Weksel jest papierem cennym. Ustanawia zobowiązanie bezwarunkowe, niezależne od jakiegokolwiek zdarzenia. Ustala dług pieniężny, ściśle określony co do sumy. Zawiera abstrakcyjną obietnicę zapłaty. Obietnicę jednostronną w której wierzyciel ma jedynie prawa, a nie obowiązki. Jest przeważnie papierem obiegowym na zlecenie. Musi zadość czynić pewnym warunkom formalnym, a przede wszystkim zawierać wzmiankę, iż jest wekslem. Zobowiązuje ‘wekslowo’ wszystkie osoby, które się na nim podpiszą.

Trzecia rozprawa w sprawie kieleckich weksli

Na dzisiejszej rozprawie przesłuchano dziesięciu wystawców weksli. W większości twierdzili oni, że dostali od nabywcy weksla Dariusza K. wezwania do wykupu ich weksli w czerwcu 2013 roku. Byli zaskoczeni żądaniem i pierwszą ich reakcją było w ogóle negowanie wystawienia weksli. Część z nich w ogóle nie kontaktowała się z posiadaczem weksli, tylko od razu zgłaszała sprawę na policję. Po czasie okazywało się, że weksle są jednak prawdziwe, to znaczy rzeczywiście są podpisane przez tych wystawców, jednak nawet wówczas osoby te nie kontaktowały się z posiadaczem aby wyjaśnić tę sprawę.

W jednym przypadku wystawca podpisał ugodę na zapłatę połowy sumy weksla w trzech ratach, a po dokonaniu spłaty (w sumie 42 000zł), „jak sprawa zaczęła być medialna”, dołączył się do postępowania karnego.

Najciekawszy był przypadek pana, który dzisiaj zeznawał, że na pewno nie podpisywał weksla, ponieważ jest osobą niepiśmienną. Mimo tego nie przeszkadzało mu to twierdzić w toku wcześniejszego postępowania, że „trzy razy brał pożyczki i podpisywał weksle, ale tylko na rzecz banku”. Jak osoba niepiśmienna jednak podpisywała inne umowy i inne weksle – o to, niestety, nie dopytano.

Jeśli chodzi o źródło pochodzenia weksli – w zeznaniach powtarzał się Wschodni Bank Cukrownictwa (czyli obecny Getin Noble Bank SA), a miejscem wystawienia – sklep z artykułami AGD „pod filarami” (albo: „Pod Filarami” – nie wiem, czy to nazwa, czy charakterystyka miejsca) w Kielcach na ulicy Sienkiewicza, podobno znany tubylcom adres zakupów. Zatem to z tego sklepu zapewne wyciekły weksle. Wystawcy wystawiali weksle jako zabezpieczenie zakupów ratalnych: mebli, telewizora, lodówki Polar…

Świadkowie posiadaczowi weksli zarzucali, że nie chciał pokazywać uzasadnienia kwoty wpisanej na wekslu, tak jakby to on był prawidłowym adresatem tych pytań. Jedna z pań, prowadząca działalność gospodarczą od kilkudziesięciu lat, do dzisiaj uważa, że weksel jest ważny wyłącznie z umową wekslową. Przypomina się tutaj przysłowie o tym jakim się jest przed szkodą, i po szkodzie. Jak widać nawet realne uderzenie po kieszeni nie powoduje, że zasięga się prawidłowych informacji.

Zmiany zaszły także w środkach zapobiegawczych odnośnie pozostałych dwóch oskarżonych przebywających w areszcie. Ten izolacyjny środek przedłużono wobec nich do listopada 2015 roku, z zastrzeżeniem jego uchylenia pod rygorem wpłaty kaucji w wysokości 100 000 zł.

Mamy zatem sytuację taką, że remitent weksli, który niewątpliwie brał udział w ich wprowadzaniu do obrotu, jest na wolności za kaucją 10 000 zł, a osoba, która od niego weksel kupiła (fakt kupna potwierdzał sam remitent na pierwszej rozprawie), jeszcze siedzi i ma kaucję 10x większą. Co prawda remitent twierdzi, że był tylko wykorzystanym słupem i oskarża pozostałych, jednakże czuję pewien niepokój (czy ja też mogę być aresztowany, jeśli w dobrej wierze kupię weksel?), że w sytuacji w której wina remitenta jest oczywista i wynika wprost z dokumentów, a wina pozostałych oskarżonych opiera się na niespójnych wyjaśnieniach rzekomych wspólników, ten pierwszy jest traktowany ulgowo, podczas gdy pozostali siedzą jeszcze przed udowodnieniem im winy.

