Weksel jest papierem cennym. Ustanawia zobowiązanie bezwarunkowe, niezależne od jakiegokolwiek zdarzenia. Ustala dług pieniężny, ściśle określony co do sumy. Zawiera abstrakcyjną obietnicę zapłaty. Obietnicę jednostronną w której wierzyciel ma jedynie prawa, a nie obowiązki. Jest przeważnie papierem obiegowym na zlecenie. Musi zadość czynić pewnym warunkom formalnym, a przede wszystkim zawierać wzmiankę, iż jest wekslem. Zobowiązuje ‘wekslowo’ wszystkie osoby, które się na nim podpiszą.

Nieznajomość prawa już nie szkodzi

Są takie orzeczenia, które burzą moją wiarę w sensowność i logiczność prawa. Przede wszystkim dotyczy to wyroków, które godzą w dwie najważniejsze – moim zdaniem – zasady prawa – chcącemu nie dzieje się krzywda oraz nieznajomość prawa szkodzi.

Tym razem – nie po raz kolejny już, niestety – brutalnie zgwałcona została druga z wymienionych zasad.

Sprawa dotyczyła osiemnastoletniej pani, która poręczyła weksel dla banku za swoją mamę. Dochodzony dług był spory, bowiem wynosił pół miliona złotych. Poręczycielka żądała sądowego ustalenia nieważności jej poręczenia, ponieważ rzekomo w momencie składania podpisu „nie była świadoma” tej decyzji.

Sądy – okręgowy i apelacyjny – oddaliły pozew, jednak Sąd Najwyższy przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia. Nie oznacza to oczywiście zakończenia sprawy na korzyść poręczycielki, niemniej jednak sam fakt, że w ogóle skuteczność zaciągnięcia zobowiązania wekslowego może być z tego powodu wzruszana, budzi mój sprzeciw.

Znajomość obrotu wekslowego wcale nie jest powszechna, często wiedzy na ten temat nie mają przedsiębiorcy z dużym doświadczeniem, nie można więc przyjmować, że ma ją osiemnastoletnia ucząca się osoba. – tak sąd tłumaczył swoją decyzję.

Sytuacja, w której podpis pod umową, a zwłaszcza pod wekslem, może nic nie znaczyć, bo „powód nie wykazał, że podpisujący rozumiał, co podpisuje”, powoduje u mnie ciarki…

Można uznać, że w tym przypadku sąd wydał wyrok na zasadzie „dobry Antek z cudzej torby” – poręczycielka ma szansę dostać od sądu ładny prezent z kieszeni banku.

Prawdziwość przekonań warto jednak sprawdzać w poważnych sprawach, takich jak własne pieniądze. Ciekaw jestem, czy sąd tak chętnie darowałby długi należące się jego pośredniemu pracodawcy, czyli Skarbowi Państwa.

Czy jest na sali jakiś przedsiębiorca?

Czy czytał ustawę o VAT?

Czy ją zrozumiał?

Obstawiam, że 99% przedsiębiorców, nie tylko osiemnastoletnich, nie zna ustawy o podatku od towarów i usług nawet w stopniu średnim. Mało tego – nie ma szans jej poznać w stopniu zadowalającym, ponieważ ustawa jest zbyt trudna do jej powszechnego rozumienia.

Czy zatem można powiedzieć, że płacenie podatku VAT nie jest konieczne, skoro znajomość szczegółowych zasad rozliczania podatku VAT wcale nie jest powszechna, często wiedzy na ten temat nie mają przedsiębiorcy z dużym doświadczeniem, a rozbieżności w interpretacji zapisów ustawy istnieją nawet wśród specjalistów. Nie można więc przyjmować, że wiedzę o ustawie ma losowo wybrany przedsiębiorca.

Obawiam się, że konsekwencji w tym zakresie już by zabrakło. I słusznie, sprawdzenie tej teorii na „prawdziwych pieniądzach” szybko by wykazało, że jest ona nic nie warta.

A czy samo prawo i zasady wekslowe są trudne? Moim zdaniem – nie. Według mnie prawo wekslowe jest jedną z najlogiczniejszych ustaw.

Komentarze

  1. Moje seminarium na studiach prowadził sędzia Sądu Najwyższego, który opowiadał nam o tajnikach prowadzonych postępowań przed SN. Mówił, że sędziowie dzielili rozstrzygnięcia na dwa rodzaje – albo „robiło się” kasację i wówczas orzekało się w granicach podstaw kasacyjnych, zgodnie z właściwymi regulacjami, albo „robiło się” sprawę i w takim wypadku sąd orzekał tak, jak uważał, że będzie sprawiedliwie, maksymalnie naginając przepisy to przyjętego założenia.

    Obawiam się, że w tym wypadku SN zrobił sprawę zamiast kasacji i ulitował się po prostu nad losem osiemnastolatki.

  2. Ciśnie się pytanie, czy takie „robienie spraw” to z altruistycznych, czy innych pobudek…

  3. Niestety, wydawanie wyroków nie według prawa, lecz według subiektywnego poczucia sprawiedliwości sędziego, nie stanowi marginesu praktyki orzeczniczej…

  4. Karol skomentował:

    Trzeba śledzić tę sprawę – ciekawe jak się skończy po ponownym rozpatrzeniu…

  5. gustaw skomentował:

    @ Dariusz: a istnieje coś takiego jak „niesubiektywne poczucie sprawiedliwości sędziego”????Wątpię;))

  6. @ Gustaw

    Wow! Gratuluję wybitnej lingwistycznej wrażliwości!

