Weksel jest papierem cennym. Ustanawia zobowiązanie bezwarunkowe, niezależne od jakiegokolwiek zdarzenia. Ustala dług pieniężny, ściśle określony co do sumy. Zawiera abstrakcyjną obietnicę zapłaty. Obietnicę jednostronną w której wierzyciel ma jedynie prawa, a nie obowiązki. Jest przeważnie papierem obiegowym na zlecenie. Musi zadość czynić pewnym warunkom formalnym, a przede wszystkim zawierać wzmiankę, iż jest wekslem. Zobowiązuje ‘wekslowo’ wszystkie osoby, które się na nim podpiszą.

„Wyręczyciel” – pomoc prawna dla kancelarii prawnych

Czy prawnik musi się znać na wszystkim? Według klienta – tak. Jak jest naprawdę? W obecnym stanie prawnym niemożliwym jest, aby jedna osoba, czy ograniczona liczba osób, znała się na całym prawie w takim zakresie, aby kompetentnie doradzać i prowadzić sprawy swoich klientów.

I tak jest w istocie. Na przykład możesz doskonale orientować się w prawie spadkowym, obudzonym o 2 nocy możesz opowiedzieć o prawie do częściowego odliczenia podatku naliczonego przy nabyciu towarów i usług, pod warunkiem jednakże, że rzeczywiście na bieżąco zajmujesz się tą tematyką. Na wszystkim dobrze się znać nie sposób, to oczywiste.

Co możesz zrobić, jeśli Twój stały klient potrzebuje pomocy z dziedziny prawa, na której niekoniecznie się znasz? Możesz obsłużyć go samodzielnie – dokształcając się w tym czasie (lepiej lub gorzej) – możesz również odesłać klienta do kolegi/koleżanki lub konkurencji. Obie opcje są jednakowo złe i niepożądane.

Klient zgłaszający się do Kancelarii Remitent może liczyć na obsługę na najwyższym poziomie. Wynika ona z tego, że zajmujemy się tylko małym wycinkiem prawa, na który możemy poświęcić całą naszą intelektualną energię. Zauważyłem jednak, że naszymi klientami są też… inne kancelarie prawne. Zasięgnięta u nas porada pozwala na obsługę przez nich ich klienta w rzetelny i profesjonalny sposób.

Jeśli zatem jesteś prawnikiem, który dla swojego klienta musi zająć się jego problemem wekslowym, a nie czujesz się na siłach udzielić mu w pełni wyczerpującej zagadnienie porady lub poprowadzenia sprawy, zapraszamy do kontaktu z Kancelarią Remitent.

Proponujemy trzy warianty współpracy:


Wariant I – konsultacja jednostkowa


Jeśli – co do zasady – wiesz jak wykonać usługę, ale potrzebujesz konsultacji w konkretnych zagadnieniach.
Klient, ani nikt inny, nigdy nie dowie się, że z nami współpracowałeś.


Wariant II – prawniczy ghostwriter


Czyli całościowe prowadzenie sprawy – opiniujemy, konsultujemy, piszemy pisma, mówimy jak się zachować przed klientem i przede wszystkim na sali sądowej.

To, co piszemy – przelewasz na swój papier firmowy, składasz do sądu, chodzisz na rozprawy, w razie wątpliwości konsultujesz z nami pytania klienta.
Klient, ani nikt inny, nigdy nie dowie się, że z nami współpracowałeś.


Wariant III – podwykonawstwo


Czyli działanie na zasadzie substytucji, również w kwestii obecności na rozprawach, czy w kontakcie z klientami. Usługa przydatna zwłaszcza dla kancelarii cierpiących na deficyt „rąk do pracy”.

Więcej informacji na temat możliwości współpracy oraz sposób kontaktu – na stronie:


Kancelaria Remitent

.

Najważniejsze korzyści ze współpracy:

– nie odsyłasz klientów do konkurencji
– zapewniasz świadczenie usługi na wysokim poziomie merytorycznym
– stosujemy się do wszelkich reguł etyki oraz koleżeństwa zawodowego
– wycena usługi następuje przed podpisaniem umowy i pozostaje niezmienna – możesz bez obaw przedstawić swojemu klientowi swoją cenę już na początku współpracy z nim
– Twój klient nie dowie się, że zasięgasz pomocy w innych kancelariach prawnych

Ten artykuł znaleziono w wyszukiwarce google między innymi poprzez poniższe frazy kluczowe:

  • wyreczyciel kc

Komentarze

  1. Hubert skomentował:

    Panie Lechu, zauważyłem, iż Pan lubi polemizować – samemu też lubię, a jeszcze bardziej na temat sytuacji zmyślonych i z logicznego punktu widzenia, bardzo absurdalnych i mało prawdopodobnych, ale… Szczerze to w branży informatycznej brakuje mi tego, bo teraz każdy jest wyczulony na zysk i odsyła się ludzi do dokumentacji, zaraz padają odpowiedzi typu „co ci to da”, „idź pan w ch***”. Czasy listy mailingowych zanikają, a na irc coraz mniej osób zdolnych do polemiki, taką ostatnią deską do tego jest after party po imprezach informatycznych przy piwku.

