Weksel jest papierem cennym. Ustanawia zobowiązanie bezwarunkowe, niezależne od jakiegokolwiek zdarzenia. Ustala dług pieniężny, ściśle określony co do sumy. Zawiera abstrakcyjną obietnicę zapłaty. Obietnicę jednostronną w której wierzyciel ma jedynie prawa, a nie obowiązki. Jest przeważnie papierem obiegowym na zlecenie. Musi zadość czynić pewnym warunkom formalnym, a przede wszystkim zawierać wzmiankę, iż jest wekslem. Zobowiązuje ‘wekslowo’ wszystkie osoby, które się na nim podpiszą.

Co oznacza upaństwowienie komorników?

W ostatnich dniach rozprzestrzeniła się plotka, jakoby miłościwie panująca nam partia zastanawiała się nad „upaństwowieniem” komorników. Komornik miałby być urzędnikiem działającym przy sądzie, zarabiającym pewnie kilka tysięcy złotych miesięcznie.

Pretekstem mają być tak zwane „afery komornicze” (właściwiej powinny być nazywane: aferami sądowymi, o czym niżej). Rzeczywistym powodem są zapewne zakusy na opłaty egzekucyjne, które miały by trafiać do kasy państwa.

Obecne zasady działania kancelarii komorniczych istnieją gdzieś od roku 1997. Komornik jest przedsiębiorcą działającym na własny rachunek, utrzymujący się z opłat egzekucyjnych. Ponadto istnieje konkurencja pomiędzy komornikami – przede wszystkim działającymi w ramach tego samego rewiru, a w szczątkowej formie istnieje także konkurencja pomiędzy komornikami z różnych rewirów. Fakt istnienia konkurencji, oraz fakt, że wynagrodzenie komornika zależy od przeprowadzenia skutecznej egzekucji, powoduje, że cały system ma podstawy na oddolny i nieregulowany rozwój w dobrym kierunku. Pomijając patologie wynikające z regulacji państwowej w systemie tym nie ma zasad, które by miały prowadzić do niepożądanych skutków.

Wiara w to, że komornik na etacie państwowym będzie skutecznym windykatorem jest tak samo naiwna, jak wiara na przykład w to, że państwo będzie lepiej umiało zaopatrzyć obywateli w żywność, niżby zrobili to prywatni wytwórcy i dystrybutorzy. Niestety jestem w takim wieku, że jeszcze pamiętam kolejki za cukrem (jak był). Kolejek do komornika nie chce mi się przeżywać. I czuję gęsią skórkę, jak słyszę takie pomysły jak nacjonalizacja komorników, wygłaszane przez następców Hilarego Minca.

A co można zrobić aby było dobrze? Co do zasady obecny system działania komorników jest bardzo dobry. Oto bowiem prywatni przedsiębiorcy na zasadach wolnej konkurencji i na własny rachunek (i na własne ryzyko) wykonują prace społecznie użyteczne na rzecz obywateli oraz na rzecz państwa.

Ewentualne patologie wynikają (jak zwykle:) tylko z działalności samego państwa.

1) Państwo nadmiernie ogranicza liczbę komorników, co zmniejsza konkurencję między nimi

2) Państwo nadmiernie ogranicza konkurencję pomiędzy istniejącymi już komornikami (niepotrzebna rejonizacja komorników, ograniczenie możliwości przyjmowania przez nich spraw spoza swojego rewiru)

i najważniejsze

3) Państwo nie zapewnia kontroli skargowej działań komorników. Skarga na komornika powinna być rozpatrywana w ciągu godzin, maksymalnie dni, a nie wielu miesięcy, kiedy jest już po ptakach.

Więcej komorników, więcej konkurencji między nimi, oraz realna i błyskawiczna kontrola sądowa nad nimi – przy obecnych zasadach działania kancelarii komorniczych to jedyna (a co ważne: jak najbardziej możliwa) droga do posiadania najlepszego systemu egzekucji na świecie.

Jak widać w osiągnięciu tego celu przeszkadza tylko i wyłącznie indolencja państwa i niemożność prawidłowego działania państwowych sądów. Teraz tylko od umiłowanych przywódców zależy, czy pójdziemy ku drodze państwowych komorników, co spowoduje „siadnięcie” egzekucyj, czy też będziemy mogli się pochwalić światową elitą przedsiębiorców-komorników, i to w dodatku wyłącznie z polskim kapitałem.

Ten artykuł znaleziono w wyszukiwarce google między innymi poprzez poniższe frazy kluczowe:

  • upaństwowienie komorników
  • rejonizacja komorników

Komentarze

  1. tb. skomentował:

    Założenia, że patologiczne sytuacje w postępowaniach egzekucyjnych wynikają jedynie z opisanej we wpisie działalności quasi-reglamentacyjnej Państwa nie da się racjonalnie obronić. Zwłaszcza, gdy weźmie się pod uwagę bezpośrednie relacje asesorów/aplikantów komorniczych, którzy w prywatnych rozmowach przyznają, że tzw. „jazda po bandzie” często wynika z nacisków wierzyciela, który- zmierzając do swojego zaspokojenia – delikatnie sugeruje organowi egzekucyjnemu, że zawsze może zmienić komornika i nie kierować do niego kolejnych spraw – co w przypadku tzw. „wierzycieli masowych” wiązać może ręce komornika prowadzącego większą kancelarię.

