Weksel jest papierem cennym. Ustanawia zobowiązanie bezwarunkowe, niezależne od jakiegokolwiek zdarzenia. Ustala dług pieniężny, ściśle określony co do sumy. Zawiera abstrakcyjną obietnicę zapłaty. Obietnicę jednostronną w której wierzyciel ma jedynie prawa, a nie obowiązki. Jest przeważnie papierem obiegowym na zlecenie. Musi zadość czynić pewnym warunkom formalnym, a przede wszystkim zawierać wzmiankę, iż jest wekslem. Zobowiązuje ‘wekslowo’ wszystkie osoby, które się na nim podpiszą.

Jak wygląda weksel Kamila Durczoka?

Dzisiejszy program Wiadomości zamieścił zdjęcie weksla wystawionego przez Kamila Durczoka i poręczonego przez jego byłą żonę.

Jak widać, weksel jest poprawny formalnie, jeśli tylko remitent, którego nazwa została w materiale zakryta, został oznaczony prawidłowo.

Odnośnie podpisu byłej żony – bynajmniej nie jestem grafologiem, ale patrząc na pojedyncze litery nazwiska w oby podpisach, oraz na całe nazwiska, podpisy wyglądają na bardzo podobne. Pani Marianna sama najlepiej wie, jak się podpisuje, ale jeśli ma ona swój własny styl pisma, który istotnie różni się od pisma byłego męża, to z takiego wyglądu weksla można – oczywiście zupełnie nieprofesjonalnie – uznać, że podpisy te nie pochodzą z różnych rąk.

Profesjonalną opinię wyda biegły z pisma ręcznego, a ostateczną decyzję podejmie sąd.

Jeśli to ja byłbym Kamilem Durczokiem i rzeczywiście własną ręką napisał imię i nazwisko swojej żony, broniłbym się tym, że imię i nazwisko było tylko wskazaniem poręczyciela, który miał złożyć swój podpis później (analogicznie jak w sytuacji, kiedy do takiego wskazania poręczyciela mogło by dojść poprzez napisanie jego imienia i nazwiska pismem maszynowym) – do złożenia jednak tego podpisu z jakiegoś powodu nie doszło (zbyt wczesne wręczenie weksla związane z nieuwagą lub nieprofesjonalnością pracownika banku? rozmyślenie się poręczyciela?). Co byłoby o tyle wiarygodne, że jeśli moim celem byłoby świadome sfałszowanie podpisu, to chociaż próbowałbym się podpisać inaczej niż sam się podpisuję, czego w tym rzekomo sfałszowanym podpisie nie sposób dostrzec :)

Była żona Kamila Durczoka twierdzi, że jej mąż podrobił podpis na wekslu

Weksel miał być podpisany 10 lat temu na zabezpieczenie spłaty kredytu frankowego. Obecnie został wypełniony przez bank na sumę 2 milionów franków i przedstawiony do zapłaty.

Jeśli do Kamil Durczok dopuścił się podrobienia podpisu na wekslu, grozi mu za to kara od 5 do 25 lat pozbawienia wolności.

Fałszowanie podpisów małżonków to dość popularny proceder, często wykonywany za zgodą samej poszkodowanej osoby, często z błahych powodów (nieprzywiązywanie wago do ważności swojego podpisu, niechęć do pojechania gdzieś i podpisania itp.). Mogło być tak w tym przypadku, i sprawa nie wydałaby się nawet dzisiaj, jeśli małżonkowie pozostaliby małżeństwem, a nie skłóconym i rozwiedzionym związkiem.

Z drugiej strony również częstą jest obrona dłużników polegająca na wypieraniu się swoich podpisów, mimo że pochodzą z ich ręki. Część liczy na to, że opinia biegłego z pisma ręcznego nie potwierdzi jednoznacznie pochodzenia podpisu, część naprawdę nie pamięta, co podpisywała 10 lat temu, zwłaszcza że nie ma u nas kultury czytania tego, co się podpisuje.

Sprawę rozstrzygnie zatem odpowiedni biegły, który stwierdzi (albo nie) z czyjej ręki pochodzi podpis.

Swoją drogą jeszcze jakieś 100 lat temu toczono spory w literaturze dotyczącej prawa wekslowego, w jaki sposób powinien się podpisać pełnomocnik na wekslu. Obecnie uznaje się, że pełnomocnik powinien się podpisać swoim nazwiskiem, wraz ze wskazaniem nazwiska osoby, którą reprezentuje. Ale wcześniej istniała gdzieniegdzie praktyka, aby pełnomocnik podpisywał się nazwiskiem osoby, którą reprezentował, czyli – wg obecnych standardów – fałszował jej podpis. Być może Kamil Durczok powinien zatem stać na stanowisku, że podpisał się w imieniu żony jako jej pełnomocnik, tylko w taki nieumiejętny sposób.