    Weźmy na przykład taką sytuację, radca Maciek, zwraca się do Remitenta z prośbą o wsparcie, ponieważ ma klienta Jana, który ma sprawę wekslową. Całość jest załatwiona, Maciej i Remitent zarobili. Jednak Jan składa do Maćka wniosek o wydanie raportu na temat danych osobowych, i w tym wypadku Maciek powinien podać prawdę, i wskazać remitenta jako osobę, której przekazano dane (np. skany weksle).
    Mowa o raporcie nieodpłatnym raz na 6 miesięcy, o którym mowa w ustawie o ochronie danych osobowych.

  2. Przede wszystkim nie chodzi w tym o to, aby „Maciej i Remitent” zarobili, bo to sprawa wtórna, tylko o to, aby problem klienta Maćka był rozwiązany.

    W kwestii „poteoretyzowania” – nie chciałbym tu rozwijać polemiki na ten temat, z racji tego, że ani to tematyka bloga, ani nie jestem w tym specjalistą, ani się tym osobiście w kancelarii nie zajmuję.

  3. Kamil Ciesiński skomentował:

    Warto pamiętać, że umowa ghost writingu, choć powszechnie praktykowana w obrocie, jest w świetle regulacji polskiego prawa autorskiego niedopuszczalna i z mocy art. 58 k.c. nieważna ;-)

    A wracając do meritum, w mojej okolicy słyszałem o pani adwokat, która przez swój błąd doprowadziła do niemożliwość dochodzenia roszczeń z weksla in blanco swojego klienta (nie znam szczegółów), w każdym razie weksel wystawiony był na sporą kwotę, oc nie starczyło. Jak widać warto czasami skorzystać z pomocy fachowca :-)

  4. @Kamil – opisując powyższą usługę jako „ghost writing” (zaznaczę, że jest to obrazowe określenie czynności, a nie konkretnie w tym przypadku zawierana umowa) zapoznałem się wcześniej z „aktualnościami” związanymi z tym terminem i rzeczywiście jest tak jak piszesz – polscy ghostwriterzy i ich „mocodawcy” muszą działać „pokątnie”. Zdaje się, że w USA jest to rozwiązane w bardziej realny sposób.

    Co to pani adwokat – to sprawa już stara i rzeczywiście dość głośna – http://www.kancelaria.lex.pl/czytaj/-/artykul/sn-adwokat-ponosi-odpowiedzialnosc-za-nieznajomosc-prawa

  5. Kamil Ciesiński skomentował:

    Lechu,

    zgadza się, u nas w tym względzie regulacja prawa autorskiego zupełnie nie przystaje do rzeczywistości i potrzeb obrotu, oczywiście takie sytuacje jak przekazanie prawa do wskazywania siebie jako autora utworu w przypadku prac magisterskich, doktorskich etc. powinno być zakazane, ale obecnie wszystko wrzuca się do jednego worka i mamy kuriozum, weźmy choćby przypadki sporządzania przez aplikantów pism procesowych, które następnie podpisuje radca/adwokat, kto tu jest autorem ? ;-)

    Sprawa ghostwritingu ciekawa, ale kończąc ten offtop, dziękuję za podrzucenie linka do tej ciekawej sprawy :-)

    Pozdrawiam

    Kamil

  6. /przypadki sporządzania przez aplikantów pism procesowych, które następnie podpisuje radca/adwokat, kto tu jest autorem/

    Z punktu widzenia PA, przynajmniej w aspekcie praw osobistych, zapewne aplikant, ale jakoś nie widzę problemu ochrony praw autora w tym przypadku:)

  7. Kamil Ciesiński skomentował:

    Jeśli jedna osoba jest autorem dzieła, a zupełnie inny podmiot wykonuje osobiste prawo autorskie jakim jest prawo do wskazywania siebie jako autora, to moim zdaniem z punktu widzenia PA mamy do czynienia z problemem natury fundamentalnej, mianowicie obejściem imperatywnych przepisów o niezbywalności osobistych praw autorskich.

    W aspekcie czysto praktycznym zapewne problem ochrony praw autora nie występuję, ponieważ autor nie ma nic przeciwko, a na okoliczność ewentualnych roszczeń można podnieść kontratyp zgody pokrzywdzonego :) Chodziło tylko o zobrazowanie tezy, że regulacja PA jest kompletnie nieprzystosowana do potrzeb obrotu w tym zakresie, a praktyka rozjeżdża się z regulacją ustawową.

