Weksel jest papierem cennym. Ustanawia zobowiązanie bezwarunkowe, niezależne od jakiegokolwiek zdarzenia. Ustala dług pieniężny, ściśle określony co do sumy. Zawiera abstrakcyjną obietnicę zapłaty. Obietnicę jednostronną w której wierzyciel ma jedynie prawa, a nie obowiązki. Jest przeważnie papierem obiegowym na zlecenie. Musi zadość czynić pewnym warunkom formalnym, a przede wszystkim zawierać wzmiankę, iż jest wekslem. Zobowiązuje ‘wekslowo’ wszystkie osoby, które się na nim podpiszą.

Co zrobić, jeśli dowiedziałeś się, że ktoś podrobił twój podpis (na wekslu)

…i jeszcze, aby sprawa była jak najszybciej rozpatrzona?

Szybkość i polska procedura sądowa to dwa sprzeczne stany, szybko nigdy nie będzie, dobrze jednak jest wiedzieć, jak poprawnie reagować, jeśli dowiemy się, że ktoś podrobił nasz podpis, i to nie tylko na wekslu.

Z takim problemem spotkał się jeden z czytelników, do którego przyszło wezwanie od jednej z kancelarii za weksel rzekomo wystawiony na rzecz firmy chwilówkowej.

A gdzie w ogóle zgłosić takie podrobienie weksla, żeby najszybciej była sprawa rozpatrzona, do prokuratury? sądu? czy na policję? Chodzi mi o taką konkretnie sprawę. Dostałem wezwanie do wykupu weksla z Kancelarii Prawnej, która jest pełnomocnikiem pewnej Spółki „chwilówki”. Weksel in blanco który jest podrobiony, którego na oczy nigdy nie widziałem i na którym ewidentnie podrobiony jest mój podpis. Dołączona też deklaracja wekslowa na którym również podrobiony jest podpis. Dodam że umowa z chwilówką też była podrobiona, ale to już wyjaśniona sprawa.

Przede wszystkim należy upewnić się, czy otrzymane wezwanie jest rzeczywiście tylko wezwaniem do zapłaty, czy jest nakazem zapłaty wystawionym przez sąd. W tym drugim przypadku, niezależnie od czynności opisanych poniżej, należy niezwłocznie (to jest w ciągu 14 dni od odebrania nakazu zapłaty) wnieść do sądu zarzuty, powołując się na fałszywość podpisu, a jako środek dowodowy zażądać przeprowadzenie ekspertyzy wykonanej przez odpowiedniego biegłego.

Niezależnie od przysługujących pozwanemu rzekomemu dłużnikowi na etapie sprawy cywilnej zarzutów, dobrze jest, jeśli sprawca sfałszowania podpisu poniesie konsekwencje karne. W tym celu należy zgłosić podejrzenie popełnienia przestępstwa, i jak słusznie zauważa czytelnik, można tego dokonać na policji lub w prokuraturze.

Zgłoszenie na policji może wyglądać w ten sposób, że udajemy się do najbliższej komendy i żądamy przyjęcia zawiadomienia o podejrzeniu przestępstwa. Policja nie może odmówić przyjęcia takiego zawiadomienia. Od razu możemy do protokołu złożyć odpowiednie zeznania, które nadadzą bieg naszemu postępowaniu.

Zgłoszenie na prokuraturze najlepiej dokonać w formie pisemnej, po otrzymaniu zawiadomienia prokurator za pośrednictwem wybranej jednostki policji wezwie nas do złożenia tam naszych zeznań.