Jako wątek poboczny warto by zbadać kto ze strony banku przyjmował weksel, i czy był to już weksel podpisany, czy też podpisy były składane w obecności pracownika banku. Teoria jest taka, że banki często wymagają, aby podpisy były składane w obecności ich pracownika, choć w praktyce czasem bywa inaczej.

Weksel zamiast obligacji – na co zwracać uwagę, inwestując na wysoki procent w nieznane firmy

Na blogu „Spółki z górnej półki” pan Bartosz Olszewski napisał artykuł pod tytułem „Weksel zamiast obligacji?”, o tym, że przepisy dotyczące emisji obligacji korporacyjnych zostały zaostrzone, że teraz obligacje te będą mogły być emitowane wyłącznie w wersji zdematerializowanej, oraz że alternatywą dla podmiotów, chcących pozyskiwać kapitał w podobny sposób, ale prostszą drogą, może być weksel – ponieważ nie podlega ustawie o ofercie publicznej i instrumentach finansowych i może być wystawiany (wyłącznie) w formie papierowego dokumentu.

Istotnie zaletą weksla jest to, że może go wystawić każdy podmiot, każdy podmiot może również go kupić za swoje pieniądze. W chwili obecnej to, na jaki cel wydaje pieniądze pan Kowalski znajduje się poza zainteresowaniem prawa. Jeśli zatem znajdą się dwie strony – jedna, która chce wyemitować weksel w zamian za gotówkę, a druga, za swoją gotówkę kupić czyjś weksel, zwykle poniżej nominału, to przeprowadzenie takiej operacji jest możliwe.

Jest to jednak transakcja, która objęta jest rynkowym ryzykiem (braku wypłacalności emitenta weksla) i inwestor (czyli pan Kowalski kupujący weksel) nie dostaje od nikogo gwarancji otrzymania zapłaty za weksel w przyszłości. Powinien zatem samodzielnie (osobiście, lub za pośrednictwem specjalizującego się w tym podmiotu) zbadać stan finansowy spółki, w którą chce zainwestować. Oczywiście można również pokusić się o inwestowanie w ciemno, albo „w półciemno”, wychodząc z założenia, że jest ryzyko, jest zabawa.

Niegłupim pomysłem jest również to, aby w takie relacje wchodziły podmioty lub osoby mające do siebie zaufanie – na przykład przedsiębiorca z pomysłem pozyskujący kapitał od swojej rodziny i przyjaciół.

Czy na rynku znajdują się firmy zajmujące się pomocą w kojarzeniu inwestorów z podmiotami potrzebującymi kapitału? Już kilka lat temu spotkałem się z czymś takim. Przykładem może być warszawska firma Syngrapha.

Czy polecam inwestowanie za pomocą takich pośredników? Swego czasu dla jednego z czytelników bloga analizowaliśmy draft umowy, który Syngrapha podpisywała z inwestorami. Nanieśliśmy kilka poprawek, które miały na celu polepszenie sytuacji prawnej dawcy kapitału. Niestety odpowiedź pośrednika była taka, że umowy takie są, jakie są, a zainteresowanie inwestorów jest tak duże, że nie mają (czasu/ochoty/niepotrzebne skreślić) dokonywania indywidualnych zmian.

Przyznam się, że wprawiło mnie to w pewien dysonans – z jednej strony oferta siłą rzeczy kierowana jest do najbardziej rozeznanych w rynku inwestorów – czyli do podmiotów chcących zainwestować swoje pieniądze w bardzo ryzykowny biznes, powinni oni zatem wykazywać się najwyższą świadomością prawną, wyrażającą się tym, że będą chcieli negocjować warunki umów, które zawierają, z drugiej strony pośrednik takich negocjacji nie przewiduje. Tak jakby jego klientami byli w rzeczywistości nie świadomi inwestorzy, tylko czasami osoby, które być może nie do końca zdają sobie sprawę z ryzyka inwestycyjnego i mogą traktować inwestycje w weksle jak… lokatę (6-9%).

Swoją drogą, powoływanie się na „80 lat tradycji” – czy sugeruje to wam tradycję firmy, czy tradycję prawa wekslowego? :)

Podsumowując – przed zainwestowaniem w firmę za pomocą weksla skonsultuj się z prawnikiem lub farmaceutą :)

Przegrał w pierwszej instancji – czy jest sens apelować?

Na forum wekslowym pojawiło się pytanie czytelnika, który przegrał sprawę w pierwszej instancji. Swego czasu wystawił on weksel na zabezpieczenie roszczeń:

Weksel własny
miejscowość, data 8 listopad 2014r.