    Pozdrawiam,

    Kamil Ciesiński

  8. @up – radca prawny nie podpisuje pism jako „autor” tylko jako pełnomocnik mandanta. Podpis nie oznacza „ja to napisałem” tylko „mój mandant chce to powiedzieć”.

  9. Kamil Ciesiński skomentował:

    @ Lechu;

    Nieco bym polemizował. Fakt, że radca występuje jako pełnomocnik i oświadczenia są składane w imieniu i na rzecz mandanta nie zmienia tej istotnej okoliczności, że pismo procesowe, które spełnia przesłanki do uznania go za utwór w rozumieniu PA, jest tworzone przez radcę i to on jest autorem (bądź nie jest, jeśli pismo przygotował ktoś inny).

    Osobna kwestia, czy podpis na piśmie procesowym stanowi wskazanie autorstwa :) nie przeczę Twojej trafnej uwadze, że podpisuje się jako pełnomocnik, ale konfiguracji może być kilka. To że podpisuję się jako pełnomocnik niekoniecznie musi wykluczać to, że zarazem podpisuję się jako autor pisma :)

    Pozdrawiam,

    Kamil Ciesiński

  10. Osobna kwestia, czy podpis na piśmie procesowym stanowi wskazanie autorstwa

    Otóż to. Według mnie nie stanowi.

    To że podpisuję się jako pełnomocnik niekoniecznie musi wykluczać to, że zarazem podpisuję się jako autor pisma

    Ależ ja nie twierdzę, że wyklucza. Twierdzę tylko, że nie ma zasady „jestem autorem, bo podpisałem pismo” tylko co najwyżej „jestem autorem, bo to stworzyłem”, przy czym z faktu podpisu pod pismem nie można wyciągać wniosku, kto je stworzył.

    ale konfiguracji może być kilka

    Ja widzę tylko jedną – podpisuje się pełnomocnik, a nie autor. Ale możesz przetestować w jakiejś sprawie tę drugą opcję :)

  11. Kamil Ciesiński skomentował:

    @Lechu

    W art. 8 ust. 2 PA wynika domniemanie osoby która podpisała się na egzemplarzu utworu w charakterze twórcy.

    Moim zdaniem gdy ktoś podpisuje się na utworze/w tym przypadku piśmie procesowym/ to sugeruje instynktownie, że osoba ta jest twórcą tego co podpisała.

    Oczywiście radca występuje w charakterze pełnomocnika, ale nie sugerujesz chyba, że:
    a) skoro podpis radcy oznacza „mój mandant chce to powiedzieć” to twórcą jest mandant ? ;-)
    b) skoro podpis radcy nie jest podpisem twórcy, to mamy do czynienia z anonimowym udostępnieniem utworu (art. 16 pkt 2 PA) ?

    Pozdrawiam,

    Kamil

  12. @Kamil – zgodnie z art. 126kpc pismo ma zawierać podpis strony lub jej pełnomocnika, jest więc to podpis strony lub jej pełnomocnika, a wywodzenie na podstawie podpisu autorstwa to już niezła nadinterpretacja :)

    skoro podpis radcy oznacza „mój mandant chce to powiedzieć” to twórcą jest mandant?

    Kurcze, a ponoć prawników uczą logiki na studiach ;) Z faktu „mój mandant chce to powiedzieć” nie wynika że „twórcą jest mandant”. Oznacza to tylko to, że mój mandant chce to powiedzieć (kropka).

    skoro podpis radcy nie jest podpisem twórcy, to mamy do czynienia z anonimowym udostępnieniem utworu

    Pierwsze z brzegu wygooglane:
    (I CR 206/68)
    1. Pisma procesowe nie są przedmiotem praw autorskich i nie korzystają z ochrony przewidzianej dla tego rodzaju praw […]

  13. Kamil Ciesiński skomentował:

    Lechu,

    orzeczenie które przytoczyłeś było wydane na bazie starej ustawy (68 rok, od 1994 mamy nową ustawę), poszperaj w komentarzach do aktualnej ustawy, powszechnie wskazuje się, że pismo procesowe stanowi utwór w rozumieniu obowiązującej ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Nie zawsze warto polegać na googlu ;-)

    W takim razie skoro radca nie podpisuje się jako autor i nie wskazuje się osoby twórcy, to Twoim zdaniem mamy do czynienia z anonimowym udostępnieniem utworu ?

    Pozdrawiam,

    Kamil

  14. skoro radca nie podpisuje się jako autor i nie wskazuje się osoby twórcy, to Twoim zdaniem mamy do czynienia z anonimowym udostępnieniem utworu ?

    Nie zastanawiałem się nad tym. Powinienem? :)

Napisz komentarz

*