Mimo że pierwszy sposób (bezpośrednie zgłoszenie przestępstwa na komendzie) wydaje się być szybszą drogą, to ja jednak w przypadkach osób mniej obeznanych w prawie, sugeruję zgłaszać się w formie pisemnej do prokuratury, dlatego, że zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa w formie pisemnej pozwoli w lepszy sposób opisać nasze podejrzenia (ktoś może również pomóc nam w przelaniu na papier naszych myśli w sposób uporządkowany), niż byśmy mieli dyktować nasze zeznania przypadkowej osobie na komendzie. Przypadkowej, ponieważ przychodząc na policję i żądając zaprotokołowania naszych zeznań, dostaniemy się do przypadkowego funkcjonariusza, który „z marszu” może nie być idealną osobą do przyjęcia takiego zawiadomienia, ponieważ na co dzień może zajmować się zupełnie innymi sprawami. Dla świadomego poszkodowanego może to nie mieć dużego znaczenia, ponieważ świadomy poszkodowany sam będzie wiedział co mówić, co w sprawie jest istotne, i na co należy zwrócić uwagę. W przeciwnym przypadku może dojść do sytuacji, kiedy zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa trzeba będzie uzupełniać o zeznania, których potrzeba ujawniła później, jak już po stronie organów ścigania zaznajomiła się z nim osoba o większej wiedzy, czy doświadczeniu w tym zakresie.

Natomiast zgłoszenie się w formie pisemnej do prokuratury spowoduje, że prokurator wyśle żądanie naszego przesłuchania do policji, która już będzie wiedziała, z naszego pisma „o co w sprawie chodzi”, prokurator nakreśli artykuł kodeksu karnego, w kierunku którego sprawa ma się toczyć, a do naszego przesłuchania zostanie wyznaczona osoba nieprzypadkowa – która albo już będzie miała jako takie pojęcie o rodzaju naszego przestępstwa, a przynajmniej będzie miała szansę o nim choć trochę przeczytać przed spotkaniem z nami:)

Co zatem robić, jak sfałszowano twój podpis

Jeśli chcesz, aby sprawca poniósł karę, zgłoś pisemne zawiadomienie o przestępstwie do prokuratury, a jeśli sprawa jest niecierpiąca zwłoki, w jednostce policji. Po złożeniu zawiadomienia powinieneś uzyskać sygnaturę sprawy, którą możesz się posługiwać pomocniczo na przykład przy pisaniu zarzutów do nakazu zapłaty w sprawie cywilnej, jeśli posiadacz weksla zechce dochodzić należności przed sądem.

Uważaj na krewnych i znajomych

Bardzo często zdarza się, że podpis jest fałszowany przez najbliższe osoby – na przykład żona fałszuje podpis męża. Upewnij się, czy tak nie jest w twoim przypadku, kary za fałszerstwo weksli są bardzo wysokie, w teorii do 25 lat pozbawienia wolności, a w praktyce wyrok kilku lat bez zawieszenia nie jest niespotykany. Jeśli okaże się, że tak jest, czasem warto sprawę rozwiązać „w rodzinie”, bez angażowania wyższych czynników :)

Piętnasta rozprawa w sprawie kieleckich weksli

Jeśli ktoś miał nadzieję, że w tym roku pierwsza instancja się zakończy, to może już ją stracić.

Na początku roku sąd, wyznaczając rozprawy, miał nadzieję wydać wyrok przed wakacjami. Pisałem wówczas, że to pobożne życzenia, i że będzie dobrze, jak wyrobi się do końca roku. Teraz już wiadomo, że na tym roku na pewno się nie zakończy.

Na powakacyjny wrzesień i październik zostały wyznaczone trzy terminy. Tylko co z tego, skoro przyszły termin został zdjęty z powodu tego, że prokurator miał już zaplanowany urlop, a termin z dzisiejszej piętnastej rozprawy, jak i kolejny wyznaczony będą spożytkowane inaczej niż to było pierwotnie zaplanowane.

Jak już pisałem wcześniej w maju jeden z oskarżonych nie mógł uczestniczyć w rozprawie z uwagi na występujące objawy choroby, którą należy leczyć w szpitalu psychiatrycznym. Pod koniec wakacji objawy się nasiliły, przez co od końca sierpnia zaczął on ponownie przebywać w szpitalu psychiatrycznym.

Przedstawił on zaświadczenie wydane przez biegłego, że występują u niego zaburzenia adaptacyjne, połączone z okresowymi myślami „samobójczymi i rezygnacyjnymi”, a w związku z czym nie może uczestniczyć w toczącym się postępowaniu, a obecnie oczekuje w szpitalu psychiatrycznym na dalsze leczenie.

Po wysłuchaniu stanowiska stron sąd wyznaczył na kolejnym terminie rozprawy w październiku przeprowadzenie opinii uzupełniającej w postaci przesłuchania biegłych, którzy orzekli u oskarżonego tę chorobę.

