Weksel jest papierem cennym. Ustanawia zobowiązanie bezwarunkowe, niezależne od jakiegokolwiek zdarzenia. Ustala dług pieniężny, ściśle określony co do sumy. Zawiera abstrakcyjną obietnicę zapłaty. Obietnicę jednostronną w której wierzyciel ma jedynie prawa, a nie obowiązki. Jest przeważnie papierem obiegowym na zlecenie. Musi zadość czynić pewnym warunkom formalnym, a przede wszystkim zawierać wzmiankę, iż jest wekslem. Zobowiązuje ‘wekslowo’ wszystkie osoby, które się na nim podpiszą.

Moje przemyślenia na temat brania dotacji z PARP

Na podstawie moich obserwacji przedsiębiorców biorących dotację z PARP mogę podzielić na trzy grupy – tych, którzy z tego żyją, tych, którzy traktują dotację pomocniczo, oraz tych, którzy na poważnie chcieliby rozwinąć swój główny interes z pomocą dotacji. Ci ostatni zasługują na miano samobójców.

Tym razem może mniej o wekslach. Już nie o wekslach in blanco w PARP. Niekoniecznie o tym, że weksle, które ktoś poręczy za swoją spółkę, będą istniały nawet wówczas, jeśli poręczyciel spółkę sprzeda, a jego poręczenie będzie nadal trwało. To też trzeba mieć na uwadze, jednakże kontakty z osobami, które zgłosiły się do mnie z wyżej wymienionymi problemami pozwoliły mi też na przyjrzenie się samej idei dotacji.

Najważniejszą rzeczą w prowadzeniu biznesu opartego na dotacji z UE jest… jego prowadzenie dokładnie ze złożonym wnioskiem i określonymi procedurami. Powtórzę: dokładnie. Dużo czasu mogło by zająć wymienianie absurdalności skutków takiego założenia, głównym efektem jest jednak to, że przedsiębiorca-beneficjent już nie prowadzi biznesu w ten sposób, aby uzyskać jak najlepsze wyniki finansowe, tylko w ten sposób, aby wypełnić założenia wniosku. I już nie chodzi o to, że na fakturze muszą się znaleźć odpowiednie logo, a jeśli dotacja jest na zatrudnienie menedżera ds. reklamy, to trzeba zatrudnić menedżera ds. reklamy, a nie managera ds. reklamy. Chodzi o fakt, że przedsiębiorca pozbywa się możliwości reagowania na sygnały z rynku. Jeśli dostałeś dotację na prowadzenie sklepu internetowego w kolorze niebieskim, to nie możesz zmienić koloru sklepu na czerwony, nawet jeśli przyniesie to wzrost przychodów, ponieważ 3 lata temu we wniosku nieopatrznie określiłeś, że sklep będzie miał ładne, innowacyjne, niebieskie tło. Jeśli w twoim sklepie miało się zarejestrować 1000 osób, to czasem musisz siedzieć i zakładać fikcyjne konta, byleby zmieścić się w zakładanych wskaźnikach.

W związku z tym można zaobserwować trzy rodzaje przedsiębiorców biorących dotację.

Po pierwsze – tych, którzy z tego żyją. Powodzenie biznesu to sprawa drugorzędna, choć oczywiście jej się nie wyklucza. Jednakże głównym celem jest rozdysponowanie otrzymanych środków po podwykonawcach. Im nie przeszkadza to, że będą latami prowadzili biznes bez możliwości jego ulepszenia, ponieważ to nie sukces rynkowy jest celem biznesu.

Drugich – tych, którzy traktują dotowane przedsiębiorstwo pomocniczo. Na przykład: Może i strona z katalogiem jachtów nie jest najlepsza, ale przynajmniej jest prowadzona zgodnie z wnioskiem, a w tej stronie zawsze się da wkleić reklamy kierujące do właściwych, niedotowanych już, biznesów przedsiębiorcy.

Trzecich – tych, którzy myśleli, że to wszystko na poważnie i zechcieli prowadzić swój główny biznes w oparciu o dotację. Duża część z nich obudzi się z ręką w nocniku, gdy pod rygorem ogromnej kary finansowej (polegającej na zwrocie dotacji z odsetkami; dotacji, której przecież nie wzięli do kieszeni, tylko uczciwie wydali na wynagrodzenia, zakupy, usługi…) będą zmuszeni do prowadzenia nierentownego biznesu, i to bez możliwości poczynienia w nim nawet mało istotnych zmian mogących poprawić rentowność.

Moje zdanie jest takie – jeśli chcesz i potrafisz robić dobre wnioski o dotację i z tego chcesz żyć – bardzo dobrze, baw się dalej. Jeśli myślisz o dotacji jako o możliwości rozwinięcia swojego biznesu – to już chyba najgorsza pożyczka lichwiarska byłaby lepsza niż dotacja z Unii.

Komentarze

  1. Ciekawy punkt widzenia.

Napisz komentarz

*