Za okazaniem zapłacę ten weksel na rzecz… sumę xxx, słownie, płatny w miejscowość

podpis wystawcy nazwiskiem

Treść ręcznie naniesionego indosu:
Zstępuje bez obliga na rzecz (wskazanie firmy spółki i numeru krs) z siedzibą …, miejscowość, data (2016 rok) i podpis imieniem i nazwiskiem

Jako że roszczenie, które weksel zabezpieczał, według wystawcy nie istniało (zostało spłacone lub nie powstało), pozwany próbował bronić się przed sądem takimi zarzutami. Sąd zarzutów nie przyjął, uznając ochronę wierzyciela wynikającą z art. 17 prawa wekslowego.

Czy słusznie?

Należy wiedzieć, że ochrona wierzyciela zachodzi wyłącznie w przypadku, kiedy nabędzie on weksel przez indos. Tymczasem w tym przypadku upłynął już ponad rok od daty wystawienia weksla płatnego za okazaniem. Po tym czasie, tak samo jak po upłynięciu terminu płatności weksla płatnego w danym dniu, dokonywanie późniejszych indosów jest co prawda możliwe, ale mają one skutki wyłącznie zwykłego przelewu wierzytelności.

Konsekwencją tego jest fakt, że nabywca weksla ze skutkami przelewu nie korzysta z ochrony przed zarzutami, które pozwany może mieć wobec poprzedniego wierzyciela wekslowego.

Sąd zatem nie zauważył tego faktu, może dlatego, że i sam pozwany nie zwrócił na to uwagi i nie zastosował takiej argumentacji. Być może sprawa zostanie naprostowana w apelacji :)

O zaletach oszustw na dużą skalę

Przy okazji relacjonowania kieleckiego procesu wekslowego i wielogodzinnego odczytywania aktu oskarżenia żartowałem, że gdyby poszkodowanych w tamtej sprawie było więcej, proces utknąłby w miejscu z powodu formalnego obowiązku odczytywania danych wszystkich pokrzywdzonych.

Nie bez satysfakcji z potwierdzenia własnych przemyśleń, ale i ze współczuciem dla wielu mądrych osób, które muszą działać w otoczeniu niemądrych zasad, przeczytałem, że odczytywanie wyroku w sprawie 18 tysięcy poszkodowanych w Amber Gold potrwa 3-4 miesiące, i to tylko z tego powodu, że sąd ma się zbierać i odczytywać wyrok aż 4 razy tygodniowo.

Łatwo zatem obliczyć, że jeśli poszkodowanych byłoby milion osób (rzecz wcale nie niemożliwa, wziąwszy pod uwagę masowość internetu i jakieś wymyślne niewielkie oszustwo, na które mogłoby się nabrać dużo osób), odczytywanie wyroku trwałoby 13 lat. Z kolei przestępca oszukujący połowę dorosłych Polaków byłby już że facto bezkarny.

Ujawnił korupcję Philips i szpitali – uderzyli w niego wekslami

Jak wiadomo, połączenie „dziennikarstwa śledczego” z wekslami rzadko kiedy się udaje. Starzy czytelnicy bloga pamiętają zapewne reportaż Życie jak w Madrycie – a potem 300 tysięcy zł długu, gdzie wystawcy narzekali, że podpisali weksel na zabezpieczenie swoich długów, a potem muszą go spłacać, o poręczycielu, który poręczył za weksel, a potem się dziwił, że musi spłacać, bo myślał, że to tak na niby, czy o Domach za pożyczkę, gdzie udający eksperta profesor dr hab. Andrzej Bień wypowiada się na temat, którego nawet poprawnie nie umiał przeczytać lub usłyszeć.

Dzisiaj omówimy materiał w Superwizjerze. Bohaterem jest Marian Kulig, który miał ujawnić korupcję na styku firmy Philips i dyrektorów szpitali. Sprawa jest stara, więc już w roku 2013 można było przeczytać, że kilka osób było w jej związku skazanych.

Marian Kulig zarzuca firmie Philips, że w zemście za ujawnienie korupcji, posłużyła się firmą windykacyjną, na rzecz której dokonała cesji przysługującej jej od niego wierzytelności. Początkowo w sumie 800 tysięcy złotych. Po dokonaniu cesji Marian Kulig uznał swój dług i wystawił na rzecz firmy windykacyjnej, na zabezpieczenie jego spłat, aż 9 weksli in blanco. Reporterzy TVN twierdzą, że były to weksle trasowane, i że to trasaci (dłużnicy Mariana Kuliga) mieli spłacić ten dług.

