Weksel jest papierem cennym. Ustanawia zobowiązanie bezwarunkowe, niezależne od jakiegokolwiek zdarzenia. Ustala dług pieniężny, ściśle określony co do sumy. Zawiera abstrakcyjną obietnicę zapłaty. Obietnicę jednostronną w której wierzyciel ma jedynie prawa, a nie obowiązki. Jest przeważnie papierem obiegowym na zlecenie. Musi zadość czynić pewnym warunkom formalnym, a przede wszystkim zawierać wzmiankę, iż jest wekslem. Zobowiązuje ‘wekslowo’ wszystkie osoby, które się na nim podpiszą.

Sprzedaż kradzionego weksla – czy wystawca musi płacić?

Ostatnio w pewnych kręgach głośno jest o sprawie kilkudziesięciu weksli, których nabywca – indosatariusz dochodzi przed sądem. Okazało się, że nawet pani prokurator jest wystawczynią takiego weksla. A prokurator, który prowadzi sprawę karną twierdzi, że spotyka się z taką sytuacją po raz pierwszy w swojej 30-letniej praktyce zawodowej.

Na razie szczegóły nie zostały do końca ustalone. Opierając się jednak na wielu ogólnodostępnych w internecie źródłach, można określić prawdopodobny na chwilę obecną stan faktyczny. Jest on bardzo ciekawy do dalszych analiz, warto się nad nim pochylić nawet wówczas, jeśli w przyszłości okazałoby się, że faktycznie było inaczej.

Stan faktyczny do analizy:

1. Wystawcy na zabezpieczenie jakiegoś roszczenia, prawdopodobnie kredytu w pewnym banku, wystawili weksle in blanco, w tej najbardziej nieroztropnej formie – „weksle gołe”.

2. Kredyt został spłacony, weksle nie wróciły jednak do wystawców

3. Blankiety zostają skradzione z banku lub w inny sposób wydostają się do osoby pozostającej w złej wierze

4. Osoba ta uzupełnia weksle na siebie jako remitenta, następnie wystawia weksle na sprzedaż

5. Nabywca weksli kupuje je, płacąc część nominału remitentowi

Bardzo interesującym zagadnieniem jest czy nabywca takich weksli w drodze indosu, zakładając jego dobrą wiarę i brak rażącego niedbalstwa, może skutecznie dochodzić roszczenia od wystawców, nawet wówczas, jak weksle pochodzą z kradzieży lub w inny sposób wbrew woli wystawców dostały się do osoby, która uzupełniła weksel jako remitent.

W sprawie tej mamy dwóch, a może nawet i trzech poszkodowanych, oraz jednego sprawcę.

Sprawcą zamieszania jest remitent, który być może ukradł weksle, uzupełnił, i puścił w obieg. Jeśli to prawda, mam nadzieję, że na wiele lat trafi do więzienia.

Poszkodowanymi, którzy przyczynili się do szkody, są wystawcy, oraz bank, któremu weksle wykradziono. Przyczynienie się do szkody polegało na wystawieniu/przyjęciu na zabezpieczenie weksli „gołych”, które w żaden sposób nie chronią przed ich wykorzystaniem po dostaniu się w niepowołane ręce. Nadto bank dopuścił do kradzieży blankietów weksli.

Poszkodowanym jest też sam nabywca weksla, który nabył je w dobrej wierze, być może coś za nie remitentowi wypłacił, a teraz nie może otrzymać zapłaty.

Przede wszystkim mamy tutaj konflikt pomiędzy dwoma poszkodowanymi osobami – wystawcą i nabywcą weksla. Dlatego bardzo ważnym jest odpowiedź na pytanie, na czyją korzyść prawo rozstrzyga taki konflikt.

Trzeba wyraźnie napisać, że w tym przypadku prawo wekslowe konflikt ten rozstrzyga na korzyść nabywcy weksla w dobrej wierze (indosatariusza). Treść jego wierzytelności oceniamy bowiem wyłącznie na podstawie formalnej treści weksla. Sytuacja ta jest wyjątkiem, kiedy odchodzimy od emisyjnej teorii powstawania zobowiązania wekslowego (do jego powstania wymagane jest podpisanie weksla i wręczenie remitentowi), przyjmując kreacyjną teorię powstania zobowiązania wekslowego (do jego powstania wymagane jest wyłącznie złożenie podpisu).