O kieleckim wekslu w Chwili dla Ciebie :)

Kilka tygodni temu zadzwonił do mnie redaktor… mniejsza o nazwiska, bo kto inny się przedstawił, a kto inny się podpisał pod artykułem, więc może ujawnianie nazwisk byłoby odkrywaniem tajemnicy, która ma być zasłonięta :)

Zatem zadzwonił pan redaktor, i pięknym głosem (dosłownie; powinien pracować w radio, marnuje się w mediach pisanych:) powiedział, że pisze artykuł o kieleckich wekslach dla tytułowego czasopisma, i że widzi, że ja śledzę sprawę regularnie, i czy nie mógłbym udzielić kilku informacji. Wypowiedziałem się zatem na dobrze przygotowane pytania w temacie tego, kto odpowiada przed poszkodowanym za wypłynięcie weksla, oraz o czym należy pamiętać przy podpisywaniu weksla in blanco.

W kwestii tego, kto odpowiada, nie chciałem odpowiadać truizmem, że ten, kto weksel ukradł i wypełnił, więc dodałem o zapominanej zwykle sprawie, że także na remitentach spoczywa obowiązek odpowiedniego przechowywania weksli. Dlatego też dziwię się, że nikt nie raczy sprawdzić banku Getin Noble Bank SA jak obecnie przechowują weksle, jakie formy weksli żądają do podpisu w tej chwili, oraz dlaczego kiedyś weksli sami nie przechowywali, tylko trzymali je miesiącami u pośredników – i czy stan taki występuje też obecnie.

W temacie poprawnego weksla in blanco mówiłem o klauzuli nie na zlecenie, czy o wskazywaniu remitenta już w momencie wystawiania weksla. Niestety niuanse klauzuli nie na zlecenie okazały się zbyt trudne, aby pojawić się w poradniku :)

Zatem na podstawie opowieści jednej z poszkodowanych – Lidii Starosz – powstała taka oto historia.

Remitenci trochę mądrzejsi, ale wystawcy nadal korzystają ze starych informacji

Stosowanie weksli in blanco, choć czasem jest wygodniejsze, nie zawsze jest korzystne. Przed wystawieniem weksla in blanco, albo sporządzeniem wzorca umowy do masowego stosowania, warto pomyśleć, czy nie lepiej będzie zastąpić weksel in blanco wekslem zupełnym.

Weksel zwykłemu człowiekowi nieodzownie kojarzy się z wekslem in blanco, zapewne z tego powodu, że w latach dziewięćdziesiątych, kiedy ponownie zaczęto powszechnie stosować weksle, używano ich właśnie w tej formie. Niemniej jednak, zapewne również z uwagi na moją działalność na blogu, coraz częściej widzę sprawy, gdzie roszczenie jest zapisane w wekslu zupełnym (już od chwili jego wystawienia). To dobry trend, korzystny zarówno dla wystawcy weksla, jak i dla wierzyciela – dokładne i nie pozostawiające pola do niejednoznaczności zapisanie roszczenia jest korzystne dla obu stron.

Konsekwencją rozpowszechnienia się weksli zupełnych jest to, że odpada potrzeba zawierania dodatkowych umów. Jeśli na przykład chcę pożyczyć komuś 1000zł, to zadowolę się wystawionym przez niego wekslem na przykład na 1100zł, a nie wekslem in blanco, deklaracją wekslową i umową pożyczki. Jak sprzedaję samochód na kredyt za 5000zł, to jako zapłatę przyjmę weksel na sumę 5000zł, a w umowie sprzedaży zapiszę, że zapłatę ceny już otrzymałem.

Odpowiedzialność za swój podpis w narodzie jest jednak różna i nawet jednoznaczne określenie warunków nie gwarantuje tego, że dłużnik będzie chciał zapłacić bez oporów. Dłużnicy imają się różnych metod, aby czasem mimo wszystko za weksel nie musieć zapłacić. Nie ma w tym nic złego, jeśli ktoś ma rzeczywiste zarzuty, często jednak jest tak, że zarzutów nie ma, ale dłużnik mimo wszystko próbuje coś wyrzeźbić. Samodzielnie, albo sterowany „z tylnego siedzenia” przez jakiegoś biednego prawnika, do którego udał się po poradę.