Jednak zamiast tego, już miesiąc później prezes firmy windykacyjnej wypełnił jeden z weksli sumą 800 tysięcy złotych i zażądał zapłaty całej kwoty od Mariana Kuliga.

Zarzut poważny, pan Marian może czuć się poszkodowany, jednakże wątpliwości wzbudzają dwa fakty.

Po pierwsze TVN pokazało ten trasowany weksel, i okazało się, że nie jest to weksel trasowany, tylko weksel własny. Zatem z tak wystawionego weksla nigdy nie odpowiadałby dłużnik Mariana Kuliga, tylko sam Marian Kulig (lub spółka-wystawca, która weksel wystawiła).


Po drugie – nawet przyjąć tymczasowo, że rzeczywiście Marian Kulig wystawił weksel trasowany, i że głównym dłużnikiem wekslowym miał być dłużnik wystawcy, nie zmienia to faktu, że wystawca również z takiego weksla odpowiada za zapłatę, zatem nie może on czynić zarzutu wierzycielowi, że przyszedł do wystawcy po zapłatę z weksla trasowanego.

Dobrze, jeden weksel został wykorzystany, pozostało jeszcze 8 weksli. Firma Philips dokonała drugiej cesji wierzytelności na rzecz tej samej firmy windykacyjnej, ale już na sumę 9 milionów złotych. Firma windykacyjna wypełniła drugi z weksli na taką właśnie sumę i należność zwindykowała przez komornika.

Marian Kulig twierdzi, że wypełnienie drugiego weksla odbyło się wbrew zawartemu porozumieniu, ponieważ weksle miały zabezpieczać tylko pierwszy dług, na sumę 800 tysięcy. Nie wiem, czy wystawca składał zarzuty do sprawy cywilnej na tę okoliczność, ale w czasie kręcenia odcinka tego reportażu (a było to chyba 5-6 lat temu) toczyła się sprawa karna na tę okoliczność.

Przez ten dług firma pana Kuliga zbankrutowała.

Weksle były podpisywane w roku 2006, blog ten jeszcze nie istniał i niestety nie mogłem pomóc panu Kuligowi w podjęciu dobrych decyzji biznesowych. Warto jednak z tej sprawy wynieść nauczkę na przyszłość.

Po pierwsze – należy upewnić się, co podpisujemy i dlaczego. Jeśli pan Marian myślał, że wystawiając weksel trasowany, pozbędzie się odpowiedzialności za dług i sceduje go na swoich dłużników – to niestety mylił się, albo udzielona mu porada przez jego doradcę/prawnika była błędna.

Po drugie – należy zachować szczególną ostrożność przy wystawianiu weksli in blanco, zwłaszcza w tak dużej liczbie (9), najlepiej z uwzględnieniem moich porad w tym zakresie, ponadto wszelkie porozumienia wekslowe należy zawierać w formie pisemnej, z podpisami obydwu stron, aby nie dopuszczać do sytuacji, kiedy jedynym dowodem naszych racji są nasze zeznania, podczas gdy druga strona ma w ręku weksel (ma nawet nabyte roszczenie podstawowe) i już doprowadziła do bankructwa naszej firmy.

Co bym poradził panu Marianowi w 2006 roku? Jeśli chcesz uznać roszczenie na 800 tysięcy, wystaw weksel na 800 tysięcy, a nie 9 weksli in blanco. Nie doprowadzisz to do tego, że firma windykacyjna może posłużyć się kolejnym wekslem i wystawiać go nawet na istniejące roszczenia. Jeśli chcesz spłacić dług swoimi wierzytelnościami – można to zrobić, ale wymaga to współudziału z dłużnikami, i na pewno nie w ten sposób, że wystawia się rzekomo weksel trasowany, który wygląda jak weksel własny, a nawet poprawnie wystawiony weksel trasowany nie likwiduje długu, który masz. Już abstrahując od tego, ile złej wiary, złośliwości i zemsty było po stronie Philipsa i firmy windykacyjnej, to błędy prawne poczynione przez pana Mariana dały im narzędzie, które doprowadziło niestety do bankructwa dłużnika.

Szukam dłużników firmy ANEX Piotr Szczurek lub Gębora

Firma ta od lat ’90, na pewno do lat 2000 zajmowała się działalnością polegającą na wynajmie kaset magnetowidowych, a na zabezpieczenie swoich roszczeń żądała od kontrahentów wystawiania weksli in blanco.

Obecnie weksle te pojawiają się w sądach, również po indosach. Istnieje spór co do daty wystawienia weksli – wystawcy podnoszą, że roszczenia, które weksel zabezpieczał, są już przedawnione. Jest to prawda, dlatego pan Piotr używa argumentu, że wszystkie weksle zostały wystawione w okolicach roku 2003 jako zapłata za wcześniejsze długi. A data płatności weksli została ustalona na dziesięć lub kilkanaście lat wprzód.