Interesująco opisał to już Aleksander Doliński w „Polskim Prawie Wekslowym” z 1925r.:

Powstanie wierzytelności wekslowej podlega innym regułom, nieznanym prawu cywilnemu. Osoby trzecie, które nabywają weksel na podstawie indosu i w dobrej wierze nabywają własność wekslu i wierzytelność wekslową nawet wtedy, gdy weksel wyszedł z posiadania wystawcy bez jego woli i wiedzy, np. gdy wystawca weksel zagubił, albo gdy mu weksel skradziono, lub gdy mu z biurka wiatr wywiał przez otwarte okno.

Wartym wspomnienia jest również cytat z komentarza do prawa wekslowego Ignacego Rosenlutha:

[…] wobec rzetelnego nabywcy wekslu, osoba która weksel podpisała, odpowiada wekslowo, jeśli nie zapobiegła skutecznie dostaniu się weksla do obrotu bez możności rozpoznania przy należytej staranności, że podpisany na wekslu nie miał zamiaru wekslowo zobowiązać się wobec jego posiadacza. [Lech – wystawianie weksli „gołych” niewątpliwie jest takim niezapobieżeniem]. W myśl tak ujętej konstrukcji odpowiada wobec rzetelnego nabywcy wekslu ten, kto podpisany przez niego weksel in blanco na urzędowym formularzu, po jego wykupieniu schował w biurku, bez odpowiedniego zniszczenia (przedziurkowania itp.), skąd mu go skradziono, po czym po wypełnieniu puszczono w obieg tak, że w końcu znalazł się w ręku rzetelnego nabywcy.

Oznacza to, że nie ma zatem znaczenia, w jaki sposób weksle znalazły się u remitenta, jeśli tylko nabycie ich przez indosatariusza odbyło się w dobrej wierze. Sąd powinien zasądzić takiemu nabywcy należność, nawet bez potrzeby czekania, na prokuratorskie śledztwo związane z kradzieżą weksli, skoro nie stanowi wątpliwości, że wejście w posiadanie weksli przez indosatariusza odbyło się zgodnie z prawem.

A co dalej?

Wystawca niewątpliwie ma roszczenie o odszkodowanie do remitenta, który weksel podstępnie nabył i puścił w obieg. Podejrzewam jednak, że remitent jest niewypłacalny. Na miejscu wystawcy skierowałbym swoje kroki do banku, który weksle zagubił, czym niewątpliwie przyczynił się do szkody. Mam nadzieję, że prezes tego banku już szykuje odpowiednie środki na poczet przyszłych roszczeń.

Podobnie jak takie środki powinny zabezpieczać wszystkie banki i zakłady ubezpieczeń, które „weksle gołe” przyjmują jako zabezpieczenie.

Podobno jednym z wystawców spornych weksli jest pani prokurator. Widać tu słuszność powiedzenia „szewc bez butów chodzi”. Mam jednak nadzieję, ze nagłośnianie takich przypadków spowoduje, że coraz mniej wystawców będzie skłonnych do podpisywania weksli in blanco w tak nieodpowiedzialny sposób.

Komentarze

  1. Lech, wg mnie, czyli na mój doświadczony nos, tam nie było dobrej wiary przy nabyciu weksli (czy też innej formule prawnej). Niestety, dobrą wiarę się domniemuje, zaś tą złą trzeba udowodnić. Mamy tylko nadzieję, że sąd zawiesi postępowanie egzekucyjne, bo potem to szukaj wiatru w polu…

  2. @Karol – krzywdzącym dla wierzyciela może być też domniemywanie jego złej wiary i zawieszanie mu egzekucyj. Ale też i nie to zagadnienie tej konkretnej sprawy chciałem tu poruszyć, skoro się sprawa „rozwija”, to jeszcze nie raz będziemy mieli przyjemność o niej poczytać. Jedynie biorąc tę sprawę za tło chciałem pokazać odmienną od innych zobowiązań specyfikę pewnych „sytuacji wekslowych”.

  3. Waldemar skomentował:

    Akurat! … ktoś niby nie wie w co ładuje kasę!
    Kupuje weksle za grosze (lub nie za grosze) i nie sprawdza choć ma możliwość (najpierw sprawdzić), gdyż zna adres wystawcy.
    Akurat! … dobra wiara! …
    … i co? – może w ramach swobodnej oceny dowodów sąd ma prawo innej logiki?
    Nie! Sąd nie ma prawa „zamykać oczu” na zasady logiki wychodząc z oderwanego charakteru weksla.
    Z reguły taki remitent działa w zmowie z indosariuszem po to żeby wykorzystując specyfikę weksla wydusić kasę jeśli sędziemu logiki nie starczy – tj. naruszy zasadę swobodnej oceny dowodów poprzez „zamknięcie oczu” na zdrowy rozsądek, logikę i doświadczenie życiowe.
    Nigdy nie ma dobrej wiary jak się nie sprawdzi mając dane ku temu. Może być tylko udawanie dobrej wiary tj.: nie mam obowiązku to nie sprawdzam. Automatycznie powinien prokurator zarzucać indosariuszowi działanie w zmowie polegające na usiłowaniu wyłudzenia.