„Biedność” tego prawnika wynika z tego, że jak już ma klienta, który mu coś tam zapewne płaci, to czuje się obowiązku doradzić mu jakiś sposób obrony, nie zważywszy na okoliczności. I tak powstają strategie obrony, które nijak nie mają się do stanu faktycznego. A czym najłatwiej się bronić? Jak się niektórym wydaje – inblankowością weksla.

Przykład pierwszy – pan podpisał weksel zupełny a każde słowo, i każda litera na tym wekslu, które napisane są odręcznie – pochodzi z ręki samego wystawcy. Nie przeszkadza to jednak wnosić dłużnikowi zarzutów, że weksel in blanco (!) został wypełniony niezgodnie z jego wolą. Niestety dłużnik nie potrafił doprecyzować, jakie dokładnie klauzule pojawiły się na wekslu wbrew jego woli.

Przykład drugi – pani składa zupełnie nieistotne zarzuty powołując się na fakt, że „powód nie chciał rozmawiać na temat ugody” i tym podobne. O samym wekslu wyraża się jednak wyłącznie jak o „wekslu in blanco”, mimo że nigdy w życiu pani ta tego weksla jako in blanco nie wystawiła.

Przykład trzeci – pani, która wystawiła weksel zupełny (będący jedyną podstawą roszczenia – nie mający charakteru kaucyjnego) ma wielkie pretensje do sądu, że „wystawił nakaz zapłaty bez możliwości obrony z jej strony” oraz żąda „udowodnienia przez powoda swojego roszczenia” – zapominając, że taki dowód został już przedstawiony w formie weksla. Teraz to na pani spoczywa ciężar dowodu obalającego to roszczenie.

Jeśli jesteś wierzycielem i uważasz, że musisz stosować weksle in blanco, ponieważ nie znasz ani dnia, ani kwoty, którą będziesz chciał żądać od swojego dłużnika, to wiedz, że twoje obawy nie mają poparcia w faktach. Natomiast zastosowanie przez ciebie weksla zupełnego ma przynajmniej trzy zalety. Po pierwsze zwiększa się chęć wystawcy do podpisania takiego weksla, ponieważ warunki są określone w bardziej przejrzysty sposób. Po drugie nie ryzykujesz zarzutem, że jakieś klauzule na wekslu pojawiły się bez zgody wystawcy. Po trzecie ponosisz mniejsze ryzyko związane z odpowiedzialnością za szkody finansowe spowodowane zgubieniem przez ciebie weksla (tak, bo jeśli ty zgubisz weksel, i ktoś go użyje, odpowiadasz przed wystawcą za zaistniałą szkodę).

Każdy weksel in blanco można zastąpić odpowiadającym mu wekslem zupełnym w ten sposób, aby obie strony transakcji odniosły korzyść:)

Jak nie dać na sobie przeprowadzić postępowania zabezpieczającego, gdy wierzyciel dysponuje nakazem zapłaty w postępowaniu nakazowym?

Nakaz zapłaty w postępowaniu nakazowym wydanym na podstawie weksla posiada dwie istotne zalety dla wierzyciela – natychmiastową wykonalność umożliwiającą egzekucję nawet pomimo wniesienia przez dłużników zarzutów, oraz fakt, że wydany nakaz zapłaty może być od razu podstawą do wszczęcia postępowania zabezpieczającego. Czy jednak sąd może pozbawić prawa wierzyciela do zastosowania zabezpieczenia?