    Takich sytuacji nie wyeliminuje się poprzez zwiększenie liczby komorników. Zmuszając ich do konkurowania pomiędzy sobą, sami prowokować będziemy sytuacje, kiedy dla zarobku (a w bliskiej perspektywie – być może dla samego tylko utrzymania siebie i kancelarii) podejmować będą działania na granicy lub z przekroczeniem przepisów prawa, byleby utrzymać się na bardziej konkurencyjnym rynku (gdzie wierzyciele wymagają efektów i skuteczności), nie stracić „klientów” i jeszcze coś zarobić.

    Zapewnienie z kolei „realnej i błyskawicznej kontroli sądowej” wymagałoby zmian systemowych w całym sądownictwie i nie będzie możliwe do zrealizowania bez zwiększenia liczby etatów sędziowskich lub referendarskich (do czego – nie oszukujmy się – raczej nie dojdzie). Co z tego, że w większych sądach działają sekcje egzekucyjne, skoro orzeka w nich niewielka liczba sędziów (z czego część na tzw. „połówkach etatu”), którzy przy obecnym wpływie nie są w stanie rozpoznawać spraw w takich terminach, które zapewniałyby rzeczywistą ochronę prawną uczestnikom postępowania egzekucyjnego? Wprowadzane w kpc zmiany (rozszerzenie uprawnień referendarzy) także nie poprawią znacznie sytuacji, jeżeli wraz z nimi nie zostaną utworzone nowe etaty referendarskie (na co bynajmniej się nie zanosi, o czym świadczy chociażby rezygnacja ze staży referendarskich dla aplikantów sądowych z KSSiPu). Nie wspominam już o brakach kadrowych na stanowiskach sekretarskich, co też jest zmorą prawie każdego sądu – a wpływa na szybkość rozpoznawania spraw.

    Zgodzę natomiast się z tym, że upaństwowienie komorników wyjdzie wszystkim bokiem, a obecny system egzekucji nie jest w gruncie rzeczy zły i wymagałby jedynie poprawek. Te jednak powinny dotyczyć nie tylko pozycji ustrojowej komornika, ale także samych przepisów postępowania.

  2. @tb –

    „jazda po bandzie” często wynika z nacisków wierzyciela

    To nadal można sprowadzić tylko do nieudolności w kontroli sądowej egzekucji.

    Takich sytuacji nie wyeliminuje się poprzez zwiększenie liczby komorników.

    Bo i zwiększenie liczby komorników nie ma na celu „niejechanie po bandzie”, tylko to, aby komornik miał czas i ochotę na rzetelne zajęcie się wierzycielem również takim, który nie jest wierzycielem masowym.

    podejmować będą działania na granicy lub z przekroczeniem przepisów prawa, byleby utrzymać się na bardziej konkurencyjnym rynku

    A to jest chyba obraźliwe dla komorników. Wszystkie branże mogą ze sobą konkurować, a jedynie komornicy nie, bo zaraz zaczną (przepraszam za wyolbrzymienie) „mordować i gwałcić”?

    Zapewnienie z kolei „realnej i błyskawicznej kontroli sądowej” wymagałoby zmian systemowych w całym sądownictwie i nie będzie możliwe do zrealizowania bez zwiększenia liczby etatów

    To chyba truizm.

    Dziękuję za komentarz!

  3. tb. skomentował:

    To nadal można sprowadzić tylko do nieudolności w kontroli sądowej egzekucji.

    Nieudolności w kontroli sądowej, małej świadomości prawnej dłużników, pewnych wypaczeń w przepisach postępowania – powodów moim zdaniem jest więcej.

    A to jest chyba obraźliwe dla komorników. Wszystkie branże mogą ze sobą konkurować, a jedynie komornicy nie, bo zaraz zaczną (przepraszam za wyolbrzymienie) „mordować i gwałcić”?

    Odrobinę zbyt ostro się wyraziłem. Nie zakładam, że każdy komornik będzie uczestniczył w tego rodzaju działaniach – zdecydowana większość prowadzić będzie postępowania w sposób właściwy. Z moich doświadczeń (zarówno zbieranych w sądzie, jak też w kancelarii) wynika jednakże, że to właśnie w tej prawniczej grupie zawodowej znaleźć można stosunkowo łatwo tzw. „czarne owce” ;-)

    Żeby nie było, że wbijam szpilkę tylko komornikom – duża konkurencyjność rynku usług prawniczych (adwokackich, radcowskich, notarialnych), zdaniem wielu, w tym – moim, obniżyła ogólną ich jakość. Podobnie moim zdaniem może być z komornikami, jeżeli nadmiernie zwiększy się ich ilość (przypominam, że obok tzw. komorniczych fabryk funkcjonują też małe kancelarie, nierzadko o niskiej skuteczności, w których się nie przelewa).

  4. duża konkurencyjność rynku usług prawniczych (adwokackich, radcowskich, notarialnych), zdaniem wielu, w tym – moim, obniżyła ogólną ich jakość.

    I bardzo dobrze. Jeśli nie ma konkurencji, to jest drogo. Czy bez konkurencji jest też dobrze? Nie ma takiej zależności w ekonomii. Za to teraz wybór jest – można wybrać lepiej, można wybrać gorzej, można wybrać taniej, można wybrać drożej. Każdy ma co chce. Nie każdy potrzebuje usługi na najwyższym poziomie. Jak wszędzie. Nie trzeba dorabiać do tego kasandrycznej ideologii ;)

  5. Kolejek do komornika nie chce mi się przeżywać.

    Jej, co za bzdura. Nie było kolejek do komornika przed 1998 i nie było ich w okresie, kiedy nie było swobodnego wyboru komornika.