A bycie słupem nie jest usprawiedliwieniem – w końcu po to jest się słupem, aby potem dostawać po tyłku. Zresztą, gdyby remitent powiedział „chłopaki, dajcie spokój, nie biorę w tym udziału” być może do żadnej sprawy by nie doszło – jeśli w ogóle zmowa tej trójki miała miejsce.

Comments

  1. Już pisałem, że nabywcy weksli w dobrej wierze wymarli przed wojną :)

    („Tej samej karze podlega, kto wypełnia blankiet, zaopatrzony cudzym podpisem, niezgodnie z wolą podpisanego i na jego szkodę albo takiego dokumentu używa.”)

  2. Akurat przypadek weksla i nabywcy w dobrej wierze to właśnie kontratyp wykluczający karalność (bez sensu byłoby uznawać, że cywilnie komuś należy się roszczenie, a jednocześnie że powinien być ukarany za jego słuszne dochodzenie).

    O tym wymarciu już słyszałem. Nie ukrywam, że wierzę, że w kręgach bankowych tak jest, bo tam w bankach mało kto się na wekslach zna (oceniając po tym, jakich weksli wymagają banki), jednakże jest jeszcze jakieś inne życie i inny rynek niż te skompromitowane już pod każdym względem banki ;)

  3. Ale po co wplątywać w to kontratypy (zresztą skoro nie ma takowego w kodeksie) skoro to banalna kwestia winy?

    I moje obserwacje pochodzą jak najbardziej spoza bankowości :)

  4. Po to, żeby nie dochodziło do absurdu, że co prawda roszczenie z weksla jest należne, ale trzeba ukarać. A kontratyp nie musi mieć źródła w kodeksie. Jest w prawie wekslowym – nabywcy weksla roszczenie przysługuje, zarzuty nie mogą być podnoszone.

    A TE weksle pochodziły akurat z banku, więc to kolejny powód, aby nie wystawiać tym ignorantom weksli in blanco :)

  5. Prawo wekslowe nie zawiera przepisów z zakresu prawa karnego, więc nie zawiera i kontratypów.
    I przecież osoba, której zostanie przypisana wina w zakresie używania nienależnie wypełnionego blankietu wekslowego (co implikuje że nabywca weksla co najmniej godził się na to że nabywany weksel został wypełniony nienależnie) leży także na gruncie art. 10 prawa wekslowego – więc i kontratypu by nie było.

  6. Oba zdania błędne – jak pisałem, kontratyp nie musi być dosłownie zapisany w kodeksie, po drugie – można używać blankietu niesłusznie wypełnionego i nie leżeć z art. 10.
    Ba, można nawet wiedzieć o niesłusznym wypełnieniu i nie leżeć z art. 10.

  7. Trudno jest uznać za poprawną wypowiedź która w ocenie używania weksla niesłusznie wypełnionego pomija winę umyślną.

  8. Sputnik Filkenstein says:

    To jest kontratyp dzialania w ramach uprawnien ktory znosi wine.

    Tylko jakoś słabo to widzę, bo mamy z jednej strony kogoś „kto się zna na prawie i jeszcze na dodatek wekslach” kontra 10 głośno płaczących subiektywnie pokrzywdzonych osób i gazetę. No i co niemniej ważne, sąd który musiał by uznać że wprawdzie formalnie znamion czynu nie ma, ale wie że to wałek i reszta też wie (bo to jest wałek). I jak tu potem stanąć rano przed lustrem czy wytłumaczyć się w nadzorze.

  9. Sputnik Filkenstein says:

    Sorki, nie winę tylko karalność czynu.

  10. @Sputnik – dzięki za komentarz.

    Czy zatem Temida nie jest już ślepa? ;)

    A o klasie sędziego decyduje właśnie to, czy jest w stanie uniewinnić z braku wiarygodnych dowodów, nawet jeśli „każdy wie” (cokolwiek to znaczy).