Wielu dłużników, tudzież pełnomocników ich reprezentujących, pamięta o zasadzie natychmiastowej wykonalności nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym wydanym na podstawie weksla i w zarzutach proszą sąd o nienadawanie klauzuli wykonalności. Wniosek taki ma szczególnie sens w przypadku gdy dochodzona przez wierzyciela suma jest duża, że po jej zapłaceniu dłużnik może nie mieć praktycznej możliwości jej odzyskania od przegranego wierzyciela. W wielu przypadkach (próbując oszacować to na „grube oko” jest to około połowa) sąd przychyla się do prośby dłużnika i wykonalność nakazu zapłaty wstrzymuje. Dotyczy to jednak tylko nienadawania klauzuli wykonalności, a tym samym uniemożliwienie wierzycielowi prowadzenia egzekucji. Nie pozbawia go to prawa do wykorzystania nakazu zapłaty do przeprowadzenia postępowania zabezpieczającego – które tak samo może dłużnika pozbawić pieniędzy z konta bankowego, czy utrudnić korzystanie z nieruchomości poprzez obciążenie jej hipoteką – z tą tylko zaletą, że ewentualnie zajęte pieniądze nie są przekazywane nieuczciwemu (z punktu widzenia dłużnika) wierzycielowi, tylko komornikowi, którego kulturę pracy nadzoruje prezes sądu rejonowego, więc na pewno nic złego z jego strony dłużnikowi się nie przytrafi, a po upadku zabezpieczenia pieniądze szybko wrócą do dłużnika.

Czy jednak możemy poradzić coś na to, aby wierzyciel nie nękał dłużnika nawet postępowaniem zabezpieczającym?

Zgodnie z przepisami odpowiedź nie jest jednoznaczna. Co do zasady sąd nie może wstrzymać zabezpieczenia, może je tylko ograniczyć.

Słowo ograniczenie można rozumieć różnorako. Możemy na przykład prosić, aby wierzyciel nie mógł zająć konkretnych składników majątku. Możemy wnioskować, aby suma zabezpieczenia była niższa niż w rzeczywistości wynikająca z nakazu zapłaty.

A jak znieść zupełnie możliwość zabezpieczenia? W teorii się nie da. W praktyce można poprosić sąd o ograniczenie zabezpieczenia do znośnie minimalnej sumy (na przykład jeden złoty).

Można również żądać ograniczenia zabezpieczenia w ten sposób, że zabezpieczenie nie będzie dokonywane przez określony czas, a konkretnie do czasu wydania wyroku w I instancji. Taki sposób ograniczenia zabezpieczenia został uznany przez warszawski sąd rejonowy na korzyść naszego klienta – dłużnika będącego niesłusznie pozwanym z weksla na niebagatelną sumę.

Zupełnie inną sprawą była realna możliwość użycia takiego postanowienia w praktyce – to już temat na odrębny wpis (termin „wolne sądy” nabiera tu zupełnie innego znaczenia:)

Więzienie za bałagan ze 158 wekslami (Akademia Sztuk Wizualnych)

Na 3 lata bezwzględnego pozbawienia wolności skazał nieprawomocnie sąd w Poznaniu Tomasza K., który bezprawnie użył 158 weksli wobec uczniów Akademii Sztuk Wizualnych z tego miasta, próbując od każdego z nich dochodzić sum od 2 do ponad 6 tysięcy złotych.

O sprawie po raz pierwszy pisałem w zeszłym roku. Dzisiaj sąd ogłosił wyrok wraz z ustnymi motywami uzasadnienia.

Weksle były wystawiane przez studentów wspomnianej wyżej Akademii jako zabezpieczenie zapłaty czesnego. Co ciekawe, część wysuwanych roszczeń była zasadna (wobec właściciela Akademii). Jednakże sąd nie badał szczegółowo zasadności roszczeń, na które wypełniono weksle, ponieważ nie miały one istotnego znaczenia w tej sprawie. Posiadaczem weksli nie był bowiem właściciel szkoły – Andrzej Kapela – tylko jego syn, Tomasz K., który do końca procesu utrzymywał, że weksle nabył od ojca na drodze indosu.

