Weksel jest papierem cennym. Ustanawia zobowiązanie bezwarunkowe, niezależne od jakiegokolwiek zdarzenia. Ustala dług pieniężny, ściśle określony co do sumy. Zawiera abstrakcyjną obietnicę zapłaty. Obietnicę jednostronną w której wierzyciel ma jedynie prawa, a nie obowiązki. Jest przeważnie papierem obiegowym na zlecenie. Musi zadość czynić pewnym warunkom formalnym, a przede wszystkim zawierać wzmiankę, iż jest wekslem. Zobowiązuje ‘wekslowo’ wszystkie osoby, które się na nim podpiszą.

Co zrobić, jeśli sąd żąda od powoda dowodu przedstawienia weksla do zapłaty?

Kilkukrotnie już spotkałem się z sytuacją, kiedy pomimo złożenia prawidłowego pozwu wraz z prawidłowym wekslem, sąd wstrzymuje się z wydaniem nakazu zapłaty i pismem wzywa powoda do wykazania dowodu na przedstawienie weksla do zapłaty – uzasadniając to wątpliwościami albo co do samej zasadności roszczenia (czy nie jest przedwczesne), albo przynajmniej uznając, że wymóg ten jest uzasadniony ustaleniem faktu, czy powód ma prawo domagać się odsetek od danej daty.

Uzasadnieniem ma być art. 6 kc., zgodnie z którym „Ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z faktu tego wywodzi skutki prawne”. I można by rzeczywiście stwierdzić, że skoro ktoś twierdzi, że weksel przedstawił 15 maja 2018 roku i od tej daty żąda odsetek, to na nim spoczywa ciężar dowodu tej okoliczności.

Tyle że teoria (i praktyka) w tym zakresie jest, a przynajmniej powinna być, inna.

Niewątpliwie przedstawienie weksla do zapłaty to obowiązek posiadacza, i dopiero po przedstawieniu można mówić o popadnięciu wystawcy w zwłokę w spłacie swojego zobowiązania. Również z samego pozwu powinno wynikać, iż weksel został przedstawiony do zapłaty. Jednakże wystarczą wyłącznie odpowiednie stwierdzenia powoda, że przedstawienia weksla dokonał w określonym dniu, bez konieczności dowodzenia tego innymi środkami dowodowymi. Zresztą przedstawienie takiego dowodu mogłoby być niemożliwe – w końcu przedstawienie weksla nie odbywa się w formie pisemnej, notarialnej, tudzież nie ma obowiązku nagrywania tego faktu, powód zatem najczęściej dysponuje tylko swoim słowem na okoliczność dokonania tego obowiązku.

Można by stwierdzić, że powód powinien sumienniej zadbać o udokumentowanie tego faktu, ale nie ma ku temu podstaw, ponieważ – opierając się na tym samym artykule 6 kc. wspomnianym na początku – ciężar dowodu w tej materii rozkłada się w ten sposób, że to na pozwanym spoczywa ciężar przedstawienia dowodu na to, że do przedstawienia weksla nie doszło. A skoro mowa o zarzucie pozwanego, to znaczy, że temat przedstawienia weksla nie podlega ocenie na etapie wydawania nakazu zapłaty. Tym samym uzależnianie nadania biegu sprawy od wykazania dowodami innymi niż zreferowanie stanu faktycznego w uzasadnieniu pozwu – nie jest słuszne. Zresztą w jaki sposób powód miałby to udowodnić, „że nie jest wielbłądem”? Z wekslem w miejscu i terminie płatności był, dłużnik nie zapłacił (albo nawet go nie zastał), zapewne opisał to w pozwie – nic więcej na tę okoliczność ani powiedzieć, ani przedstawić się nie da.

Jeśli sąd w twojej sprawie wymaga od ciebie takiego dowodu na etapie wydawania nakazu zapłaty, należy odpisać i powtórzyć w ślad za pozwem, że przedstawienie weksla do zapłaty nastąpiło, można dokładnie opisać okoliczności, ale i pouczyć skład sędziowski, iż dalsze prowadzenie środków dowodowych w tym zakresie byłoby uzasadnione dopiero po ewentualnych zarzutach ze strony pozwanego, a i tak wówczas to środki dowodowe przedstawiane przez pozwanego, a nie przez powoda, podlegałyby ocenie w celu ustalenia poprawności przedstawienia weksla do zapłaty.