Jak to w sądach bywa, niektóre sprawy pozwani przegrywają, niektóre wygrywają, w zależności od sposobu podjętej obrony. Sprawy były też kierowane do prokuratury. Z dostępnych w sieci orzeczeń sądowych rzeczywiście wynika, że właściciel firmy Anex mógł dopuszczać się niezgodnego z umową, ponieważ już po okresie przedawnienia, wypełniania blankietów weksli.

Kilka komentarzy na temat tej firmy pojawiło się na tym blogu, co jest nie w smak panu Szczurkowi. Żąda usunięcia wpisów, ponieważ są powodem jego choroby.

Siłą rzeczy jestem zatem zmuszony dogłębnie zapoznać się ze sprawą. Jeśli jesteś lub byłeś dłużnikiem pana Szczurka, lub osoby, która nabywała weksle na drodze indosu (pan Gębora, który też może być poszkodowanym w tej sprawie, chyba że jest wspólnikiem), zapraszam do kontaktu (blog@remitent.pl).

Robert Gwiazdowski wchodzi do polityki – a co z jego wekslem?

O tym polityku ekonomiście pisałem już 8 lat temu kiedy – zaczynając działalność blogową – obiecywał, że nie wejdzie do polityki, na dowód czego miał wystawić swojemu koledze weksel, który ten będzie mógł go użyć w sytuacji, kiedy jednak do polityki wejdzie. Trochę żałowałem, bo zawsze brakowało mi polityków o zdroworozsądkowym ekonomicznym podejściu.

Co się stało z wekslem, skoro Robert Gwiazdowski do polityki wszedł? Sam to najlepiej wyjaśnił w poniższym filmie.

W skrócie: weksel nadal pozostaje u kolegi, ale obiecał go nie wypełniać. Można domniemywać, że zawarto aneks do deklaracji wekslowej :) Pozostaje mieć nadzieję, że weksel nie będzie użyty do szantażu polityka R.G.

O orzeczeniu TSUE

wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 13 września 2018 r. w sprawie Profi Credit Polska S.A. (C‑176/17)
Artykuł 7 ust. 1 dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich należy interpretować w ten sposób, iż sprzeciwia się on przepisom krajowym takim jak te będące przedmiotem postępowania głównego, pozwalającym na wydanie nakazu zapłaty opartego na wekslu własnym, który stanowi gwarancję wierzytelności powstałej z umowy kredytu konsumenckiego, w sytuacji gdy sąd rozpoznający pozew o wydanie nakazu zapłaty nie jest uprawniony do zbadania potencjalnie nieuczciwego charakteru warunków tej umowy, jeżeli sposób wykonania prawa do wniesienia zarzutów od takiego nakazu nie pozwala na zapewnienie przestrzegania praw, które konsument opiera na tej dyrektywie.

Przypisywane jest Adamowi Szpunarowi, znanemu prawnikowi i autorowi komentarza do prawa wekslowego powiedzenie, aby nie mieszać prawa cywilnego z prawem wekslowym, bo się dojdzie do głupot.

Niestety na naszych oczach do takich głupot właśnie doszliśmy, w sytuacji, kiedy weksla nie traktuje się jak weksla, tylko jak załącznik do jakiejś umowy cywilnej, z czego chce się wyciągać wniosek, że bez tej umowy weksel miałby być nieważny.

Jeśli przedsiębiorca będzie chciał dochodzić należności z weksla, który był zabezpieczeniem roszczenia wynikającego z umowy o kredyt konsumencki, to do pozwu, oprócz weksla, powinien dołączyć także tę umowę, aby sąd mógł zbadać, czy nie zawiera ona klauzul niedozwolonych.

Idea może i słuszna, ale realizacja tej idei jest już spartaczona. I tak jak nie byłoby wątpliwości, gdyby po prostu zakazać zabezpieczać umowy o kredyt konsumencki wekslami, skoro mądrzy ludzie uznają, że konsument z tytułu takiej umowy nie może być nękany postępowaniem nakazowym, tak w tym przypadku pragnienie stosowania takiej ochrony konsumenta daje konieczność zadania pytania: ale jak? I czy w ogóle unijni sędziowie wiedzą co to jest weksel i jak się go u nas stosuje?

Jak sąd ma poznać, że weksel zabezpieczał roszczenie o kredyt konsumencki, aby miał uzasadnienie nie tylko do niewydania nakazu zapłaty (bo z tym nigdy polski sędzia nie miał problemu), ale nawet i zaocznego oddalenia powództwa?