    Państwo nadmiernie ogranicza konkurencję pomiędzy istniejącymi już komornikami (niepotrzebna rejonizacja komorników, ograniczenie możliwości przyjmowania przez nich spraw spoza swojego rewiru)

    Wręcz przeciwnie. Sprawa powinna się toczyć na miejscu, inaczej robi się totalny bajzel. Ilość zbiegów do rachunku (wstrzymujących zaspokojenie) przyprawia o ból brzucha.

    Skarga na komornika powinna być rozpatrywana w ciągu godzin, maksymalnie dni

    To prawda. Tak jak wniosek o klauzulę winien być załatwiany w max 3 dni. Tylko, drobiazg, ktoś jeszcze powinien zadekretować ile spraw może wpłynąć do sądu w danym okresie…

  6. @bartoszcze – nie czytaj wszystkiego dosłownie. Nie chodzi o to, że stoję w kolejce w kancelarii, tylko że sprawy są długo załatwiane. Pamiętam kilka lat temu komornika z Żyrardowa (jeśli dobrze pamiętam, to był to wówczas jedyny komornik w tym mieście), który zajmował konto przez 2 miesiące (pierwszy miesiąc wzywał o zaliczkę, drugi miesiąc wysyłał zajęcie).

    Nie ma powodu, aby „sprawa musiała się toczyć na miejscu”. Tutaj też wystarczy szybko rozstrzygać zbiegi.

  7. Stosując Twoją logikę: wystarczy sprawny nadzór nad komornikiem :) Akurat zdarzyło mi się w okresie możliwości wyboru, że u komornika tydzień trwało zarejestrowanie poczty – bo tyle im spraw wpływało, jako do dobrego komornika…
    W praktyce:
    1/ nie ma powodu, żeby zajęcie rachunku/pensji/emerytury/wierzytelności wysyłać z drugiego końca Polski i tworzyć zbędne problemy ze zbiegiem
    2/ egzekucji z ruchomości i tak prawie nikt nie prowadzi poza rewirem z uwagi na zbędne dodatkowe koszty pomniejszające zaspokojenie (nie licząc oczywiście przypadków patologicznych po których huczy w mediach)
    3/ egzekucji z nieruchomości i tak nie da się sensownie prowadzić z drugiego końca Polski (nawet gdyby przepisy dopuściły taką możliwość), także z uwagi na pkt 2…

    I, tak na marginesie, skoro na jesieni wchodzą przepisy o zajęciach elektronicznych, to tym bardziej derejonizacja traci sens.

  8. PS W przypadku zbiegu zajęć komorniczych do rachunku zbieg rozstrzygają sami komornicy, przy czym zbieg znika dopiero z chwilą przekazania akt. Jak to było z tym sprawnym rozstrzyganiem… ;)

  9. 1/ nie ma powodu, żeby zajęcie rachunku/pensji/emerytury/wierzytelności wysyłać z drugiego końca Polski i tworzyć zbędne problemy ze zbiegiem

    Patrzymy różnie na to samo. Dla mnie nie ma powodu, aby zajęcie z powyższego musiało być wykonywane przez lokalnego komornika. Zwłaszcza, jeśli chodzi właśnie o takie korespondencyjne zajęcia.
    2/ – zgoda, jak widać „nieprowadzenie” może wynikać z uzasadnionych decyzji wierzycieli, a nie z przepisów prawa.
    3/ tak samo jak ad 2/ skoro będą to zbędne koszty, to problem się rozwiąże samoistnie. A jeśli mimo to jakiś wierzyciel będzie chciał, to dlaczego chcącemu ma się nie dziać krzywda?

    I, tak na marginesie, skoro na jesieni wchodzą przepisy o zajęciach elektronicznych, to tym bardziej derejonizacja traci sens.

    A ja uważam, że właśnie wówczas derejonizacja będzie miała więcej sensu – zajęcia elektroniczne mogą umożliwić (nie wiem, czy umożliwiają) jeszcze szybsze rozstrzyganie zbiegów.

    W przypadku zbiegu zajęć komorniczych do rachunku zbieg rozstrzygają sami komornicy, przy czym zbieg znika dopiero z chwilą przekazania akt. Jak to było z tym sprawnym rozstrzyganiem… ;)

    Ot, chociażby tak, że komornik albo przekazuje akta w odpowiednim terminie, albo nowe zajęcie uważa się za nieskuteczne.

  10. dlaczego chcącemu ma się nie dziać krzywda?

    Jeżeli wszystkie takie koszty obciążą wierzyciela, a prawa dłużnika zostaną nienaruszone…
    (np. jeśli wybrany komornik z urzędu będzie przekazywać kopię akt do sądu właściwego dla dłużnika lub do jakiegoś właściwego komornika pod rygorem nieskuteczności czynności)
    Czy to chciałeś zaproponować? :)

    nie ma powodu, aby zajęcie z powyższego musiało być wykonywane przez lokalnego komornika

    Niepotrzebne zbiegi są takim powodem. Ale oczywiście można wymyślić nowy model.

    albo nowe zajęcie uważa się za nieskuteczne

    Fajn baj mi. Zgłoś inicjatywę :) i nie zapomnij poganiać „swojego” komornika, żeby w odpowiednim terminie przekazał akta.