Poniżej przedstawiam fragment przykładowego uzasadnienia wyroku, w sprawie w której sąd musiał się pochylić nad zarzutem nieprzedstawienia weksla do zapłaty – podniesionym przez pozwanego, ale niedostatecznie udowodnionym.

Osiemnasta i dziewiętnasta rozprawa w sprawie kieleckich weksli (o tajemnicy radcy prawnego w praktyce)

Ostatnie rozprawy coraz mniej odnosiły się do meritum aktu oskarżenia; większość czasu zajmowały wnioski formalne (głównie dowodowe, w tym tak nierealne, jak zgłoszenie się do firm internetowych o udostępnienie treści prowadzonej korespondencji mailowej sprzed paru lat), czy polemika pomiędzy wyjaśnieniami oskarżonych, często dotyczących spraw dość luźno związanych z umowami dotyczącymi weksli. Kto gdzie przechowuje broń, czy miał w biurze sejf, czy jeśli oskarżony kłamie w jakiejś innej sprawie, to możemy dać wiarę jego zeznaniom w sprawie obecnej itp.

Jednym ze świadków miał być radca prawny, udzielający ongiś konsultacji wekslowej jednemu z oskarżonych. Miał być, stawił się na wezwanie sądu, ale odmówił składania zeznań, powołując się na tajemnicę radcy prawnego. Sąd chyba nie czytał doniosłego wpisu Błażeja Sarzalskiego na jego blogu, wychwalającego kontakty z zawodowymi pełnomocnikami, jako dającymi maksimum prywatności, bo po wysłuchaniu prokuratora i oskarżyciela, przeszedł nad tym do porządku dziennego po prostu zwolnił radcę prawnego z zachowania tej tajemnicy. Sam radca prawny oczywiście nie jest w ciemię bity, i zapowiedział odwołanie się od tego postanowienia („pan mecenas zna prawo, i nie muszę chyba pouczać o terminach odwołań” – spytał sąd, dbając o dopełnienie formalności), co zapewne spowoduje, że jego przesłuchanie po prostu się odwlecze o parę tygodni lub parę miesięcy.

Kolejna rozprawa w maju.

Czy niezałączenie do pozwu umowy ze stosunku podstawowego to przestępstwo?

Już osiem lat temu pisałem o tym, że do wytoczenia powództwa sądowego z prawidłowego weksla wystarczy sam weksel i nie potrzeba dołączać umowy ze stosunku podstawowego. Czyżbym nieświadomie namawiał do popełnienia przestępstwa?

Obserwuję toczącą się przed Sądem Okręgowym w Warszawie sprawę karną (prowadzoną nota bene przez znanego sędziego Igora Tuleyę) przeciwko (w zamyśle prokuratury) zorganizowanej grupie przestępczej, o bardzo szerokim spektrum działania. Przewijają się tam tematy wyłudzeń nieruchomości pod pretekstem udzielania pożyczek, współdziałania z nieuczciwym notariuszem, oraz obrót wekslami, również zabezpieczonymi hipotecznie.

Działalność tych osób, jak i cała sprawa karna, to spory, wielowątkowy temat do dyskusji, i na pewno będzie ona inspiracją do wielu opowieści na tematy wierzytelnościowo-wekslowe.

