Weksel jest papierem cennym. Ustanawia zobowiązanie bezwarunkowe, niezależne od jakiegokolwiek zdarzenia. Ustala dług pieniężny, ściśle określony co do sumy. Zawiera abstrakcyjną obietnicę zapłaty. Obietnicę jednostronną w której wierzyciel ma jedynie prawa, a nie obowiązki. Jest przeważnie papierem obiegowym na zlecenie. Musi zadość czynić pewnym warunkom formalnym, a przede wszystkim zawierać wzmiankę, iż jest wekslem. Zobowiązuje ‘wekslowo’ wszystkie osoby, które się na nim podpiszą.

Czy polecam zostać poręczycielem w Żabce?

Dwa lata temu napisałem wpis na temat weksla podpisywanego przez ajentów Żabki. Miałem wówczas możliwość rozmawiać z kilkoma poręczycielami takich weksli, w okolicznościach niekoniecznie dla nich przyjemnych, w związku z wysuwanymi wobec nich żądaniami. Wpis dorobił się wielu komentarzy, a do mnie napływać pytania nie tylko od osób, które już stały się dłużnikami, ale również od tych, których dopiero poproszono o bycie poręczycielem weksla wystawionego na rzecz Żabki.

Sytuacja jest bowiem taka, że każdy, kto chce otworzyć sklep, musi przyprowadzić przynajmniej jednego lub dwóch poręczycieli, którzy w razie niewypalenia interesu będą odpowiadać długi tego przedsiębiorcy.

Czy mogę uczciwie polecić stanie się takim poręczycielem?

TL;DR – nie polecam bycia poręczycielem w Żabce, ponieważ proponowane warunki poręczenia nie są bezpieczne i uczciwe.

A teraz przejdźmy do uzasadnienia :)

Aby ze spokojnym sumieniem zostać poręczycielem, w mojej ocenie powinno być spełnione kilka warunków.

1. Wiemy, za kogo poręczamy,
2. Wiemy, za co poręczamy,
3. Wiemy, na jaką sumę poręczamy,
4. Wiemy, na jak długo poręczamy.

W przypadku Żabki spełniony jest tylko pierwszy warunek – podpisując weksel wiemy, za kogo ręczymy.
Niestety żaden z pozostałych warunków nie jest spełniony. Nie wiemy za co poręczamy, ponieważ poręczając na początku za jeden sklep, nie mamy potem kontroli nad tym, czy ten sam weksel nie zostanie użyty do zabezpieczenia roszczeń z kolejnych sklepów, które ajent może otworzyć w przyszłości. W takim przypadku bowiem Żabka podpisuje z ajentem aneks, w którym rozszerza zabezpieczenie podpisanym wekslem również na kolejne sklepy, a poręczyciel nie ma drogi, aby sprzeciwić się takiemu porozumieniu.

Nie wiemy na ile poręczamy, ponieważ nie ograniczamy swojego poręczenia odnośnie sumy.

Nie wiemy na jak długo poręczamy – to znaczy w najgorszym przypadku poręczamy do końca naszego życia, a nawet potem dług może przejść na naszych spadkobierców. Tymczasem w życiu bywa tak, że chcemy w końcu przestać być czyimś poręczycielem. W przypadku Żabki nie mamy takiej możliwości bez zgody wierzyciela. Oczywiście wycofanie poręczenia w każdym momencie nie powinno być możliwe, to zrozumiałe, niemniej jednak powinien być zakreślony jakiś okres, po którym poręczyciel powinien móc się wycofać, a ajent powinien wówczas przedstawić nowe sposoby zabezpieczenia jego roszczeń. Nie można bowiem czynić z poręczyciela niewolnika czyjegoś biznesu.

Kto może spokojnie poręczyć weksel dla Żabki?

Zastanawiając się nad tym, doszedłem do wniosku, że są to dwie grupy ludzi.

Po pierwsze – osoby na tyle bogate, że jeśli za 10 lat ktoś do nich przyjdzie i powie: „proszę zapłacić 2 miliony złotych w ciągu 7 dni”, to po prostu wypłacą te pieniądze, i bez żalu spłacą dług osoby, za którą poręczyły.