Sąd jednak nie dał wiary tym wyjaśnieniom, ponieważ w czasie, kiedy Andrzej Kapela miał dokonywać indosów, z uwagi na postępy w chorobie, nie był w stanie samodzielnie składać podpisów. Zostało to potwierdzone przez jeden z cywilnych sądów, który udał się osobiście do mieszkania chorego, aby go przesłuchać w charakterze świadka (prawdopodobnie była to jedna z cywilnych spraw z weksla). Protokół został spisany, ale nie podpisany przez świadka, z uwagi na brak fizycznej możliwości złożenia przez niego podpisu, co zostało odnotowane w protokole, użytym teraz jako dowód w niniejszej sprawie karnej. Oskarżony, oraz zeznająca na jego korzyść mama, utrzymywali, że remitent do składania podpisów pod swoim indosem, używał specjalnego szablonu, który miał mu to ułatwić w jego niedołęstwie. Opinie biegłego wykluczyły jednak tę okoliczność z trzech powodów – po pierwsze podpisy były składane na tyle szybko, że nie mogły być składane za pomocą szablonu, po drugie analiza przeprowadzona „na pierwszym poziomie” jednoznacznie wykluczyła, aby podpisy indosanta mogły pochodzić od remitenta Andrzeja Kapeli, po trzecie – analiza przeprowadzona „na drugim poziomie” wykazała, że podpisy indosanta Andrzeja Kapeli były podrobione przez oskarżonego Tomasza K.

W związku z tym sąd uznał, że oskarżony w ogóle nie miał prawa do użycia weksli i dochodzenia zapisanego w nich roszczenia, nawet jeśliby wystawcy ci rzeczywiście mieli zaległości w zapłacie czesnego na rzecz właściciela szkoły.

W takim stanie faktycznym sąd uznał, że doszło do podrobienia weksli, i – mając do wyboru widełki kar z zakresu od 5 do 25 lat pozbawienia wolności – skazał oskarżonego na karę 3 lat bezwzględnego pozbawienia wolności. Jak widać, zastosowano nadzwyczajne złagodzenie kary, jako że sam sąd stwierdził, że kary określone przez ustawodawcę za tego typu czyny są „drakońskie”, jako okoliczność łagodzącą uznając sytuację rodzinną oskarżonego (remitent, będący ojcem oskarżonego, zmarł w trakcie trwania procesu). Z niejakim smutkiem sąd stwierdził, że nie może dalej złagodzić wyroku, ponieważ oskarżony do końca nie przyznawał się do winy. Można domniemywać, że przyznanie to mogłoby skutkować wyrokiem w zawieszeniu.

Dodatkową karą jest obowiązek naprawienia szkody poprzez zwrot sum, które oskarżony zdążył uzyskać od wystawców weksli, oraz zwrot na ich rzecz poniesionych przez nich kosztów pełnomocników. Z uwagi na dobro poszkodowanych, zważywszy na fakt, że w trakcie odbywania kary więzienia, oskarżony będzie miał ograniczone możliwości zarobkowe, a w chwili obecnej nie posiada istotnego majątku, sąd zwolnił go z obowiązku zwrotu na rzecz skarbu państwa kosztów procesu.

Można oczekiwać, że sprawa znajdzie finał w sądzie drugiej instancji.

19840393_10209342314904354_2143491814_o
(fragment Ratusza na Starym Rynku w Poznaniu)

Co się nie dzieje w sprawie kieleckich weksli (czyli czternasta rozprawa)

Liczenie rozpraw to trudne zadanie. Gdyby liczyć wyznaczone terminy, byłoby już ich ze trzydzieści (możliwe, że przesadzam :) Ostatnia, tytułowa czternasta rozprawa, była w kwietniu, trwała około 2 godzin, składała się tylko z formalności w stylu „jakie dowody sąd dopuści, jakie nie” – nic ciekawego, ale w rzeczywistości należy ją zaliczyć do odbytej.

Z uprzejmości już nie zliczam rozprawy majowej, która nie odbyła się dlatego, że jeden z oskarżonych miał poważne usprawiedliwienie w postaci przebywania w szpitalu psychiatrycznym z powodu depresji. Nie liczę też rozprawy, która się nie odbyła, bo panu prokuratorowi pomyliły się terminy (albo sekretariat sądu go źle poinformował, już nie pamiętam), wskutek czego nie przybył on na rozprawę. O chorobach samych pełnomocników oskarżonych, których nieobecność także tamuje rozpoznanie sprawy też wypada wspomnieć.

Jak sąd wyznaczał na początku roku rozprawy miesiąc po miesiącu, wyrażając nadzieję, że już przed wakacjami będzie wyrok, pozwoliłem sobie tutaj przedstawić zdanie odrębne, iż nawet do końca roku będzie trudno ją skończyć. I, jak widać, wyszło na moje. Dzisiejszej rozprawy też oczywiście „nie było”, ponieważ została „odwołana”, kolejne odbędą się już po wakacjach – od września zostały wyznaczone co miesiąc aż trzy terminy. Jeśli odbędzie się skutecznie choć jeden, będzie to bardzo dobry wynik.