  7. gustaw skomentował:

    @ Dariusz

    dziękuję:) Panu również jej życzę:)

  8. @ Gustaw

    Na swoje usprawiedliwienie mam jedynie to, że wytknięta przez Pana maniera używania takich zwrotów jak „subiektywne poczucie sprawiedliwości”, „subiektywne poczucie krzywdy” jest dość powszechne wśród niechlujnych językowo prawników. W Lexie jest 209 takich przykładów (w orzecznictwie Sądu Najwyższego, komentarzach, monografiach itp.). Podobnie w Legalisie – 226 przykładów.

    Co więcej, niechlujstwo to dotarło także do językoznawców, którzy w słownikach języka polskiego zwrot „subiektywne odczucia” zdaje się traktują jako prawidłowy.

  9. gustaw skomentował:

    sofizmat godny pochwały:) – wyraźnie pochlebia Panu przynależność do tej grupy:) niech tak więc pozostanie:)

  10. @Karol:

    Trzeba śledzić tę sprawę – ciekawe jak się skończy po ponownym rozpatrzeniu…

    Nawet jak bank „wygra” – czyli wykaże, że poręczycielka została odpowiednio poinformowana, to i tak będzie to pyrrusowe zwycięstwo. Bowiem przez kolejne lata (dziesiątki lat?) będziemy się teraz spotykać z nowym typem zarzutów dłużników wekslowych, zarzutem, który niespodziewanie otrzymał poparcie SN – „dłużnik nie zna się na wekslach, zatem podpisany przez niego weksel nie rodzi zobowiązania. O, tutaj jest nawet takie orzeczenie SN, Wysoki Sądzie”. Brrr…

  11. Takie czasy, banki teraz nie mają dobrej prasy a sędziowie też ludzie i spłacają kredyty :) Generalnie tendencja w legislacji okołobankowej czy to krajowej czy europejskiej po kryzysie finansowym jest taka, że banki muszą pouczać i pytać klienta czy rozumie co podpisuje . Nie jest to do końca takie złe zwłaszcza w przypadku konsumentów ale tendencja ta zaczyna być również co raz bardziej widoczna w relacjach bank – przedsiębiorca.

    Z wyrokiem SN w przytoczonej sprawie trudno się zgodzić, jak przeczytałem o sprawie w „Rzeczpospolitej” to długo nie mogłem wyjść z podziwu dla toku rozumowania jaki za nim stoi.

  12. Usłyszałem o tym wyroku w radio, gdzie podano też ustne motywy rozstrzygnięcia. A wszystko to przy śniadaniu. I wiedziałem, gdzie i kto o tym napisze…
    Wyrok wydaje się kuriozalny, ale czy rzeczywiście? Czy osoba niepełnoletnia pełnienia (ona chyba nie miała 18 lat) w istocie jest w stanie świadomie w stresujących okolicznościach podpisać weksel?

    Lechu, jak daleko ma iść formalizm wekslowy?

    Ciekaw jestem uzasadnienia…

  13. Czy osoba niepełnoletnia pełnienia

    Nie rozumiem?

    (ona chyba nie miała 18 lat)

    No, jeśli nie miała, to rzeczywiście zobowiązania nie zaciągnęła, ale mam wrażenie, że nie o to tutaj chodziło.

    w istocie jest w stanie świadomie w stresujących okolicznościach podpisać weksel?

    Stresujące? Nie przesadzajmy, to była zwykła umowa z bankiem, a nie weksel dla mafii…

    Lechu, jak daleko ma iść formalizm wekslowy?

    Tu już nie tyle o formalizm chodzi, tylko o bezpieczeństwo szeroko pojmowanego obrotu prawnego, nie tylko wekslowego. OK, mogę się zgodzić, że podpisany weksel pod przymusem nie rodzi zobowiązania. Mogę się zgodzić, że weksel podpisany przez „wariata” nie rodzi jego zobowiązania. Ale są pewne granice. Dorosła panna, jak każdy dorosły człowiek, powinna albo przed podpisaniem się dowiedzieć, albo podpisać i ponieść konsekwencje swojej niewiedzy. Inaczej to wszystko nie ma sensu.

    Chyba że uznamy, że niektórzy podpisać weksla nie mają prawa. OK, niech będzie, ale musi to być z góry i wcześniej wiadome. Wówczas można się zgodzić z faktem, że niektóre osoby weksla nie podpiszą, tak jak pisał Jan Namitkiewicz w 1927r.:

    Przykład dyskryminacji płciowej w obrocie wekslowym: (przepisy uchylone w 1922r.)

    „Ograniczenie zdolności wekslowej z powodu płci jest następujące: kobieta pełnoletnia, zamężna lub niezamężna (pełnoletnia lub usamowolniona) według prawa francuskiego (art. 113 k.h.) nie będąc handlującą i nie prowadząc jawnie handlu, nie może zobowiązywać się wekslowo; weksel, przez taką kobietę wystawiony, ma znaczenie zobowiązania cywilnego (rewersu), chociażby był skutkiem umowy handlowej. Jest to przywilej, nadany płci żeńskiej przez pracodawcę (przypuszczam, że chodzi o praWodawcę – przyp. LM), który bał się, aby kobieta, jako istota wrażliwa, nie dała się skłonić przez osoby jej bliskie do ponoszenia odpowiedzialności wekslowej. Należy pamiętać, że dawne przepisy ustanawiały przymus osobisty (areszt) za niewypłacalność wekslową; przepis powyższy zwalniał kobietę od przymusu osobistego, jako skutku niewypłacalności wekslowej. Przepis powyższy znajdował zastosowanie również co do wdów, rozwódek raz kobiet rozłączonych co do stołu i łoża”

    Zatem wprowadźmy OGÓLNIE ZNANY zakaz wystawiania weksla przez panny do 25 roku życia i wówczas będzie OK.

    To, co zrobił sąd, nie jest OK.

Napisz komentarz

*