Co ma zrobić posiadacz weksla, który nie zawarł z wystawcą umowy o kredyt konsumencki, a weksel był zapłatą wynikającą z umowy niezawartej w formie pisemnej?

Co ma zrobić poręczyciel wekslowy, który dług spłacił, i chce dochodzić należności od wystawcy? Co ma zrobić w podobnej sytuacji nabywca weksla na drodze indosu? (Tak, wiem, weksli zabezpieczających kredyt konsumencki „nie można” wystawiać z możliwością indosu, ale co wówczas, jeśli mimo takiego zakazu wystawca taki weksel wystawi? Albo jeśli weksel rzeczywiście nie zabezpieczał takiego roszczenia, ale siłą rzeczy [RODO!:] nabywca weksla nie dysponuje umowami lub ustaleniami, które legły u podstawy wystawienia weksla?)

Czy ograniczenie dotyczące zabezpieczenia umowy o kredyt konsumencki nie dotyczy weksli będących spłatą roszczenia z umowy o kredyt konsumencki?

Czy wystarczy, aby wierzyciel w pozwie wskazał, że weksel nie był zabezpieczeniem roszczenia o spłatę kredytu konsumenckiego?

Powyższe to tylko część pytań, jakie się nasuwa po wydanym orzeczeniu, część to wskazówki sugerujące jak mogą zachowywać się podmioty, które by chciały ten wyrok „obejść”.

Niewątpliwie będziemy żyć w czasach bałaganu prawnego, tych „szpunerowych głupot”. Jak będzie wyglądać to w praktyce – będzie można ocenić tylko „w boju”.

„Sam weksel in blanco to za mało do zasądzenia roszczenia”

Dzisiaj w serwisie prawo.pl została opublikowana historia pewnej sprawy wekslowej przed sądem rejonowym.

Streszczając (poszukującym szczegółów zachęcam do lektury całości) – firma wypełniła weksel in blanco, wytoczyła powództwo, sąd przy całkowitej bierności pozwanego w wyroku zaocznym oddalił powództwo, ponieważ powód nie przedstawiając oprócz weksla także umowy wekslowej i umowy pożyczki, którą weksel zabezpieczał, nie pozwolił sądowi na „sprawdzenie poprawności wypełnienia weksla”, co miało skutkować „nieudowodnieniem roszczenia”, ponieważ „roszczenie wynikające z weksla in blanco powinno mieć oparcie w źródle zobowiązania, czyli w umowie, która mogłaby zostać zweryfikowana przez sąd”.

Wyrok ten budzi mój sprzeciw, a nawet zdumienie.

Po pierwsze trudno powiedzieć, że tutaj jakiekolwiek roszczenie wynikało z weksla in blanco. Nie wiem, czy to skrót myślowy użyty tylko przez autora artykułu (mam nadzieję), czy termin użyty w uzasadnieniu wyroku sądu (już gorzej, bo świadczy o niewiedzy sądu), ale jestem pewien, że powództwo nie było oparte o weksel in blanco, ponieważ weksel in blanco z definicji jest wadliwy formalnie (nie zawiera wszystkich elementów weksla), a powód musiał dołączyć do pozwu weksel zupełny, który być może kiedyś był wekslem in blanco, ale już nie jest.

Po drugie – nieprawdą jest, że poprawnie wystawiony weksel to za mało, aby sąd mógł wydać nakaz zapłaty. Jest to niewątpliwie sprzeczne z przepisami kodeksu postępowania cywilnego, zgodnie z którymi do wydania nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym potrzebujemy (jedynie) poprawnie wypełnionego weksla, którego prawdziwość i treść „nie nasuwają wątpliwości”.

W tej sprawie sąd popełnił dwa błędy – po pierwsze nie wydał nakazu zapłaty z poprawnego formalnie weksla, po drugie powództwo oddalił pomimo zupełnej bierności pozwanego, czyli w sytuacji braku zarzutów z jego strony. Sąd zatem z urzędu oraz przy braku dowodów, czyli bezprawnie, zastosował zarzut „wypełnienia weksla niezgodnie z zawartym porozumieniem”, co może być ponadto uznane za nierówne traktowanie stron procesu (skoro to sąd sam z siebie wymyśla możliwe do podniesienia zarzuty).

Błędnie zastosowano również art. 6 kodeksu cywilnego, traktującego o rozkładzie ciężaru dowodu. Skoro bowiem powód dysponował prawidłowo uzupełnionym wekslem, to na etapie wytaczania powództwa sprostał swojej części obowiązku wykazania roszczenia co do kwoty i terminu płatności. Dalsze zarzuty, w tym zarzut uzupełnienia weksla na nieistniejące roszczenie, powinien być nie tylko podniesiony przez pozwanego, ale i to na pozwanym spoczywa ciężar udowodnienia tego zarzutu.

