Weksel jest papierem cennym. Ustanawia zobowiązanie bezwarunkowe, niezależne od jakiegokolwiek zdarzenia. Ustala dług pieniężny, ściśle określony co do sumy. Zawiera abstrakcyjną obietnicę zapłaty. Obietnicę jednostronną w której wierzyciel ma jedynie prawa, a nie obowiązki. Jest przeważnie papierem obiegowym na zlecenie. Musi zadość czynić pewnym warunkom formalnym, a przede wszystkim zawierać wzmiankę, iż jest wekslem. Zobowiązuje ‘wekslowo’ wszystkie osoby, które się na nim podpiszą.

Upadłość konsumencka

Coraz więcej konsumentów chce ogłaszać upadłość. Czas zmienić swoje podejście do dłużników będących osobami fizycznymi, jako zobowiązanymi do zapłaty aż do śmierci.

Kiedyś sprawa była prosta – firma będąca na przykład spółką z ograniczoną odpowiedzialnością, mogła ogłosić upadłość. To i tak była duża uprzejmość z jej strony, bo zwykle spółki, których prowadzenie znudziło się ich właścicielom, bywają po prostu porzucane. Przez dziesięciolecia naszej rynkowej gospodarki istniała jednak zasada, że osoby fizyczne odpowiadały za swoje długi nieodwołanie, i do śmierci. A nawet po śmierci, bo domyślnie spadkobiercy dziedziczyli długi w całej wysokości (zmieniło się to kilka lat temu). Z tego okresu pochodzi bardzo popularny zwyczaj, kiedy za podmiot będący spółką, poręczają (cywilnie, lub wekslowo) ich właściciele lub członkowie zarządu. Jest niejako oczywiste, wdrukowane w umysły wierzycieli, że spółka dziś jest, za rok może jej nie być, a odpowiedzialność osób fizycznych będzie o wiele trwalsza.

Kilka lat temu coś się zmieniło w prawie – konsument mógł ogłosić upadłość. Przepisy stawiały jednak tak wyśrubowane warunki, że mało kto z wierzycieli to zauważał, skoro w ciągu roku ogłaszano może z kilkanaście upadłości konsumenckich. Zasady jednak się zmieniły, i obecnie coraz więcej osób fizycznych, konsumentów, ogłasza upadłość. Poluzowanie warunków ku temu stworzyło nawet cały rynek dla kancelarii, które specjalizują się w pomocy tak zadłużonym osobom.

Z jednej strony możliwość legalnego uchylania się od płacenia długów wzbudza krytykę u wierzycieli. Z drugiej strony – widać, że bankructwo jest procesem bliskim zachodniej, a nie wschodniej cywilizacji europejskiej – czyli że możliwość „nowego startu” jest niejako immanentnie związana z gospodarką kapitalistyczną. Sam Donald Trump podobno kilka razy bankrutował. Wpadnięcie w pętlę zadłużenia do końca życia bliższe by było systemowi niewolniczemu, niż ceniącym wolność jednostki zasadom.

Wniosek ważny dla każdego wierzyciela jest następujący – każdy, nawet osoba fizyczna, może ogłosić upadłość. Należy zatem mierzyć siły na zamiary dłużnika, i udzielać kredytów (w jakiejkolwiek postaci), w sposób dostosowany do możliwości finansowych dłużnika. Częściej korzystać z poręczeń – może nawet wprowadzić odwrotną niż dotychczas zasadę, kiedy to spółka poręcza za swojego prezesa lub właściciela. Przy wyższych sumach, dobrym pomysłem jest uzyskanie poręczenia od wielu innych podmiotów, nawet na mniejsze sumy, niż od jednego, na całość zobowiązania. Szybko dochodzić swoich wierzytelności i nie odwlekać czynności latami, czy nawet miesiącami, ponieważ czas może grać na naszą niekorzyść.

Ten artykuł znaleziono w wyszukiwarce google między innymi poprzez poniższe frazy kluczowe:

  • upadłość konsumencka

Komentarze

  1. Ochrona wierzyciela ochroną wierzyciela, ale jak czasami się patrzy, z jakimi kontrahentami przedsiębiorcy dobijają interesów, to aż włos się jeży na głowie. Czasami krótkie zerknięcie w KRS już pozwala ustalić dziesiątki tysięcy złotych zaległości na rzecz np. ZUSu. I tak chyba sporo się zmienia i przedsiębiorcy coraz uważniej patrzą na ręce potencjalnych klientów, ale nadal dosyć często o tym, że dłużnik jest niewypłacalny, z zaskoczeniem dowiadują się dopiero na etapie egzekucji… chociaż chwila wytrwałych poszukiwań i prześwietlenia kontrahenta pozwalałoby to ustalić dużo wcześniej.

  2. @Łukasz – zgadzam się w zupełności. Nieraz proste czynności (typu przejrzenie akt KRS spółki [nie mylić z odpisem z KRS z internetu], ale nawet proste pogooglanie kontrahenta) *pozwoliłoby* na „bycie mądrym przed szkodą”. O umiejętności czytania sprawozdań finansowych nie wspomnę, bo to już wyższa szkoła jazdy.

  3. Kamil skomentował:

    Dla mnie jeśli chodzi o upadłości konsumenckie jedynie dwie kwestie budzą wątpliwości: 1) upadłość konsumencka dla byłych przedsiębiorców obejmująca wierzytelności powstałe w ramach prowadzenia przedsiębiorstwa; 2) obecna tendencja większości sądów aby ignorować wszelkie jaskrawe przypadki gdy dłużnik przyczynił się w sposób rażący do swej niewypłacalności i mimo tego ogłaszanie upoadłości konsumenckiej – a przynajmniej takie są moje doświadczenia.

  4. Punkt 2. jest ważny w kontekście naszego narodowego kombinatorstwa. I to nawet nie w pejoratywnym znaczeniu tego słowa – to, że uczymy się lawirować wynika ze złego prawa, które od stuleci obowiązuje na naszym terenie. Tym samym nie możemy prosto przekładać zasad obowiązujących na tzw. Zachodzie, licząc, że my sami będziemy tak samo uczciwi i powściągliwi w wykorzystywaniu dziur w prawie. Jeśli nasze prawo nie będzie miało zabezpieczeń zapobiegających jego *wykorzystywaniu*, to będzie kolejnym złym prawem, na którym tracić będą wierzyciele (i oceny tej nie będzie zmieniał fakt, że gdzieś indziej takie przepisy „się sprawdzają”).

  5. Grzegorz skomentował:

    „Należy zatem mierzyć siły na zamiary dłużnika, i udzielać kredytów (w jakiejkolwiek postaci), w sposób dostosowany do możliwości finansowych dłużnika. ”

    Podpisuję się pod tym oburącz. Beztroska dłużników zawsze jest powiązana z beztroską wierzycieli,

Napisz komentarz

*