  11. Jak widać wszystko jest kwestią odpowiednich procedur i przepisów. Argumenty „ale to się nie da”, „to jest niemożliwe”, „nikt tak nie robi” co do zasady mnie nie przekonują:)

  12. To jest tylko pytanie, czy odpowiednie procedury i przepisy się sprawdzą :)
    (aktualne sprawdzają się tak sobie)

  13. Zgadzam się, tak sobie, pisałem, że państwo daje ciała ;)

  14. Łukasz skomentował:

    Ale żeby tak pisać od razu „afery sądowe”? To sugeruje błędy samego sędziego, a nie tego, że narzuca mu się niemożliwy do zrealizowania sposób pracy.

    I tak źle, i tak niedobrze. Obawiam się, że w tej kwestii (ogólnie postępowania egzekucyjnego od strony komornika), nigdy nie będzie dobrze, a ewentualny „kompromis” zawsze będzie bardziej na rzecz, którejś ze stron.

  15. Karol skomentował:

    Z upaństwowienia komorników ucieszą się dzisiejszy asesorowie. Często są to ludzie lepiej wykształceni niż ich pracodawcy komornicy, a co najważniejsze, to najczęściej oni prowadzą postępowania egzekucyjne i przeprowadzają czynności terenowe. Nie oszukujmy się. Dzisiejszy komornik siedzi w biurze i liczy kasę. Całą robotę terenową odwalają asesorzy. Ich zarobki pewnie stanowią ok 10 % zarobków szefa. Nowe kancelarie otwierają Ci, którzy mają na to środki.
    Jeżeli komisja przygotuje dobry system wynagrodzeń to skuteczność egzekucji wzrośnie, bo dzisiejsza młodzież często chce utrzeć nosa starszym i pokazać kto jest lepszy.

  16. @Karol – i na ile starczy tego zapału, skoro będzie „czy się stoi, czy się leży…”? A to, że „komornik tylko liczy kasę” to trochę taki zarzut jak ten, że prezes to w firmie jest niepotrzebny :) Tymczasem najważniejszy jest właśnie ten, co wydaje decyzje, a nie ten co je wykonuje.

  17. Marek skomentował:

    Na marginesie chciałem tylko wspomnieć, że w zeszłym roku przeprowadzono około 5,6 mln postępowań egzekucyjnych a media pieją o 2 – 3 sprawach… 5 600 000 vs 3. Rzeczywiście jest to powód do wywracania całego systemu do góry nogami. Ponadto 99,9% osób jest święcie przekonana, że sprawy takie jak p. Danuty z Sochaczewa itp. to błąd komornika a nawet celowe działanie.

  18. Jurek skomentował:

    „I, tak na marginesie, skoro na jesieni wchodzą przepisy o zajęciach elektronicznych, to tym bardziej derejonizacja traci sens.”

    Proponuję przestać patrzeć na świat tylko z perspektywy dużego miasta jakim jest Poznań, a spojrzeć też dalej, w polskę powiatową. Jest wiele sądów rejonowych przy których działa jedna maks. dwie kancelarie, gdzie są komornicy na rewirze od 30 lat którzy żadnej inicjatywy wykazywać nie mają zamiaru a swoje wskaźniki statystyczne mają w nosie.

    Jak choćby SR Człuchów – jeden komornik przy sądzie, a Pani w kancelarii mówi tak „a wie Pan, nas to interesują takie większe sprawy, nieruchomości, na mniejsze to Pani Komornik nie ma czasu”. Mniejsze to te po kilkanaście tys. zł. Ogniva nie używają bo „po co?”, więc zajęcia elektroniczne też „się nie przyjmą” i „co im zrobicie?”.

    I co, konkurencja nie potrzebna?

  19. Używając odpowiednio sformułowania Lecha – to kwestia właściwego nadzoru :) ewentualnie rozpoznania, czy w danej okolicy potrzebna jest większa niż dotychczas liczba komorników biorąc pod uwagę ilości spraw prowadzonych. A poza tym, czy sformułowanie „nas to interesują” nie jest właściwe dla inicjatywy prywatnej?
    Aha, tekst o perspektywie dużego miasta nie jest trafiony ponieważ prowadzę egzekucje u dziesiątek komorników w większych i mniejszych miejscowościach.
    Tekst że „zajęcia elektroniczne się nie przyjmą” uważam za bardzo dowcipny. Już widzę komornika który mówi „w moim rewirze nie robi się zajęć rachunków”…

  20. @bartoszcze – dwie uwagi, w końcu swoje zdanie lepiej będę jak będę sam wypowiadał ;)

    Używając odpowiednio sformułowania Lecha – to kwestia właściwego nadzoru

    I tak, i nie. Co do zasady nie, bo przecież nie będzie się lecieć ze skargą do sądu na to, co pani w sekretariacie powiedziała. Tylko…

    czy w danej okolicy potrzebna jest większa niż dotychczas liczba komorników

    …trzeba umożliwić innym komornikom działać w danym rewirze. Ale sugestia, że „trzeba rozpoznać czy potrzebna jest większa liczba komorników” jest tak samo absurdalna, jak zastanawianie się „ile potrzeba sklepów na osiedlu”. Na takie pytania nie ma prawidłowej odpowiedzi, ponieważ liczbę tę powinien określać rynek, a nie centralne planowanie. Komorników byłoby więc tylu, ilu zdołałoby się utrzymać na danym rynku. Z faktu, że komornik w Człuchowie jest wybredny z robotą można wyciągnąć jednak wniosek, że miejsce na rynku dla drugiego komornika ciągle jest.

  21. Roman skomentował:

    Panie Lechu!

