Weksel jest papierem cennym. Ustanawia zobowiązanie bezwarunkowe, niezależne od jakiegokolwiek zdarzenia. Ustala dług pieniężny, ściśle określony co do sumy. Zawiera abstrakcyjną obietnicę zapłaty. Obietnicę jednostronną w której wierzyciel ma jedynie prawa, a nie obowiązki. Jest przeważnie papierem obiegowym na zlecenie. Musi zadość czynić pewnym warunkom formalnym, a przede wszystkim zawierać wzmiankę, iż jest wekslem. Zobowiązuje ‘wekslowo’ wszystkie osoby, które się na nim podpiszą.

Czy można powiedzieć o wekslu, że jest „fałszywy”? – o fałszywych podpisach na wekslu

W ostatnim czasie napisało do mnie kilka osób z pytaniami dotyczącymi weksli, które można sprowadzić do wspólnego mianownika pt. „weksel sfałszowany”. Wysłuchane (przeczytane) opowieści, zwłaszcza niektóre zachowania prokuratorów lub sędziów, trochę zmroziły mi krew w żyłach, trochę przypomniały powiedzenie przypisywane Axelowi Oxenstiernie – „Czyż nie wiesz, mój synu, jak mało trzeba rozumu do rządzenia światem”… Skusiło mnie to do napisania tego krótkiego poradnika, bez większej nadziei, że podniesie to poziom orzecznictwa lub działań prokuratury, ale niech przynajmniej podsądni, często oskarżani niesłusznie na zasadzie „kowal zawinił, cygana powiesili” mają szansę choć na podjęcie skutecznej obrony.

Do rzeczy :)

Trzy sposoby na „sfałszowanie” weksla

Pierwszy z nich, to podrobienie podpisu – wystawcy, poręczyciela, tudzież innego dłużnika wekslowego – i ten przypadek chciałbym omówić w tym wpisie. Drugi z nich, to przerobienie treści weksla w ten sposób, aby z jego oryginalnego brzmienia powstało inne, zwykle korzystniejsze dla fałszerza. Trzeci sposób, to wykorzystanie czyjegoś podpisu położonego w innym celu niż zaciągnięcie zobowiązania wekslowego (na przykład wycięcie oryginalnego podpisu z umowy, wykorzystując fakt, że pomiędzy końcem treści umowy, a podpisem jest kilka centymetrów pustego miejsca) i naniesienie nad nim treści weksla.

Każde z tych działań jest moralnie naganne oraz karalne w naszym kodeksie karnym. Słuszne to i sprawiedliwe, ale tylko wówczas, jeśli ręka sprawiedliwości dosięga rzeczywistego sprawcę tych nikczemnych działań. Wszyscy jednak (tutaj) doskonale wiemy, że „nie po to jest światło, by pod korcem stało”, a weksel nie po to jest, aby go sobie fałszerz w szufladzie trzymał. Jak też kiedyś wspominałem, bardzo rzadko zdarza się, właściwie niemalże wcale, aby ktoś, kto sfałszował czyjś podpis, przychodził potem bezpośrednio do poszkodowanego i żądał od niego zapłaty – w końcu poszkodowany wie, że to nie jego podpis, i działanie takie szybko wyjdzie na jaw bez żadnych korzyści finansowych. Gdyby jednak taki weksel komuś sprzedać, zapłacić za coś, lub przynajmniej użyć do zabezpieczenia swoich długów – poszkodowany jeszcze nic nie wie, a fałszerz już korzyści osiąga. Tak się zdarza.

Czy nabywając sfałszowany weksel stajesz się przestępcą, czy poszkodowanym?

Dochodzimy zatem do sytuacji, kiedy ktoś staje się w dobrej wierze posiadaczem weksla, w którym część podpisów jest sfałszowana. Przychodzi do wystawcy, wystawca wszczyna raban, że ktoś podrobił jego podpis i słusznie zaczyna się skarżyć do prokuratury. Prokuratura ucieszona podniesieniem statystyki oskarża posiadacza z artykułu 310 kodeksu karnego, który traktuje o „podrabianiu i przerabianiu” dokumentu uprawniającego do otrzymania sumy pieniężnej, w dodatku karalny jest szeroki katalog zachowań, polegający na „puszczaniu w obieg, przyjmowaniu, przechowaniu, przewożeniu, przenoszeniu, przesyłaniu albo pomaganiu do jego zbycia lub ukrycia”. Wynika z niego, że jeśli wyślę listem poleconym sfałszowany weksel, to Poczta Polska powinna odpowiadać karnie za jego przewiezienie. Do takich absurdów jeszcze nie dochodzi, ale dochodzi to absurdów trochę mniejszych.

Tak jak wspomniałem, zarzut posługiwania się sfałszowanym wekslem prokuratura stawia jego posiadaczowi, często nawet bez złapania rzeczywistego jego fałszerza. A to posiadacz jest przecież jednym z poszkodowanych, skoro dostał w zapłatę weksel, z którego nie będzie mógł dochodzić roszczenia od tych osób, od których myślał, że będzie mógł. Weksel jest rekwirowany, posiadacz nie dość, że może pójść do więzienia, to jeszcze odbiera mu się prawo do dochodzenia roszczenia od dłużników wekslowych.

Ale jakich dłużników, skoro weksel jest sfałszowany?

Cofnijmy się na chwilę z prawa karnego do prawa wekslowego, do ważnego w tym przypadku artykułu 7, który wyraźnie stwierdza, że jeśli na wekslu znajdują się podpisy fałszywe, to co prawda nie rodzi to zobowiązania osób, których podpisy sfałszowano, ale nie powoduje nieważności zobowiązań osób, które weksel podpisały naprawdę.