  11. Sprawa bardzo ciekawa i z uwaga przez nas obserwowana.

  12. Sputnik Filkenstein says:

    Przykro mi, ale mamy ostatnio wiele takich spraw które stają się „medialne”, a gdy już tak się stanie to droga podejrzany -> oskarżony -> skazany idzie bardzo szybko jak po równi pochyłej. Podobnym przykładem w mojej ocenie będzie Amber Gold, no ale zobaczymy jaki będzie wynik procesu. Na razie prokuratura po cichu (kto zauważył w mediach?) ograniczyła Panu Marcinowi P. liczbę zarzutów z pięciutysięcysześćsetdwóch do czterech oraz pchnęła akt oskarżenia szybko do sądu przed 1 lipca, bo wiadomo, reforma za progiem a po reformie to już tak różowo nie będzie.

    Zobaczymy jakie niespodzianki czekają nas dalej.

  13. Sputnik Filkenstein says:

    No a jak wiadomo, najbardziej spektakularne samobójstwo to powiedzieć wyborcom, że ludzie powinni ponosić konsekwencje swoich czynów. Mało którego polityka na to stać, a ci którzy się odważyli (jak np. W. Cimoszewicz) do dzisiaj to źle wspominają. No i do tego wybory za płotem.

    Polityka polityką, a potem się to przekłada wszystko na władzę sądowniczą w postaci tzw. atmosfery. I jakoś słabo widzę sędziego SR w wieku 30-kilku lat, który jest w stanie tej atmosferze skutecznie się opierać.

  14. No tyle że nie.
    Do zaistnienia przestępstwa potrzebne jest wypełnienie znamion i odpowiednia wina (wobec braku innych wskazań umyślna w zamiarze bezpośrednim lub ewentualnym). Czyli nie tylko trzeba się posłużyć nielegalnie wypełnionym wekslem, ale i godzić się na to że jest nielegalnie wypełniony. Jeżeli nie ma winy, nie ma przestępstwa. Jeżeli jest wina umyślna , to w zasadzie nie ma uprawnienia do dysponowania wekslem wypełnionym z pominięciem porozumienia i nie ma co wymyślać na siłę kontratypu.
    Co innego gdybyśmy rozważali „wolę uprawnionego” w kontekście „ja sobie nie życzę żeby ktoś wypełniał ten weksel”, ale to nie ten przypadek.

    I stare przysłowie pszczół mówi „nie oceniaj sprawy nie znając całości akt”, więc o tyle bym podchodził ostrożnie.

  15. nie oceniaj sprawy nie znając całości akt

    Niemniej jednak wyrok jest wydawany na podstawie dowodów przeprowadzonych w przewodzie sądowym, a nie na podstawie „akt”.

  16. …a kształt tych dowodów jest taki jak zapisano w aktach (co obejmuje też zapisy dźwięku i obrazu).

  17. Jeżeli w chwili nabycia weksla indosatariusz wiedział o tym, że remitent nie był uprawniony do uzupełnienia weksla in blanco (nie dysponował koniecznym uprawnieniem kształtującym), to nabywca nie uzyskał wierzytelności wekslowej. Używając następnie taki weksel popełnił przestępstwo. I nie może być w takiej sytuacji mowy o jakimś kontratypie. Bo niby co miałoby uzasadniać zniesienie bezprawności takiego czynu? [A taka jest właśnie funkcja każdego kontratypu.]

    Jeżeli jednak indosatariusz przyjął weksel w dobrej wierze to mógł nabyć tę wierzytelność. Następujące po tym użycie weksla w dobrej wierze nie stanowi czynu zabronionego z powodu braku zamiaru. Odwoływanie się do kontratypu nie jest potrzebne. Niejaki problem pojawia się, gdy po okresie nieświadomości (dobrej wiary), indosatariusz poznaje prawdę, po czym używa weksla.

  18. Niejaki problem pojawia się, gdy po okresie nieświadomości (dobrej wiary), indosatariusz poznaje prawdę

    Przy czym „poznaje prawdę” ma oznaczać powzięcie takiej wiedzy od remitenta/indosanta, czy podniesienie zarzutu przez dłużnika?