    „Warszawa, dnia 13 kwietnia 2010r. Na … … … zł
    Dnia … … … zapłacę za ten kaucyjny
    weksel na rzecz AMIKS sp. z o.o. sumę
    … … … … … … … … … … … … … … … …
    Nie na zlecenie.
    (podpis wystawcy)”

    Podaje Pan na stornie taki wzór bezpiecznego weksla in blanco.
    Czy mógłby Pan wytłumaczyć o co chodzi z tym oznaczeniem „kaucyjny” („zapłacę za ten kaucyjny weksel”? Co się stanie jak nie napiszemy słowa „kaucyjny” – a reszta treści ta sama; tylko będzie: „zapłacę za ten weksel”.

    Czy dłużnik wekslowy będzie wtedy w gorszej sytuacji?

    Rozumiem, że słowo kaucyjny ma być informacją, że weksel jest zabezpieczeniem, a nie wekslem płatniczym (np. za towar). Ale w jaki sposób poprawia to sytuację dłużnika?
    Czy może jest to informacja tylko do celów księgowych – że jest to weksel nie płatniczy a stanowiący zabezpieczenie – i chodzi tylko o księgowanie w przypadku przedsiębiorców?

  22. Panie @Romanie, tutaj dyskutujemy o upaństwowieniu komorników. Z powyższymi pytaniami zapraszam na forum.

  23. swoje zdanie lepiej będę jak będę sam wypowiadał

    Ale ja się nie wypowiadam za Ciebie, tylko pożyczyłem argument :)

    liczbę tę powinien określać rynek

    To co do zasady temat na zupełnie inną dyskusję.
    Odnosiłem się wyłącznie do potrzeby weryfikacji ile jest spraw prowadzonych w okolicy i jaka – zakładając racjonalne normy – byłaby na nie potrzebna liczba komorników. Jeżeli w takim Człuchowie wyżyje jeden komornik, to znaczy że należy go dopilnować żeby się nie wygłupiał. Jeżeli wyżyje trzech, to powinno funkcjonować trzech.
    Rynek sam z siebie niczego nie reguluje, co najwyżej znakomicie zmarnotrawi zasoby.

  24. Być może zmarnotrawi, ale uznaję za fakt, że ilekolwiek profesorów by się nie zebrało, to nigdy tak dobrze nie określą tego „ile być powinno komorników/piekarzy/adwokatów/sprzątaczek/prostytutek…” niżby dokonał tego rynek, a w rzeczywistości – dokonuje się to poprzez wybory klientów usług. I na tym blogu nie negujmy tego truizmu, jak ktoś ma ochotę, to zapraszam do Palikota, tudzież innego Urbana ;)

  25. Bo zapomniałem:

    nie będzie się lecieć ze skargą do sądu na to, co pani w sekretariacie powiedziała

    Oczywiście że nie. Ze skargą na niepodejmowanie czynności. Kilka godzin i foch komornika na egzekwowanie kilkunastu tysięcy mamy z głowy :)

  26. @bartoszcze – to by jeszcze przepisy musiały określać w jakim czasie komornik ma się czymś zająć, co czasem ma uzasadnienie, ale czasem nie, lub nie powinno być określone bardziej niż przez (moje ulubione słowo ;) „niezwłocznie”. W przeciwnym przypadku musielibyśmy dość do przeregulowania, określając nawet to, ile osób może czekać w kolejce w kancelarii. Ten problem rozwiąże konkurencja – tak samo jak idąc do sklepu nie ma przepisu na to w jakim czasie ekspedientka ma mnie obsłużyć, jednakże zwykle jestem obsługiwany przynajmniej poprawnie.

  27. jednakże zwykle jestem obsługiwany przynajmniej poprawnie

    W tej chwili masz możliwość wyboru komornika i jakoś w Człuchowie podobno nie jest się obsługiwanym poprawnie. Coś ta konkurencja nie działa jak opisujesz :)

  28. Dobrze wiesz jak ta konkurencja z komornikami spoza rewiru wygląda – i na gruncie przepisów (leży) i na gruncie praktyki (jak masz ruchomości do zajęcia w Człuchowie, to nie pójdziesz do komornika w Gdańsku), więc bez takiej taniej demagogii, proszę ;)

  29. Mnie się ta zmiana nie podoba. Nie podoba i już. Tyle ode mnie.

  30. Eee. Jak najbardziej komornicy funkcjonują poza rewirami, inaczej słynny Asesor Z Łodzi nie mógłby rozwinąć skrzydeł :)
    (a poza tym żaden wierzyciel nie poszedłby do alternatywnego komornika tylko po wysłanie listu z zajęciem)

  31. Jurek skomentował:

    Nie działa poprawnie, bo w naszym przypadku wierzyciel poszedł do komornika poza rewirem i komorni z Człuchowa nie musiał się zająć jego sprawą, dzięki czemu mógł w pełni poświęcić się swoim grubym sprawom egzekucji z nieruchomości. Ma w końcu jak każdy z nas 24h życia na dobę więc mając do wyboru ‚grube’ sprawy lub ‚niegrube’ wybrał sobie te pierwsze. A jeśli ktoś uważa że ustawą zmusi takiego komornika do równego traktowania spraw grubych i niegrubych to jest – przepraszam – dziecinnie naiwny.

    Jeśli więc wierzyciel zmusi się do korzystania z ww. komornika to ten komornik oczywiście sprawę przyjmie, wezwie o zaliczkę, po 2-3 miesiącach przysle wysluchanie z 827 kpc a następnie umorzy postępowanie ze względu na jego bezskuteczność. Wierzyciel moze oczywiscie pisac skargi i inne mądre pisma natomiast skutek tego będzie zerowy i tu musicie uwierzyc mi na slowo jako wieoletniemu praktykowi.