I aby nie być gołosłownym, zacznę od analizy bardzo krótkiego fragmentu aktu oskarżenia, który brzmiał:

„Zatajenie przed sądem, że weksel zabezpiecza roszczenia wynikające z umowy pożyczki, a następnie prowadzenie egzekucji z tak otrzymanego nakazu zapłaty”

W mojej ocenie taki zarzut „nie trzyma się kupy”.
Aby cokolwiek „zataić”, wpierw musi istnieć obowiązek ujawnienia jakiegoś faktu przed sądem. Tymczasem warunkiem wydania nakazu zapłaty na podstawie weksla jest sam weksel, bez konieczności dołączania dodatkowych umów. Nawet jeśli w sprawie pojawią się zarzuty, to powód nie jest zobowiązany do przedstawiania dowodów na ich poparcie (czyli wspomnianych „umów pożyczek”), ponieważ na podstawie art. 6 kodeksu cywilnego, ciężar dowodu spoczywa na stronie, która takimi zarzutami chciałaby się bronić, czyli na pozwanym. Skoro zatem na żadnym etapie powód nie jest zobowiązany do ujawniania stosunku podstawowego, kuriozalnym jest zatem wysuwanie wobec niego zarzutu „zatajania” tego faktu. Zwłaszcza, jeśli nawet zarzutów nie było, a sprawa kończyła się prawomocnym nakazem zapłaty.

Mocno naciągając mógłbym dać śladowe ilości sensu oskarżeniu, że przestępstwem może być kierowanie powództwa w sytuacji, kiedy powód wie, że roszczenie nie jest mu należne. Taka sytuacja zachodzi jednak bardzo rzadko – nawet powodowie prowadzący działalność przestępczą, głęboko wierzą w zasadność swoich roszczeń (w końcu na tym właśnie opierają swoją działalność, wykorzystując do tego celu całkiem poprawnie wyglądające umowy z poszkodowanymi osobami). Ponadto taka jest rola sądów cywilnych, aby wątpliwości rozstrzygać w procedurze cywilnej, a nie karnej. Byłoby bardzo dziwnym, gdyby każdemu powodowi, któremu oddalono powództwo w sprawie cywilnej (co przecież jest sytuacją niemalże nagminną) przedstawiano z automatu zarzut karny w związku z faktem, że kierował do sądu cywilnego niezasadne roszczenie.

Na pewno przyjrzę się wyrokowi w tym kontekście:)

Siedemnasta rozprawa w sprawie kieleckich weksli

Sprawa powinna zakończyć się już rok temu, ale z uwagi na leczenie oskarżonego, nie było to możliwe – tak sąd podsumował dzisiaj czas jej trwania. Wyraził nadzieję że wyznaczone kolejne dwa terminy rozpraw wystarczą na zamknięcie przewodu sądowego. „Dalej będzie się tym zajmował sąd apelacyjny” – z pewną nadzieją prorokowała sędzia. Tymczasem wątku biegło-psychiatrycznego ciąg dalszy.

Okazało się, że grudniowa ekspertyza biegłych, powołanych przez sąd, była dla oskarżonego (jako człowieka) bardzo korzystna. Brak zaburzeń psychicznych, inteligencja w normie. Wnioski – oskarżony może brać udział w rozprawach, a nawet sam się bronić.
Obrońca oskarżonego chciał konfrontacji biegłych – tych, wydających opinię ostatnią, dopuszczającą do udziału w rozprawie – z tymi wcześniejszymi biegłymi – którzy mieli na ten temat zdanie odmienne. Sąd nie uwzględnił tego wniosku – w pierwszej opinii biegli, nie dopuszczając do udziału oskarżonego w rozprawie, stwierdzili, że kolejna opinia powinna być wykonana za pół roku. Akurat termin ten zbiegł się z terminem wydania drugiej opinii przez nowy skład biegłych. Jako że „nowsza opinia jest bardziej aktualna” i wcale nie musi być sprzeczna z poprzednią (wydana bowiem była na podstawie bardziej aktualnej obserwacji stanu psychicznego oskarżonego, a przecież „stany psychofizyczne się zmieniają”), w związku z tym, nie trzeba konfrontować biegłych na rozprawie.

Nie został również uwzględniony wniosek o samo przesłuchanie biegłych wydających drugą opinię, jako że podstawą przesłuchania miało być uzyskanie informacji „na jakiej podstawie biegli wydali taką opinię”, a w ocenie sądu podstawy takie są wskazane w samej opinii („badanie oskarżonego oraz akta sprawy”).

