinę swojego cennego czasu, a kto wie, czy nie nawet i pół dnia (jeśli płaciło mu się od godziny, a nie od efektu :) ).

Tymczasem rozwiązanie za pomocą weksla jest prostsze, szybsze i tańsze.

Uwaga, podaję:

„Spółka-dłużnik spłaca swój dług wekslem poręczonym przez pana prezesa. Wierzyciel wystawia spółce-dłużnikowi pokwitowanie zapłaty”.
Czas: 5 minut.

Wniosek:
Nieznajomość prawa wekslowego wśród przedsiębiorców nie wychodzi im na dobre:)

Komentarze

  1. Równie proste byłoby przystąpienie prezesa do długu. Wtedy po spłacie z mocy prawa nabywa wierzytelność wobec spółki. Ludzie to lubią sobie życie komplikować.

  2. Ja chyba bardziej przychylnie oceniłbym zastosowanie w tym przypadku umowy sprzedaży wierzytelności. Jeżeli stronom zależało na tym, aby wierzyciel miał wierzytelność do prezesa, a nie do spółki, to taka umowa zapewniła im pożądany efekt.

    W przypadku posłużenia się wekslem – w sposób, jaki proponujesz – efektu tego chyba nie osiągniemy, bo spółka będzie nadal zobowiązana z weksla.

  3. @dr Dariusz Bucior – tak, zauważyłem tę różnicę, nie wydaje mi się, aby akurat ona była dla stron istotna.

    Gdyby jednak – weksel może wystawić sam pan prezes :)

  4. @up: chcąc jednak rzeczywiście uzyskać efekt, aby wierzyciel miał roszczenie do prezesa, nie miał roszczenia do spółki, za to aby roszczenie do spółki miał prezes,
    należałoby do tego celu wykorzystać dwa weksle.

  5. Remigiusz Przybylski skomentował:

    A dlaczego nie po indosie? W ten sposób zbywca wierzytelości dostałby kasę a pan prezes miałby wierzytelność przypadającą mu od … jego właśnej spółki.
    Jeszcze prościej a przynajmniej prezes nie straciłby pieniędzy ;)

  6. @Remigiusz: czyli jak – kto komu miałby weksel wystawić i na kogo indosować? (aby osiągnąć skutek: prezes płaci wierzycielowi, spółka płaci tylko prezesowi).

    EDIT: OK, już wiem o co chodzi – spółka spłaca wierzycielowi wekslem własnym, wierzyciel indosuje „bez obliga” na prezesa w zamian za gotówkę.

  7. Nie, źle myślę. Prezes nie wykupi weksla swojej spółki gotówką, bo gotówki nie ma. Czekam zatem na sposób rozwiązania powyższej łamigłówki za pomocą jednego weksla :)

  8. Nie znamy kulisów sprawy, ale dużej łaski prezes chyba nie zrobił zobowiązując się do spłaty długu. Prawdopodobnie i tak był odpowiedzialny na podstawie 299 ksh. Dziwi mnie więc ta cesja. Firma-wierzyciel utraciła jednego odpowiedzialnego, a to jest już ryzykowne i podpada pod działanie na szkodę spółki.
    Co innego gdyby prezes zawarł z wierzycielem umowę poręczenia, najlepiej z pisemną zgodą małżonki, jeśli ma wspólność. To byłaby dla spółki dodatkowa wartość.

Napisz komentarz

*