    Rozumiem ze ktos moze miec inne poglądy niż moje powyższe, dobrze natomiast by było gdyby były poparte praktyką. Bo to, że teoria rozmija się z praktyką to jest już taki komunał że aż zęby bolą.

  32. @Jurek
    Ale proszę dyskusję prowadzić z uwzględnieniem postulatu Lecha:
    „Skarga na komornika powinna być rozpatrywana w ciągu godzin, maksymalnie dni”

    Jak jest obecnie, wiemy i nie trzeba się stroić w piórka wielkiego praktyka tylko po to, żeby opowiadać historyjkę o jednym komorniku.

  33. Postscriptum do opowieści o Komorniku Co Mu Się Nie Chce:
    http://www.ekomornik.pl/executors/auctions/Irena-Ochocinska

  34. @bartoszcze – zrozum zatem, że mój postulat to nie tylko kontrola sądowa, ale i konkurencja. To, aby komornik wykonywał swoje zadania z chęcią, a nie od niechcenia – to zadanie dla stworzenia konkurencji, a nie kontroli sądowej, bo chęci do pracy sądowo się nie wymusi.

  35. Jurek skomentował:

    Mamy już komorników państwowych którzy zostali nazwani poborcami skarbowymi. Jaka jest skuteczność egzekucji w administracji? 8%?

    Dlaczego ok. trzy razy niższa niż egzekucja sądowa? Być może dlatego, że poborca skarbowy zarabia 5 tys czy się stoi czy się leży (…), a komornik sądowy żeby zarobić 5 tys musi się ostro napracować. Oczywiście może też zarobić 10 czy 100 tys jak się napracuje jeszcze ostrzej, a poborca czy się napracuje czy nie, to i tak swoje 5 tys. dostaje.

    Może i Pani Ochocińska od 2014 r. zmieniła nastawienie, a może to są wierzytelności np. z grzywien lokalnego sądu. Nie wiadomo. (tak wiem, żaden komornik nie zwraca uwagi kto jest wierzycielem bo przecież mu nie wolno bo ustawa zabrania, oczywiście).

  36. Argument za tym, że „komornikowi się chce” poprzez wskazanie, że prowadzi jakieś-tam licytacje? No… odważne wnioskowanie ;) Przecież nikt tu nie twierdzi, że ten komornik nie przyjmuje żadnych spraw, nie to jest clou problemu.

  37. mój postulat to nie tylko kontrola sądowa, ale i konkurencja

    A skąd niby wniosek że nie rozumiem? Pewnie że rozumiem – tylko że skoro podałeś supersprawną kontrolę jako nieodłączny element systemowy, to pokazuję, że zapewnienie tego elementu w zasadzie rozwiązuje wszystkie inne problemy, które mają rozwiązać Twoje pozostałe postulaty.

    Jaka jest skuteczność egzekucji w administracji? 8%?

    A skąd ta liczba? Bo np. z badania NIK dot. podatków i opłat pobieranych przez organ gminny wynika 38% kwoty i 92% tytułów.

    poborca skarbowy zarabia 5 tys czy się stoi czy się leży (…), a komornik sądowy żeby zarobić 5 tys musi się ostro napracować.

    Bzdura. Każdy komornik najchętniej bierze stałe zajęcia wynagrodzeń czy świadczeń, w których wysyła jedno pismo, a kasa sama leci. Uzbiera się na tego marnego piątala.

    nikt tu nie twierdzi, że ten komornik nie przyjmuje żadnych spraw

    Nie żadnych. Żadnych drobniejszych. I jak się okazało, link dowodził zmiany nastawienia komornika…

  38. to pokazuję, że zapewnienie tego elementu w zasadzie rozwiązuje

    I tu właśnie tkwi błąd twojego rozumowania.

    I jak się okazało, link dowodził zmiany nastawienia

    I tu też kolejny błąd w rozumowaniu. Wszak nikt tutaj nie twierdzi, że komornik z Człuchowa ma taki dar przekonywania, że udaje mu się „nie brać” żadnych spraw (w których trzeba coś licytować z ruchomości).
    Wystarczy tylko, że już zniechęca te 10% „gorszych” wierzycieli, czego nie skontrujesz byle jakim linkiem z internetu ;)

  39. tu właśnie tkwi błąd twojego rozumowania

    Dokładnie odwrotnie.

  40. Niechaj będzie odwrotnie: Tu nie tkwi poprawność twojego rozumowania ;)

  41. Dyskusja o wyższości państwowego nad prywatnym lub odwrotnie mnie nie interesuje, dlatego założenie ideologiczne pomijam.
    Na poziomie brutalnych faktów: skuteczna i szybka kontrola działa. Już Beccaria…

  42. No cóż, jakby mowa ciała komornika mówiła mi, że nie ma on ochoty zajmować się moją sprawą, to wolałbym wybrać innego komornika, a nie żalić się na to (na co?) do sądu. Ale co kto lubi, możesz pisać skargi na to, że komornik wykazuje za mało entuzjazmu ;)

  43. Jakoś nigdy nie przejmowałem się mową ciała komornika…
    …fakt, w zasadzie się z nimi nie spotykam, chyba że prywatnie :)

    Ale jak będę wiedział, że komornik na mój wniosek zrobi ze skrzywioną miną X bo nie będzie chciał dostać nieprzyjemnej skargi na niezrobienie X, po której i tak będzie musiał zrobić X tydzień później, to mi wystarczy. Zwłaszcza jeśli zapłaci za tę skargę.