  4. Lech skomentował:

    @Waldemar – kiedyś w jednej sprawie jak reprezentowaliśmy pewnego dłużnika, to jako jedną z wielu przesłanek istnienia „zmowy” remitenta z indosatariuszem wskazaliśmy, że indosatariusz nie dochodził roszczenia od remitenta (mimo że miał taką możliwość – indos bez klauzuli bez obliga), a tylko od wystawcy.

    Co do sądu – argumenty muszą wyjść ze strony pozwanej. Wiele razy widziałem sprawy, nawet reprezentowane przez adwokatów, gdzie zarzuty do weksla były, ale brakło nawet próby wykazywania złej wiary lub rażącego niedbalstwa nabywcy. Nie jest zadaniem sądu poszukiwanie dowodów, ba, nawet jest to zakazane i uznawane za niekonstytucyjne nierówne traktowanie stron procesu.

    Co do „wyłudzenia” – nie ma takiego przestępstwa (a jak się wczytasz w opis art. 286kk. do uznasz, że raczej tutaj nie pasuje).

  5. Mateusz skomentował:

    A ja sądzę,ze w takiej sytuacji ma zastosowanie art 270 par 2 KK i 310 KK. To jest bat na procesowych cwaniaków którym wydaje sie ze jak maja weksel in blanco to mogą niszczyć ludzi. Szczególnie w sytuacji gdy nie ma żadnej historii co miał zabezpieczać goły weksel. Sam fakt próby dochodzenia z takiego weksla jest działaniem w złej wierze a już na pewno jest to rażące niedbalstwo ustalenia stanu faktycznego…..ale na złodzieju i jego wspólnikach czapka gore i można za to dostać minimum 5 lat wiezienia.

  6. Mateusz skomentował:

    A mówiąc bardziej łopatologicznie remitent cwaniak idzie siedzieć a indosariusz niedbaluch w najlepszym wypadku zostaje z niczym lub idzie siedzieć jak działa w porozumieniu z samozwańczym remitentem cwaniakiem.
    Weksla oderwanego od rzeczywistości nie da się wyegzekwować. Oczywiście trzeba zgłosić sprzeciw na nakaz zapłaty, który jest początkiem postępowania dowodowego i oczywiście nie zapomnieć w sprzeciwie wnieść do sądu o wstrzymanie nakazu zapłaty podnosząc wspomniany art 270 i 310 KK

  7. @Mateusz – nie ma takiego słowa jak indosariusz. Co do reszty – prawo chroni dobrą wiarę posiadacza, a nie chroni złej wiary. Przy czym i złą wiarę, a tym bardziej odpowiedzialność karną, należy wykazać.

  8. Mateusz skomentował:

    Oczywiście ma Pan rację…. twierdzę tylko, że weksel jest prawem chroniony i naprawdę trzeba nie mieć oleju w głowie aby próbować windykować kogoś z weksla który ” jakoby w dobrej wierze:)” nabyło się od podejrzanego „remitenta” Wygoda weksla polega na szybkiej windykacji pod warunkiem, że jest osadzona w realiach sprawy- np.: ktoś dostał kredyt zabezpieczony wekselem. Opieranie się tylko i wyłącznie na prawie wekslowym jest naiwne…to z daleka trąca nieprzyjemnym zapachem. I naprawdę osoba wystawiająca weksel in blanco musiałaby nie podejmować żadnych działań aby przegrać sprawę. Niedbalstwo w tym wypadku dość łatwo udowodnić i pozostaje się z niczym a w przypadku złej wiary sankcje karne są dość rygorystyczne…. vide 310 KK. Weksel jest wygodnym narzędziem dla ludzi którzy wiedzą co to jest etyka a przestępcy muszą mieć świadomość, że na długie lata pójdą do więzienia……nie idźcie tą drogą ;) i nie polegajcie tylko i wyłącznie na twierdzeniach Ignacego Rosenlutha………..oczywiście wszystkim polecam wystawianie bezpiecznych weksli. Pozdrawiam…

  9. Mateusz skomentował:

    W uzupełnieniu dodam tylko, że przepływ pieniędzy jest obecnie „ewidencjonowany” i weksle bez odniesienia do rzeczywistości mogą przysporzyć dodatkowych kłopotów… np.: Urząd Kontroli Skarbowej:)

Napisz komentarz

*