Zamykając (przynajmniej do czasu apelacji) ten wątek sprawy, sąd przeprowadził parę czynności formalnych, oraz zaplanował wezwanie na przesłuchanie dodatkowego świadka zgłoszonego przez oskarżonego Marcina S. Wnioskowanym świadkiem jest radca prawny, który miał dokonywać opinii prawnych weksli na prośbę oskarżonego Dariusza K., a nadto miał rzekomo pracować w banku, z którego te weksle „wyciekły”. Zdaniem jednego z oskarżonych, ma to świadczyć o tym, że to właśnie Dariusz K. wraz ze wspomnianym radcą prawnym byli spiritus movens tego przedsięwzięcia.

Kolejna rozprawa jeszcze w tym miesiącu.

Czy polecam zostać poręczycielem w Żabce?

Dwa lata temu napisałem wpis na temat weksla podpisywanego przez ajentów Żabki. Miałem wówczas możliwość rozmawiać z kilkoma poręczycielami takich weksli, w okolicznościach niekoniecznie dla nich przyjemnych, w związku z wysuwanymi wobec nich żądaniami. Wpis dorobił się wielu komentarzy, a do mnie napływać pytania nie tylko od osób, które już stały się dłużnikami, ale również od tych, których dopiero poproszono o bycie poręczycielem weksla wystawionego na rzecz Żabki.

Sytuacja jest bowiem taka, że każdy, kto chce otworzyć sklep, musi przyprowadzić przynajmniej jednego lub dwóch poręczycieli, którzy w razie niewypalenia interesu będą odpowiadać długi tego przedsiębiorcy.

Czy mogę uczciwie polecić stanie się takim poręczycielem?

TL;DR – nie polecam bycia poręczycielem w Żabce, ponieważ proponowane warunki poręczenia nie są bezpieczne i uczciwe.

A teraz przejdźmy do uzasadnienia :)

Aby ze spokojnym sumieniem zostać poręczycielem, w mojej ocenie powinno być spełnione kilka warunków.

1. Wiemy, za kogo poręczamy,
2. Wiemy, za co poręczamy,
3. Wiemy, na jaką sumę poręczamy,
4. Wiemy, na jak długo poręczamy.

W przypadku Żabki spełniony jest tylko pierwszy warunek – podpisując weksel wiemy, za kogo ręczymy.
Niestety żaden z pozostałych warunków nie jest spełniony. Nie wiemy za co poręczamy, ponieważ poręczając na początku za jeden sklep, nie mamy potem kontroli nad tym, czy ten sam weksel nie zostanie użyty do zabezpieczenia roszczeń z kolejnych sklepów, które ajent może otworzyć w przyszłości. W takim przypadku bowiem Żabka podpisuje z ajentem aneks, w którym rozszerza zabezpieczenie podpisanym wekslem również na kolejne sklepy, a poręczyciel nie ma drogi, aby sprzeciwić się takiemu porozumieniu.

Nie wiemy na ile poręczamy, ponieważ nie ograniczamy swojego poręczenia odnośnie sumy.

Nie wiemy na jak długo poręczamy – to znaczy w najgorszym przypadku poręczamy do końca naszego życia, a nawet potem dług może przejść na naszych spadkobierców. Tymczasem w życiu bywa tak, że chcemy w końcu przestać być czyimś poręczycielem. W przypadku Żabki nie mamy takiej możliwości bez zgody wierzyciela. Oczywiście wycofanie poręczenia w każdym momencie nie powinno być możliwe, to zrozumiałe, niemniej jednak powinien być zakreślony jakiś okres, po którym poręczyciel powinien móc się wycofać, a ajent powinien wówczas przedstawić nowe sposoby zabezpieczenia jego roszczeń. Nie można bowiem czynić z poręczyciela niewolnika czyjegoś biznesu.

Kto może spokojnie poręczyć weksel dla Żabki?

Zastanawiając się nad tym, doszedłem do wniosku, że są to dwie grupy ludzi.

Po pierwsze – osoby na tyle bogate, że jeśli za 10 lat ktoś do nich przyjdzie i powie: „proszę zapłacić 2 miliony złotych w ciągu 7 dni”, to po prostu wypłacą te pieniądze, i bez żalu spłacą dług osoby, za którą poręczyły.