Jakby ktoś się pytał, co według mnie jest największą bolączką sądownictwa w Polsce, to jest właśnie niesamowita przewlekłość spraw. Czasem ma się wrażenie, że sąd, nie chcąc wydać wyroku, stosuje zasadę „sytuację ratować zwlekaniem” – a może po 10 latach umrze strona? Albo sędzia odejdzie na emeryturę? Po co wyrok. Choć w tym przypadku widzę, że sędzia rzeczywiście robi co może, a to, że ma do dyspozycji odpowiednio dużą salę tylko raz w miesiącu, a ktoś się nie stawia – to już „siła wyższa”.

Dać więcej pieniędzy na lokale, więcej pieniędzy na sędziów, aby miał kto pracować, pozmieniać niektóre nieraz absurdalne procedury, a będzie dobrze. Na treści wyroków ludzie zawsze będą narzekać, ale naprawdę o niebo lepiej by było, gdyby sprawy trwały po 3 miesiące, a nie po 5 lat.

Zatem wszystkich zainteresowanych kontynuacją kieleckiej serii uspokajam – możecie spokojnie jechać na długie wakacje :)

rozprawa

Ktoś tu na niewiedzy straci jakieś 150 000 zł

Przeglądając ogłoszenia o umarzanych, zaginionych wekslach natknąłem się na niecodzienny przypadek. O ile większość ogłoszeń dotyczy weksli in blanco (których to umarzanie często niewiele daje), o tyle to ogłoszenie dotyczyło weksla zupełnego, na dużą sumę, w dodatku źle wystawionego.

Weksel brzmiał następująco:

Poznań, dnia 08 marca 2015 roku. Weksel na sumę
1 230 000 złotych (słownie: jeden milion dwieście trzydzieści tysięcy
złotych). Dnia 15 lutego 2016 roku zapłacę za ten weksel na
rzecz ARGENTO PMT Spółka akcyjna w Warszawie sumę
1 230 000 złotych (słownie: jeden milion dwieście trzydzieści
tysięcy złotych) z oprocentowaniem 5% w skali roku. Płatny
w Poznaniu. NEW CENTER Spółka akcyjna w Poznaniu Prezes
zarządu Anita Mach

Od razu rzuca się fakt, że jest to weksel płatny w określonym dniu, który jednocześnie zastrzega odsetki w wysokości 5% w skali roku. Jako że odsetek takich nie można zastrzec w tego typu weksla – prawo wekslowe nakazuje uznać je za nienapisane.

Ciekawe kto straci, lub kto nie otrzyma tego, na co się chciał umówić, bo umówił się nieudolnie. Czy firma Argento straci te 150 tysięcy zł (zakładając, że roszczenia z weksla będzie mogła dochodzić dopiero dwa i pół roku po jego dacie wystawienia – skoro weksel zgubiła, to pewnie nie przedstawiła go do zapłaty w terminie), czy może firma New Center niesłusznie zapłaci swojemu wierzycielowi więcej, niż mu się prawnie należy.

Ciekawski komornik

Sędziom, będącym bohaterami moich dawnych wpisów, w sądach w Pleszewie albo w Gdyni, dających się poznać po tym, że żądają od powodów dokumentów nie tylko wbrew przepisom, ale i zwykłemu rozsądkowi, mógłby sobie podać rękę jeden z ciekawskich komorników, który również wykracza, niestety negatywnie, ponad to, do czego jest zobowiązany przepisami.

Okazuje się, że posiadanie tytułu wykonawczego, jak najbardziej prawomocnego, może być zbyt małą motywacją dla komornika, aby komornik z ochotą zajął się swoimi czynnościami.

„A skąd taka wysoka suma zadłużenia? Ta dłużniczka ma wiele długów. Ma długi po 5, po 25 tysięcy, a tu nagle 100 tysięcy?”
„Komornik będzie prosił, aby wyjaśnić skąd się ta suma wzięła.”
Podpytywanie dłużniczki, czy aby nie jest zastraszana przez wierzyciela.