Po drugie – osoby, które nic nie mają i na pewno nie będą miały w przyszłości – aby w razie czego uczciwie rozłożyć ręce i powiedzieć „nie mam nic, a zatem ani nie zapłacę, ani nic nie stracę”.

Jeśli natomiast masz dom, masz mieszkanie, masz emeryturę, lub choćby nawet tylko perspektywy na nią za 20 lat – nie warto poręczać Żabce.

Nie warto również przeceniać swojego zaufania do osoby, za którą się ręczy. Wysłuchałem wiele smutnych historii. To, że w długi żonę wpędza były mąż, można zrozumieć. Obecny mąż – również. Ale szczególnie przykre są opowieści, kiedy to rodzice-poręczyciele są wpędzani w gigantyczne długi przez swoje dzieci, tracąc mieszkania i emerytury – gdy często doprowadza to do zupełnego rozpadu relacji rodzinnych. i odwrócenia się dzieci od rodziców :(

Upadłość konsumencka

Coraz więcej konsumentów chce ogłaszać upadłość. Czas zmienić swoje podejście do dłużników będących osobami fizycznymi, jako zobowiązanymi do zapłaty aż do śmierci.

Kiedyś sprawa była prosta – firma będąca na przykład spółką z ograniczoną odpowiedzialnością, mogła ogłosić upadłość. To i tak była duża uprzejmość z jej strony, bo zwykle spółki, których prowadzenie znudziło się ich właścicielom, bywają po prostu porzucane. Przez dziesięciolecia naszej rynkowej gospodarki istniała jednak zasada, że osoby fizyczne odpowiadały za swoje długi nieodwołanie, i do śmierci. A nawet po śmierci, bo domyślnie spadkobiercy dziedziczyli długi w całej wysokości (zmieniło się to kilka lat temu). Z tego okresu pochodzi bardzo popularny zwyczaj, kiedy za podmiot będący spółką, poręczają (cywilnie, lub wekslowo) ich właściciele lub członkowie zarządu. Jest niejako oczywiste, wdrukowane w umysły wierzycieli, że spółka dziś jest, za rok może jej nie być, a odpowiedzialność osób fizycznych będzie o wiele trwalsza.

Kilka lat temu coś się zmieniło w prawie – konsument mógł ogłosić upadłość. Przepisy stawiały jednak tak wyśrubowane warunki, że mało kto z wierzycieli to zauważał, skoro w ciągu roku ogłaszano może z kilkanaście upadłości konsumenckich. Zasady jednak się zmieniły, i obecnie coraz więcej osób fizycznych, konsumentów, ogłasza upadłość. Poluzowanie warunków ku temu stworzyło nawet cały rynek dla kancelarii, które specjalizują się w pomocy tak zadłużonym osobom.

Z jednej strony możliwość legalnego uchylania się od płacenia długów wzbudza krytykę u wierzycieli. Z drugiej strony – widać, że bankructwo jest procesem bliskim zachodniej, a nie wschodniej cywilizacji europejskiej – czyli że możliwość „nowego startu” jest niejako immanentnie związana z gospodarką kapitalistyczną. Sam Donald Trump podobno kilka razy bankrutował. Wpadnięcie w pętlę zadłużenia do końca życia bliższe by było systemowi niewolniczemu, niż ceniącym wolność jednostki zasadom.

Wniosek ważny dla każdego wierzyciela jest następujący – każdy, nawet osoba fizyczna, może ogłosić upadłość. Należy zatem mierzyć siły na zamiary dłużnika, i udzielać kredytów (w jakiejkolwiek postaci), w sposób dostosowany do możliwości finansowych dłużnika. Częściej korzystać z poręczeń – może nawet wprowadzić odwrotną niż dotychczas zasadę, kiedy to spółka poręcza za swojego prezesa lub właściciela. Przy wyższych sumach, dobrym pomysłem jest uzyskanie poręczenia od wielu innych podmiotów, nawet na mniejsze sumy, niż od jednego, na całość zobowiązania. Szybko dochodzić swoich wierzytelności i nie odwlekać czynności latami, czy nawet miesiącami, ponieważ czas może grać na naszą niekorzyść.