Po drugie – osoby, które nic nie mają i na pewno nie będą miały w przyszłości – aby w razie czego uczciwie rozłożyć ręce i powiedzieć „nie mam nic, a zatem ani nie zapłacę, ani nic nie stracę”.

Jeśli natomiast masz dom, masz mieszkanie, masz emeryturę, lub choćby nawet tylko perspektywy na nią za 20 lat – nie warto poręczać Żabce.

Nie warto również przeceniać swojego zaufania do osoby, za którą się ręczy. Wysłuchałem wiele smutnych historii. To, że w długi żonę wpędza były mąż, można zrozumieć. Obecny mąż – również. Ale szczególnie przykre są opowieści, kiedy to rodzice-poręczyciele są wpędzani w gigantyczne długi przez swoje dzieci, tracąc mieszkania i emerytury – gdy często doprowadza to do zupełnego rozpadu relacji rodzinnych. i odwrócenia się dzieci od rodziców :(

Czy można wystawić weksel w Bitcoinie?

Temat Bitcoina jest ostatnio modny. Ci, którzy żałują, że nie kupili go dwa lata temu i nie zarobili dziesiątek razy więcej, twierdzą, że to bańka spekulacyjna. Ci, którzy kupili, uznają go za kryptowalutę z przyszłością. Wszyscy pozostali, w tym i ja, z ciekawością obserwują sytuację rynkową, bez opowiadania się po którejś ze stron :)

Nie wdając się w bezcelowe w tym przypadku dyskusje, czy Bitcoin (lub inne kryptowaluty) to hit, czy kit, warto odpowiedzieć sobie na pytanie, czy można wystawić weksel, którego walutą będzie Bitcoin.

Jednym z ustawowych elementów, które powinien posiadać weksel jest oznaczenie sumy pieniężnej, którą dłużnik ma zapłacić, przy czym do tej pory uznawano, że „suma pieniężna” musi się składać z kwoty oraz waluty.

Czy można zatem wystawić weksel opiewający na walutę 1 Bitcoina?

Jeśli uznamy, że dotychczasowa praktyka i orzecznictwo jest aktualne w czasach internetowych kryptowalut, to odpowiedź brzmi: Jeszcze nie.

Nie, ponieważ wymagane jest, aby w dniu wystawienia weksla opiewał on na walutę, która ma obieg prawny w jakimkolwiek państwie na świecie. A z tego, co wiem, Bitcoin nie jest na razie oficjalnym środkiem płatniczym żadnego państwa.

Jeszcze nie, ponieważ nie można wykluczyć, że w przyszłości któreś z państw wdroży w swoim systemie prawnym oficjalną walutę Bitcoin – obok, albo zamiast swojej dotychczasowej narodowej waluty. Pomysły takie pojawiły się na przykład w Iranie.

TL;DR

Weksel w Bitcoinie będzie można wystawić dopiero wówczas, jeśli dowolne państwo na świecie uzna Bitcoina za swoją oficjalną walutę. Do tego czasu weksle wystawione w tej walucie są bezwzględnie nieważne.

Darmowe porady wekslowe – wtorek

16 stycznia 2018r. w godzinach 10:00 – 12:00 będę czekał na Twój telefon, podczas którego możesz bezpłatnie porozmawiać ze mną na dowolne tematy wekslowe. Obiecuję pomóc w każdy możliwy sposób, na jaki pozwala linia telefoniczna:)

Zapraszam!

Wtorek, 16 stycznia 2018r.
godzina 10:00 – 12:00
telefon […]

Skuteczny komornik został aresztowany – czyli czy znacjonalizują nam komorników?

Kilka dni temu internet obiegła informacja, że aresztowany został jeden z warszawskich komorników. Okazało się, że to komornik Rafał W., mający swoją kancelarię na al. Solidarności 155 w Warszawie.