  44. Szalony Kefir skomentował:

    Nie bardzo rozumiem argument „bartoszcze”, że sprawa powinna się toczyć zgodnie z rewirem komorniczym, bo inaczej jest bajzel. To tak jakbym miał kupować tylko w osiedlowej „Biedronce” a nie w dalszym „Lewiatanie”. Albo naprawiać zegarek u zegarmistrza z Grochowa (mieszkam w Warszawie) a nie wolno by mi było skorzystać z takiego, który ma swój zakład na Ursynowie. A nawet jakbym miał z tym zegarkiem jeździć do Szczecina, to jest to moja sprawa jako konsumenta. Tak samo z usługami komorniczymi.
    Druga sprawa to zajęcie ruchomości u dłużnika. Oczywiście że lepiej i taniej jest zlecić to komornikowi, który ma kancelarię najbliżej miejsca zamieszkania dłużnika. Ale to nie jest problem by komornik z Przemyśla prowadził zza biurka egzekucję w Szczecinie (gros czynności robi się i tak za pomocą komputera), a jak okaże się bezskuteczna, przekazał ją na wniosek wierzyciela do komornika w Szczecinie by ten wykonał czynność terenową. Obecne przepisy przecież tego nie zabraniają. Mylę się ?
    I wracając do głównego tematu, czyli dalszego pozostawienia usług komorniczych w rękach prywaciarzy z prawniczym dyplomem. Tak, jestem jak najbardziej za. Także i za tym by uwolnić ten zawód od korporacyjnego monopolu. Zdrowa konkurencja zawsze była z korzyścią dla konsumenta (w tym wypadku wierzyciela). Gdyby tak nie było, nadal czekalibyśmy 5-7 lat na przyłączenie do sieci telefonicznej, albo płacilibyśmy decydentom z TP SA łapówy za przyspieszenie tego procesu. Co doskonale pamiętam z czasów państwa ręcznie sterowanego przez jedynie słuszną partię robotniczą.

  45. jakbym miał kupować tylko w osiedlowej „Biedronce”

    Fundamentalnym błędem tego rozumowania jest przekonanie, że egzekucja jest czynnością zachodzącą wyłącznie między komornikiem a wierzycielem. Jeżeli chcesz sobie pokorespondować z komornikiem, to niewątpliwie nikt Ci nie broni wybierać sobie z kim korespondujesz. Ale kiedy uświadomisz sobie, że w egzekucji uczestniczą też inne osoby i instytucje (bo nie tylko o dłużnika chodzi), to będzie Ci łatwiej.

    by ten wykonał czynność terenową

    Jeżeli to oznacza przekazanie wyłącznie „czynności terenowej”, to w KPC tego nie widzę. A jeśli chodzi o przekazanie egzekucji jako takiej, to trudno o lepszy dowód na to, że rejonizacja ma sens, skoro koniec końców sprawę i tak się przekazuje tam, gdzie powinna być prowadzona od początku (tylko z opóźnieniem).
    Wprowadzenie wyboru komornika służyło zmotywowaniu komorników (i w klinicznych przypadkach ominięciu niektórych patologicznych egzemplarzy), co powinno zostać załatwione przez sprawny system błyskawicznego nadzoru sądowego.

    Gdyby tak nie było, nadal czekalibyśmy 5-7 lat na przyłączenie do sieci telefonicznej

    Mój Boże, strasznie śmieszni są tacy niezorientowani. Monopol TP SA nie został złamany przez rynek, tylko przez nacisk regulatora… Rynek ma serdecznie w nosie konsumentów, gdyż interesuje go wyłącznie zysk (a jeśli zysk jest za mały, to konsumenta oleje).

  46. Marek skomentował:

    Akurat sprawa z Łodzi może służyć jako doskonały przykład, niestety indolencji Sądu. Rzekomy dłużnik złożył skargę na czynności, przez miesiąc Sąd nie znalazł czasu by się zebrać, a jak się już zebrał to ogłosił, że skoro traktor sprzedany, to sprawa podlega umorzeniu jako bezprzedmiotowa. Czy np. nawet bardzo zajęty sędzia nie mógłby wykroić 15 minut na wydanie postanowienia o zakazie sprzedaży to czasu rozpoznania skargi?

    Opowiem dykteryjkę, sędzia z Francji zwiedzał onegdaj nasz niewielki Sąd w mieście powiatowym, zwiedzał ok. 14.30 więc po pustych korytarzach hulał wiatr. Pan Sędzia z Francji widząc to stwierdził: „o widzę, że i u was między sesją poranną, a popołudniową macie przerwę na obiad”

  47. W zasadzie ciężko jest stwierdzić czy jest to na lepiej czy na gorzej. Czas nam wszystko pokaże. Pozdrawiam

  48. sprawa z Łodzi może służyć jako doskonały przykład, niestety indolencji Sądu. Rzekomy dłużnik złożył skargę na czynności

    Ale nikt nie twierdzi że system obecnie działa dobrze, to po pierwsze. A powinien, co Lech określił jako najważniejszy warunek.
    W sprawie z Łodzi istotną częścią problemu było podjęcie przez dłużnika niewłaściwych czynności. Nie chce mi się szukać szczegółów, ale ZTCP to sąd nie mógł rozpoznać wniosku o (zabezpieczenie przez) zakazanie sprzedaży, gdyż takowego nie złożono, nie wspominając o tym, że skarga na czynności komornika nie była właściwym trybem obrony.

    sędzia z Francji zwiedzał onegdaj nasz niewielki Sąd w mieście powiatowym

    Zerknąłem sobie z głupia frant na losowo wybrany sąd francuski. Pracuje od 9 do 12 i od 14 do 17.
    W polskim sądzie wokandy zwykle mieszczą się w przedziale 9-15, przy większym obłożeniu 8-15.30. Jakoś nie jestem pod wrażeniem „sesji popołudniowej”.