Zatem wydany wyrok oparty był na niepodniesionym zarzucie i na podstawie hipotetycznych dowodów, które w żaden sposób nie zostały przedstawione. Niestety wyrok ten został podtrzymany w apelacji, a z uwagi na niewielką wartość przedmiotu sporu kasacja nie przysługuje.

Wniosek? Nie warto przyznawać się przed sądem bez istotnego powodu, że weksel był kiedyś wekslem in blanco oraz na etapie wydawania nakazu zapłaty informować o szczegółach porozumień pozawekslowych. Może to też pole do powstania wyspecjalizowanych spółek zajmujących się wyłącznie skupem na drodze indosu i windykacją papierów wartościowych, już nie w celu ochrony przed zarzutami pozwanych, tylko w celu zwiększenia ochrony przed absurdalnymi orzeczeniami sądów?

Wniosek drugi – omijać rejon sądu okręgowego w Łomży :)

Czy można powiedzieć o wekslu, że jest „fałszywy”? – o fałszywych podpisach na wekslu

W ostatnim czasie napisało do mnie kilka osób z pytaniami dotyczącymi weksli, które można sprowadzić do wspólnego mianownika pt. „weksel sfałszowany”. Wysłuchane (przeczytane) opowieści, zwłaszcza niektóre zachowania prokuratorów lub sędziów, trochę zmroziły mi krew w żyłach, trochę przypomniały powiedzenie przypisywane Axelowi Oxenstiernie – „Czyż nie wiesz, mój synu, jak mało trzeba rozumu do rządzenia światem”… Skusiło mnie to do napisania tego krótkiego poradnika, bez większej nadziei, że podniesie to poziom orzecznictwa lub działań prokuratury, ale niech przynajmniej podsądni, często oskarżani niesłusznie na zasadzie „kowal zawinił, cygana powiesili” mają szansę choć na podjęcie skutecznej obrony.

Do rzeczy :)

Trzy sposoby na „sfałszowanie” weksla

Pierwszy z nich, to podrobienie podpisu – wystawcy, poręczyciela, tudzież innego dłużnika wekslowego – i ten przypadek chciałbym omówić w tym wpisie. Drugi z nich, to przerobienie treści weksla w ten sposób, aby z jego oryginalnego brzmienia powstało inne, zwykle korzystniejsze dla fałszerza. Trzeci sposób, to wykorzystanie czyjegoś podpisu położonego w innym celu niż zaciągnięcie zobowiązania wekslowego (na przykład wycięcie oryginalnego podpisu z umowy, wykorzystując fakt, że pomiędzy końcem treści umowy, a podpisem jest kilka centymetrów pustego miejsca) i naniesienie nad nim treści weksla.

Każde z tych działań jest moralnie naganne oraz karalne w naszym kodeksie karnym. Słuszne to i sprawiedliwe, ale tylko wówczas, jeśli ręka sprawiedliwości dosięga rzeczywistego sprawcę tych nikczemnych działań. Wszyscy jednak (tutaj) doskonale wiemy, że „nie po to jest światło, by pod korcem stało”, a weksel nie po to jest, aby go sobie fałszerz w szufladzie trzymał. Jak też kiedyś wspominałem, bardzo rzadko zdarza się, właściwie niemalże wcale, aby ktoś, kto sfałszował czyjś podpis, przychodził potem bezpośrednio do poszkodowanego i żądał od niego zapłaty – w końcu poszkodowany wie, że to nie jego podpis, i działanie takie szybko wyjdzie na jaw bez żadnych korzyści finansowych. Gdyby jednak taki weksel komuś sprzedać, zapłacić za coś, lub przynajmniej użyć do zabezpieczenia swoich długów – poszkodowany jeszcze nic nie wie, a fałszerz już korzyści osiąga. Tak się zdarza.

Czy nabywając sfałszowany weksel stajesz się przestępcą, czy poszkodowanym?

Dochodzimy zatem do sytuacji, kiedy ktoś staje się w dobrej wierze posiadaczem weksla, w którym część podpisów jest sfałszowana. Przychodzi do wystawcy, wystawca wszczyna raban, że ktoś podrobił jego podpis i słusznie zaczyna się skarżyć do prokuratury. Prokuratura ucieszona podniesieniem statystyki oskarża posiadacza z artykułu 310 kodeksu karnego, który traktuje o „podrabianiu i przerabianiu” dokumentu uprawniającego do otrzymania sumy pieniężnej, w dodatku karalny jest szeroki katalog zachowań, polegający na „puszczaniu w obieg, przyjmowaniu, przechowaniu, przewożeniu, przenoszeniu, przesyłaniu albo pomaganiu do jego zbycia lub ukrycia”. Wynika z niego, że jeśli wyślę listem poleconym sfałszowany weksel, to Poczta Polska powinna odpowiadać karnie za jego przewiezienie. Do takich absurdów jeszcze nie dochodzi, ale dochodzi to absurdów trochę mniejszych.