Nie korzystałem z jego usług jako wierzyciel, ale pamiętam, że w przeszłości kupiłem coś u niego na licytacji. Numer sprawy tego dłużnika składał się z liczby ponad 85000, więc można założyć, że komornik ten miał setki tysięcy spraw rocznie. Jak przeglądałem ogłoszenia o licytacjach (do tego celu polecam serwis licytacje.komornik.pl), to właśnie ten komornik miał ich najwięcej – było ich wiele w każdym tygodniu, w różnych miejscach, nie tylko z samego rewiru. Widać było, że jest to niesamowicie pracowity komornik. Mógłbym zaryzykować twierdzenie, że była to jedna z najbogatszych kancelarii komorniczych w Polsce.

Może dlatego narobił sobie wrogów. Z jednej strony – mnóstwo niezadowolonych dłużników, z drugiej strony – politycy i innej maści populiści, zaglądający innym do portfela, i dziwiący się, że skuteczny komornik może zarobić milion, zamiast siedzieć na urzędniczej pensji za 3000 zł miesięcznie – pamiętacie takie propozycje sprzed niedalekich kilku lat? Komornik na urzędowej posadzie z marną pensją, wypłacaną „czy się stoi, czy się leży”, to dopiero byłby uwiąd wszelakiej egzekucji… Mam nadzieję, że sprawa ta nie będzie wykorzystywana jako argument do upaństwowienia komorników, ani nie jest tego początkiem.

Kolejny sąd nie rozróżnia najprostszych pojęć

Kilka lat temu śmiałem się z orzeczenia Sądu Najwyższego, w którym sąd ten nie rozróżniał nieważności weksla od nieważności zobowiązania wekslowego.

W czym tkwi główna różnica w tych pojęciach? Ważny weksel z nieważnym zobowiązaniem wystawcy (w przeciwieństwie do nieważnego weksla, czyli wystawionego z wadami formalnymi) będzie mógł zawierać w sobie ważne zobowiązania innych dłużników wekslowych, na przykład indosantów.

Wówczas chodziło o weksel wystawiony przez pracownika na rzecz pracodawcy, a teraz (sprawa VI ACa 318/16, wyrok wydany 7 grudnia 2017) chodzi o weksel podpisany pod wpływem groźby.

Oczywiście – wystawca podpisując weksel pod wpływem groźby nie zaciąga zobowiązania wekslowego, ale to nie znaczy, że weksel jest nieważny! Oznacza tylko, że nie odpowiada za niego wystawca.

A, jak wiadomo, z weksla może odpowiadać również szereg innych osób. Remitent (który nota bene sam ten podpis na wystawcy groźbą wymógł) może sprzedać weksel, i mimo że wystawca nie będzie odpowiadał, to będzie odpowiadał remitent!

To znaczy mógłby odpowiadać, gdyby nie to, że sąd zrobił mu prezent i orzekł, że taki weksel jest nieważny. A skoro jest nieważny, to nie ma odpowiedzialności żadnego dłużnika wekslowego.

Szesnasta rozprawa w sprawie kieleckich weksli

Odbyła się 2 miesiące temu; chciałem ją opisać jak uzbiera się więcej wydarzeń z kolejnych rozpraw, ale widzę, że sądy w Polsce są jeszcze *wolne*, więc na szybki rozwój wypadków nie można liczyć…

Jak pisałem wcześniej, jeden z oskarżonych przedstawiał opinie biegłych, którzy twierdzili, że nie może on uczestniczyć w rozprawach. Zostali oni przesłuchani w celu uszczegółowienia ich opinii. Ponieważ sąd wyłączył jawność tego przesłuchania, opuściłem salę. Jako jedyny, jak się później okazało, na sali pozostała cała rzesza osób uprawnionych, takich jak osoby poszkodowane, ale i ich rodziny, które też powinny opuścić salę. Po ujawnieniu tego faktu, już po przesłuchaniu, sędzia tylko westchnęła. Takie to mamy wyłączenia jawności w kieleckim sądzie.