  19. Poznaje prawdę przed „użyciem” weksla, tj. przed indosem (zbyciem) lub przed wniesieniem powództwa.

  20. @up – późniejsze dowiedzenie się nie ma znaczenia w kontekście ochrony z art. 10/17. Ważne jest, czy wiedza była w momencie nabywania weksla, co jest zresztą logiczne, bo po nabyciu weksla nie można już go „odnabyć” po zmianie wiedzy. A czasem nawet wiedza w czasie nabywania nie skutkuje brakiem ochrony (np. uzasadnione przekonanie że zarzuty są niesłuszne, albo że nie będą już przysługiwać w dacie płatności weksla).

  21. to nabywca nie uzyskał wierzytelności wekslowej

    Ależ nabył, gdyby tak było, nie trzeba by było wobec tej wierzytelności podnosić zarzutów osobistych, skoro by „nie istniała”.

  22. Sputnik Filkenstein says:

    A co to jest ta „wierzytelność wekslowa”?

    Wierzytelność wekslowa wynika z samego prawidłowo wypełnionego weksla, stosunek pierwotny nie ma żadnego znaczenia.

  23. Wierzytelność wekslowa wynika z samego prawidłowo wypełnionego weksla, stosunek pierwotny nie ma żadnego znaczenia

    Wypadałoby jednak znać art. 10.

  24. Sputnik Filkenstein says:

    Mam na myśli sytuację która jest przedmiotem tego tu procesu karnego, a nie zasady w ogóle.

  25. Póki co ten konkretny proces wygląda na sytuację, w której nabywca od początku do końca wiedział że weksle są trefne, łagodnie ujmując.

  26. Lech: po nabyciu weksla nie można już go „odnabyć” po zmianie wiedzy.
    To akurat nie budzi wątpliwości, wszak mala fides superveniens non nocet. I nie w tym upatrywałem „niejakiego problemu”, który powstaje po oświeceniu indosatariusza. Ale zostawmy to.

    Lech: Ależ nabył, gdyby tak było, nie trzeba by było wobec tej wierzytelności podnosić zarzutów osobistych, skoro by „nie istniała”.
    Zgodnie z poglądem Sądu Najwyższego, wyrażonym m.in. w znanym wyroku II CKN 25/00, wierzytelność remitenta z uzupełnionego weksla in blanco i odpowiadający jej dług wystawcy powstają, jeśli remitent uzupełnił weksel zgodnie z umową zawartą z wystawcą. Gdy rozbieżność między uzupełnieniem a umową jest tylko częściowa, obydwa elementy zobowiązania podlegają korekcie do stanu określonego w umowie. Gdyby weksel został uzupełniony przez osobę nieupoważnioną, wierzytelność i dług (zobowiązanie) nie powstają.
    Nieupoważnioną jest niewątpliwie osoba trzecia (C), która wchodzi w posiadanie weksla blankowego, wystawionego przez A i wręczonego B, wbrew woli B i bez podstawy prawnej. C nie nabywa własności dokumentu i nie ma prawa jego uzupełnienia. Uzupełniając podrabia weksel i nie kreuje (nie nabywa) ani wierzytelności, ani długu wystawcy (A).
    Indos takiego weksla może doprowadzić do nabycia przez indosatariusza własności weksla i wierzytelności określonej w wekslu, tylko na warunkach nabycia od niewłaściciela (art. 14 i art. 16 ust. 2 pr. w.). Podstawowym warunkiem tego nabycia jest dobra wiara indosatariusza.
    Nie ma dobrej wiary – nie ma własności weksla i, co oczywiste, wierzytelności w nim zapisanej.
    Zarzut podnoszony przez wystawcę we wszystkich wskazanych wyżej wypadkach, nie jest zarzutem materialnym. Celem tego zarzutu nie jest obalenie (ubezskutecznienie) roszczenia posiadacza (remitenta, indosatariusza), bo takie roszczenie nie istnieje. Wystawca zgłasza tylko twierdzenie o faktach, które, po udowodnieniu, wykazuje istniejący ab initio brak wierzytelności i związanego z nią roszczenia.

  27. Mam na ten temat inne zdanie, mające poparcie w praktyce, w przeciwieństwie do zdania uznającego nieistnienie wierzytelności wekslowej – remitent może tę wierzytelność indosować, co byłoby niemożliwe, gdyby ona nie istniała.

Speak Your Mind

*