Jeśli podrobiony będzie podpis wystawcy, ale prawdziwy będzie podpis poręczyciela, to poręczyciel z weksla odpowiada. W odwrotnej sytuacji – odpowiada wystawca, a nie odpowiada poręczyciel.

Jeśli osobiście sfałszuję weksel podrabiając jedyny podpis wystawcy, to stworzę „fałszywy” weksel, który jednak będzie poprawnym wekslem. Jeśli taki weksel puszczę w obieg dokonując indosu jako remitent, to z takiego weksla sam będę odpowiadał.

Powyższe przykłady muszą prowadzić do konstatacji, że nie ma w prawie wekslowym czegoś takiego jak „fałszywy” weksel – weksel jest oceniany wyłącznie pod kątem tego, czy zawiera wszystkie elementy wymagane w jego treści, natomiast odpowiadają z niego te osoby, które się skutecznie na nim podpisały, a nie odpowiadają osoby, których podpisy zostały sfałszowane. Jednakże nawet fałszywość niektórych, lub nawet wszystkich, podpisów nie uchybia ważności weksla, ponieważ do ważności weksla nie jest wymagane, aby podpisy były prawdziwe.

Dochodzimy więc do paradoksu, kiedy to posiadacz weksla w dobrej wierze, który w fałszowaniu podpisów nie brał udziału, jest oskarżany z przepisu kodeksu karnego. Jak się należy wówczas bronić?

Kontratyp

Kontratyp to sytuacja, kiedy nasze zachowanie wypełnia znamiona czynu zabronionego, ale nie jest uznawane za przestępstwo. Niewątpliwie otrzymując weksel ze sfałszowanym podpisem robię wszystko to, co jest opisane we wspomnianym artykule 310 – przechowuję weksel, przewożę, nawet może żądam zapłaty przed sądem (w końcu sąd cywilny to jedyna droga, aby sprawdzić, czy zarzut o fałszywości podpisu jest prawdziwy – prokuratura i z wytoczenia powództwa potrafi zrobić zarzut, tak jak w sprawie kieleckich weksli, ale to temat już na inny wpis). Z drugiej strony każdy normalny człowiek czuje, że skoro prawo wekslowe uprawnia posiadacza weksla ze sfałszowanymi niektórymi podpisami do dochodzenia roszczenia od innych, prawidłowo podpisanych na wekslu osób, to nie można czynić z takiego zachowania posiadaczowi zarzutu. Pogląd taki można znaleźć w orzecznictwie, więc jeśli zostałeś oskarżony właśnie w takiej sytuacji, zwróć na to uwagę swojemu pełnomocnikowi.

Z drugiej strony wiele spraw jest prowadzonych „na rympał”, na zasadzie, że skoro pijak, to złodziej, że skoro miał sfałszowany weksel, to fałszerz. Znajomość prawa cywilnego w prokuraturze i sądach karnych jest miałka, a co dopiero mówić o prawie wekslowym.

Jeśli jesteś oskarżany o używanie „fałszywego” weksla i potrzebujesz pomocy – zapraszam do kontaktu.

O pozostałych dwóch sposobach fałszowania weksli napiszę innym razem :)

Comments

  1. „Pierwszy z nich, to podrobienie podpisu – wystawcy, poręczyciela, tudzież innego dłużnika wekslowego – i ten przypadek chciałbym omówić w tym wpisie” –> Tudzież nie znaczy lub. Tudzież znaczy oraz.

    „Wynika z niego, że jeśli wyślę listem poleconym sfałszowany weksel, to Poczta Polska powinna odpowiadać karnie za jego przewiezienie. Do takich absurdów jeszcze nie dochodzi, ale dochodzi to absurdów trochę mniejszych” –> Nie, nie wynika. Trochę się Pan rozpędził. O ile art. 310 par. 1 jest zbrodnią, więc może być popełniony nieumyślnie, to art. 310 par. 2 jest występkiem wyłącznie umyślnym (art. 8). Abstrahując od tego, że Poczta Polska jako spółka nie podlega odpowiedzialności karnej, to żaden pracownik Poczty Polskiej nie wie, co jest w przesyłce. Listonosz mający w torbie taki „fałszywy weksel” nie wie, że go ma, więc jest w nieumyślności, więc nie realizuje znamion art. 310 par. 2.

    „Kontratyp” –> To nie jest kontratyp. Kontratypem jest np. obrona konieczna. O ile kontratyp legalizuje wtórnie, to w opisywanych przez Pana przypadkach ludzie są niewinni, ponieważ ich zachowanie jest pierwotnie legalne. Tak czy inaczej, struktura przestępstwa sypie się już na drugim jego elemencie, czyli bezprawności (przestępstwo składa się z czynu, bezprawności, karalności, karygodności i zawinienia).

  2. @Dariusz – dziękuję za uwagi :)
    Bardzo dobrze, że struktura przestępstwa się sypie, gdyby nie to, że nie wszystkie sądy to rozumieją, i to jest w tej całej sytuacji najstraszniejsze.

  3. wekselek says:

    Lech says:
    „…Bardzo dobrze, że struktura przestępstwa się sypie, gdyby nie to, że nie wszystkie sądy to rozumieją, i to jest w tej całej sytuacji najstraszniejsze…”

    Panie Leszku, jest nadzieja, bo powstaje „Bat na inteligentnych inaczej”(że tak delikatnie nazwę …to ich pogłowie)😊

    Oczywiście mam na myśli Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego. Moim zdaniem powinniśmy bezwzględnie wykorzystać to narzędzie, przeciwko ignorantom kalającym, Prawo Wekslowe(szlachetne korzenie Przedwojennej Polski)😊

Speak Your Mind

*