Z kolei jeden z przesłuchiwanych biegłych, niezwłocznie po wyjściu z sali rozpraw skomentował: „jakie głupie babsko”. Niestety nie wiem, kogo miał na myśli :)

W jawnej części rozprawy oskarżeni i prokurator komentowali przesłuchanie. Prokurator twierdził, że takie objawy, jakie ma oskarżony, „ma każdy”, i nie jest to powód do nieuczestniczenia w rozprawach. Z kolei obrońca oskarżonego argumentował, że już jedna opinia biegłego została w sprawie wydana, i niedopuszczalne jest wydawanie kolejnej opinii tylko dlatego, aby końcu uzyskać opinię korzystną w oczach prokuratora.

Ostatecznie sąd dopuścił dowód nowej opinii, która miała być wykonana niezwłocznie, to znaczy w terminach liczonych w tygodniach. Zostały od razu ustalone dwa terminy rozpraw, na przełomie listopada i grudnia, które miały się odbyć już po wykonaniu tejże dodatkowej opinii. Jednak oba wyznaczone terminy zostały już zniesione, a nowy nie został jeszcze wyznaczony. Wygląda zatem, że na kolejną rozprawę poczekamy daleko po Nowym Roku.

Tymczasem spokojnie mija nam trzecia rocznica sprawy, liczona od czasu wniesienia aktu oskarżenia do sądu.

Jak „podwójna SKA” może wystawić weksel?

Swego czasu pisałem o tym, jak spółka komandytowa, w której komplementariuszem jest spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, może wystawić weksel. A konkretnie jak powinien wyglądać podpis (i pieczątki) takiej spółki. Sprawa nie jest taka oczywista, a wymyślone rozwiązanie wydaje się na pierwszy rzut oka dziwne (konieczność zastosowania dwóch pieczątek jedna pod drugą), że już niejednokrotnie dostawałem podziękowania od osób pracujących w takich spółkach, za klarowne wyjaśnienie, jak rozwiązać zagadkę związaną z prawidłowym wyglądem ich weksli. Jest to w końcu szczególnie ważne, ponieważ błędne podpisanie się za spółkę nie powoduje nieważności weksla, a skutkuje odpowiedzialnością za zapłatę weksla przez pełnomocnika, który wystawił taki weksel.

Dlatego też w duchu uśmiechnąłem się, jak przypadkiem zobaczyłem twór jeszcze bardziej skomplikowany. Jako że życie jest najlepszym nauczycielem, a dane firm nie podlegają jakiejś szczególnej ochronie, nie stanie się chyba nic złego, jak podam konkretny przykład:

Assets Management Black Lion Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością Spółka komandytowo-akcyjna Spółka komandytowo-akcyjna

Jak widać mamy tutaj do czynienia ze spółką składającą się aż z trzech podmiotów.

Po pierwsze [1] Assets Management Black Lion Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością Spółka komandytowo-akcyjna Spółka komandytowo-akcyjna – i jest to podmiot, który w naszym przykładzie chciałby wystawić weksel.

Podmiot ten jest reprezentowany nie przez człowieka, ale przez:

[2] Assets Management Black Lion Spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością Spółkę komandytowo-akcyjną,

a ten podmiot z kolei jest reprezentowana przez

[3] Black Lion Spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością,

która już normalnie jest reprezentowana przez swojego prezesa [4].

Jak zatem taka spółka może wystawić weksel?
To proste :)
Na samej górze odciskamy pieczęć firmową spółki [1], pod nią pieczęć reprezentującej ją spółki [2], jeszcze niżej pieczęć spółki [3], by pod tym wszystkim podpisał się prezes tejże ostatniej spółki [4].

Co jak się pomylimy, i w efekcie pan prezes [4] podpisze się pod taką konfiguracją, która spowoduje, że rzekomy wystawca będzie wolny od odpowiedzialności? Na przykład – jeśli pan prezes [4] podpisze się bezpośrednio pod pieczątką spółki wystawcy [1]?

W takim przypadku pełnomocnik, który przekroczył swoje umocowanie (ponieważ prezes [4] nie jest uprawniony do reprezentacji spółki [1]) odpowiada za zobowiązanie z weksla osobiście.

Trzeba zatem uważać :)