Czyli klasyczne pomylenie ról. Komornik by się nadawał na adwokata o lewicowym zacięciu :)

Co robić? Obrócić w żart? „No widzi pan, jacy ci dłużnicy są, tyle długów robią”. Asertywność „Proszę mi pytania zadać na piśmie” ostudzi zapewne dalszą ciekawość. Ale skoro komornik nieprzekonany do działania, to być może warto zmienić komornika, jeśli jest taka możliwość…

Darmowe porady wekslowe – piątek

12 maja 2017r. w godzinach 10:00 – 12:00 będę czekał na Twój telefon, podczas którego możesz bezpłatnie porozmawiać ze mną na dowolne tematy wekslowe. Obiecuję pomóc w każdy możliwy sposób, na jaki pozwala linia telefoniczna:)

Zapraszam!

Piątek, 12 maja 2017r.
godzina 10:00 – 12:00
telefon […]

Upadłość konsumencka

Coraz więcej konsumentów chce ogłaszać upadłość. Czas zmienić swoje podejście do dłużników będących osobami fizycznymi, jako zobowiązanymi do zapłaty aż do śmierci.

Kiedyś sprawa była prosta – firma będąca na przykład spółką z ograniczoną odpowiedzialnością, mogła ogłosić upadłość. To i tak była duża uprzejmość z jej strony, bo zwykle spółki, których prowadzenie znudziło się ich właścicielom, bywają po prostu porzucane. Przez dziesięciolecia naszej rynkowej gospodarki istniała jednak zasada, że osoby fizyczne odpowiadały za swoje długi nieodwołanie, i do śmierci. A nawet po śmierci, bo domyślnie spadkobiercy dziedziczyli długi w całej wysokości (zmieniło się to kilka lat temu). Z tego okresu pochodzi bardzo popularny zwyczaj, kiedy za podmiot będący spółką, poręczają (cywilnie, lub wekslowo) ich właściciele lub członkowie zarządu. Jest niejako oczywiste, wdrukowane w umysły wierzycieli, że spółka dziś jest, za rok może jej nie być, a odpowiedzialność osób fizycznych będzie o wiele trwalsza.

Kilka lat temu coś się zmieniło w prawie – konsument mógł ogłosić upadłość. Przepisy stawiały jednak tak wyśrubowane warunki, że mało kto z wierzycieli to zauważał, skoro w ciągu roku ogłaszano może z kilkanaście upadłości konsumenckich. Zasady jednak się zmieniły, i obecnie coraz więcej osób fizycznych, konsumentów, ogłasza upadłość. Poluzowanie warunków ku temu stworzyło nawet cały rynek dla kancelarii, które specjalizują się w pomocy tak zadłużonym osobom.

Z jednej strony możliwość legalnego uchylania się od płacenia długów wzbudza krytykę u wierzycieli. Z drugiej strony – widać, że bankructwo jest procesem bliskim zachodniej, a nie wschodniej cywilizacji europejskiej – czyli że możliwość „nowego startu” jest niejako immanentnie związana z gospodarką kapitalistyczną. Sam Donald Trump podobno kilka razy bankrutował. Wpadnięcie w pętlę zadłużenia do końca życia bliższe by było systemowi niewolniczemu, niż ceniącym wolność jednostki zasadom.

Wniosek ważny dla każdego wierzyciela jest następujący – każdy, nawet osoba fizyczna, może ogłosić upadłość. Należy zatem mierzyć siły na zamiary dłużnika, i udzielać kredytów (w jakiejkolwiek postaci), w sposób dostosowany do możliwości finansowych dłużnika. Częściej korzystać z poręczeń – może nawet wprowadzić odwrotną niż dotychczas zasadę, kiedy to spółka poręcza za swojego prezesa lub właściciela. Przy wyższych sumach, dobrym pomysłem jest uzyskanie poręczenia od wielu innych podmiotów, nawet na mniejsze sumy, niż od jednego, na całość zobowiązania. Szybko dochodzić swoich wierzytelności i nie odwlekać czynności latami, czy nawet miesiącami, ponieważ czas może grać na naszą niekorzyść.