  49. Marek skomentował:

    Panie Bartoszcze!

    Tylko w zasadzie to po co jest skarga na czynności, bo w teorii miał to być tani i szybki środek korygowania błędów i zaniechań komorników, a orzecznictwo SN poszatkowało instytucję, tak, że na to nie przysługuje, na tamto, nie. Więc w sumie na co?

    A powództwo ekscydencyjne to już jednak jest 5% wpisu, ryzyko utraty np 10k kosztów adwokackich drugiej strony, no i normalny proces. Samemu też trzeba by wynająć profesjonalnego pełnomocnika.

    Choć chyba chwilowo rozmawiamy o kwestii czysto akademickiej, min. Jaki pochwalił się za co zawiesił dwóch komorników. Jeden istotnie zadziałał „tak jak się zawsze robiło”, ale drugi został zawieszony wyłącznie za to, że prowadząc eksmisję nie spisał wszystkich gratów eksmitowanego dłużnika.

    Teraz gwarantuję Panu, że każdy komornik w Polsce to czytał i dwa razy się zastanowi zanim zrobi coś, co potencjalnie może go kosztować zawieszenie na, nawet „jedynie”, kilka miesięcy. Chyba nie muszę nikomu tłumaczyć co oznacza dla komornika, choćby krótkotrwałe „zawieszenie”.

  50. to po co jest skarga na czynności

    Na naruszenie przez komornika przepisów. Przepisy pozwalają na zajęcie cudzej ruchomości znajdującej się w posiadaniu dłużnika, więc dlatego skarga w miejsce powództwa przeciwegzekucyjnego jest błędna.
    Być może trzeba przemyśleć model, ale pytanie brzmi w czyim interesie.

    Jeden istotnie zadziałał „tak jak się zawsze robiło”

    Z tego co kojarzę (bazując na relacji prasowej) to w przypadku tego jednego zawieszenie jest jeszcze bardziej od czapy, ponieważ zarzucono komornikowi zajęcie rzeczy niezbędnych do produkcji – które zgodnie z KPC jak najbardziej zająć można (o ich zwolnieniu decyduje sąd w jeszcze innej procedurze).

    Ale zgadzam się, robi się przyjazny klimat dla dłużników (w tym oszustów) i – wracając do głównego tematu bloga – żaden weksel na to nie pomoże…

  51. Marek skomentował:

    Chyba bez odrobiny łopatologii się nie obejdzie. Sądy administracyjne wypracowały doktrynę, że działaniem bez podstawy prawnej jest nie tylko podjęcie przez organ administracji działań nie przewidzianych przez normę prawną, ale podjęcie działań wprawdzie zgodnych z normą prawną, ale podjętych w sytuacji, gdy nie została wyczerpana jej dyspozycja.

    W postępowaniu cywilnym takie podejście nie istnieje, nawet jak sąd I instancji zastosuje jakąś normę prawną, bez wyczerpania jej dyspozycji, to Sąd odwoławczy stwierdzi co najwyżej, że Sąd dokonał błędnych ustaleń faktycznych. Nigdy nie powie, że Sąd I instancji działał bez podstawy prawnej.

    Z jakiegoś powodu takie podejście rozciągnięto na komorników, tak jakby byli oni równi sędziom. Nawet jak komornik zajmie mienie, które nie było w dyspozycji dłużnika, to nadal Sąd uznaje, że działał on w ramach obowiązującego systemu prawnego, a jedynie poczynił błędne ustalenia (lub nie poczynił ich wcale). Ma to oczywiście skutki w zakresie odpowiedzialności odszkodowawczej… ale o już byłby inny wywód.

    Podsumowując, jestem gorącym zwolennikiem upaństwowienia komorników i przeniesienia skargi na ich czynności z postępowania cywilnego do administracyjnego. Dla przykładu Prezes Sądu lub przewodniczący wydziału rozpoznawałby skargi wydając decyzje administracyjne, a nie postanowienia.

  52. Mam głębokie przekonanie, że nastąpiło łopatologiczne pomylenie sytuacji, w której komornik zajmuje mienie osoby trzeciej nie znajdujące się w posiadaniu dłużnika (na co można wnieść skargę i rozważać powództwo) z sytuacją, w której komornik zajmuje mienie osoby trzeciej znajdujące się w posiadaniu dłużnika (na co można wnieść tylko powództwo przeciwegzekucyjne). O niewyczerpaniu dyspozycji normy można mówić tylko w pierwszym przypadku…

  53. Ale się rozmowa rozwinęła nam ciekawie :)

  54. Lechu, zdecydowanie zgadzam się z Twoim punktem widzenia. Jedynym uzasadnieniem ingerencji Państwa w działalność komorników jest rejonizacja pod kątem egzekucji z nieruchomości. Tak czy owak, wiele zmian nam się szykuje, jeśli rzeczywiście miałoby dojść do tej, którą przytoczyłeś – mam wrażenie, że komornicy rozleniwiliby się niczym niektórzy sędziowie.

Napisz komentarz

*