Tak jak wspomniałem, zarzut posługiwania się sfałszowanym wekslem prokuratura stawia jego posiadaczowi, często nawet bez złapania rzeczywistego jego fałszerza. A to posiadacz jest przecież jednym z poszkodowanych, skoro dostał w zapłatę weksel, z którego nie będzie mógł dochodzić roszczenia od tych osób, od których myślał, że będzie mógł. Weksel jest rekwirowany, posiadacz nie dość, że może pójść do więzienia, to jeszcze odbiera mu się prawo do dochodzenia roszczenia od dłużników wekslowych.

Ale jakich dłużników, skoro weksel jest sfałszowany?

Cofnijmy się na chwilę z prawa karnego do prawa wekslowego, do ważnego w tym przypadku artykułu 7, który wyraźnie stwierdza, że jeśli na wekslu znajdują się podpisy fałszywe, to co prawda nie rodzi to zobowiązania osób, których podpisy sfałszowano, ale nie powoduje nieważności zobowiązań osób, które weksel podpisały naprawdę.

Jeśli podrobiony będzie podpis wystawcy, ale prawdziwy będzie podpis poręczyciela, to poręczyciel z weksla odpowiada. W odwrotnej sytuacji – odpowiada wystawca, a nie odpowiada poręczyciel.

Jeśli osobiście sfałszuję weksel podrabiając jedyny podpis wystawcy, to stworzę „fałszywy” weksel, który jednak będzie poprawnym wekslem. Jeśli taki weksel puszczę w obieg dokonując indosu jako remitent, to z takiego weksla sam będę odpowiadał.

Powyższe przykłady muszą prowadzić do konstatacji, że nie ma w prawie wekslowym czegoś takiego jak „fałszywy” weksel – weksel jest oceniany wyłącznie pod kątem tego, czy zawiera wszystkie elementy wymagane w jego treści, natomiast odpowiadają z niego te osoby, które się skutecznie na nim podpisały, a nie odpowiadają osoby, których podpisy zostały sfałszowane. Jednakże nawet fałszywość niektórych, lub nawet wszystkich, podpisów nie uchybia ważności weksla, ponieważ do ważności weksla nie jest wymagane, aby podpisy były prawdziwe.

Dochodzimy więc do paradoksu, kiedy to posiadacz weksla w dobrej wierze, który w fałszowaniu podpisów nie brał udziału, jest oskarżany z przepisu kodeksu karnego. Jak się należy wówczas bronić?

Kontratyp

Kontratyp to sytuacja, kiedy nasze zachowanie wypełnia znamiona czynu zabronionego, ale nie jest uznawane za przestępstwo. Niewątpliwie otrzymując weksel ze sfałszowanym podpisem robię wszystko to, co jest opisane we wspomnianym artykule 310 – przechowuję weksel, przewożę, nawet może żądam zapłaty przed sądem (w końcu sąd cywilny to jedyna droga, aby sprawdzić, czy zarzut o fałszywości podpisu jest prawdziwy – prokuratura i z wytoczenia powództwa potrafi zrobić zarzut, tak jak w sprawie kieleckich weksli, ale to temat już na inny wpis). Z drugiej strony każdy normalny człowiek czuje, że skoro prawo wekslowe uprawnia posiadacza weksla ze sfałszowanymi niektórymi podpisami do dochodzenia roszczenia od innych, prawidłowo podpisanych na wekslu osób, to nie można czynić z takiego zachowania posiadaczowi zarzutu. Pogląd taki można znaleźć w orzecznictwie, więc jeśli zostałeś oskarżony właśnie w takiej sytuacji, zwróć na to uwagę swojemu pełnomocnikowi.

Z drugiej strony wiele spraw jest prowadzonych „na rympał”, na zasadzie, że skoro pijak, to złodziej, że skoro miał sfałszowany weksel, to fałszerz. Znajomość prawa cywilnego w prokuraturze i sądach karnych jest miałka, a co dopiero mówić o prawie wekslowym.

Jeśli jesteś oskarżany o używanie „fałszywego” weksla i potrzebujesz pomocy – zapraszam do kontaktu.

O pozostałych dwóch sposobach fałszowania weksli napiszę innym razem :)